Lider odjeżdża Cracovii. „W dwumeczu z Legią popełniliśmy cztery kardynalne błędy”

W sobotnim hicie kolejki Cracovia uległa Legii Warszawa 1:2. Jedynego gola dla krakowian zdobył Sergiu Hanca po rzucie karnym podyktowanym po zagraniu ręką w polu karnym.

Łazienkowska nie jest zbyt gościnnym terenem. Legia do meczu z Cracovią wygrała u siebie aż dziewięć spotkań, tylko raz zremisowała i doznała dwóch porażek. Strzeliła przy tym 34 gole. – Analizowaliśmy Legię grającą u siebie i wiedzieliśmy, że na własnym stadionie strzela dużo bramek. Zmieniliśmy nasze ustawienie, aby odebrać przeciwnikowi atuty, jednak nie wyglądało na boisku to najlepiej. Nie potrafiliśmy się utrzymać przy piłce – mówił po spotkaniu trener Pasów Michał Probierz.

Indywidualne błędy

W pierwszych 45 minutach widać było wyraźną przewagę gospodarzy, co potwierdzili dwoma trafieniami. – Do rzutu rożnego większego zagrożenia pod naszą bramką nie było – podkreślił szkoleniowiec, tłumacząc jednocześnie, że oba stracone gole padły po indywidualnych błędach jego zawodników. – W dwumeczu z Legią popełniliśmy cztery kardynalne błędy, które przełożyły się na wyniki – zauważył.

Po zmianie stron rywalizacja nieco się wyrównała. Sergiu Hanca wykorzystał jedenastkę. Cracovia oddała kilka celnych strzałów, ale żaden nie wylądował za linią bramkową. – Weszliśmy lepiej w drugą połowę, mieliśmy rzut karny, ale nie wykorzystaliśmy tego. Po takim meczu należy przyznać, że Legia wygrała zasłużenie – zakończył trener Probierz.

Ważne trzy punkty

Już w pierwszej części spotkania gospodarze mogli rozstrzygnąć wynik na swoją korzyść. – Powinniśmy wygrać ten mecz, nie martwiąc się o wynik do ostatnich chwil. Nie pamiętam zbyt klarownych sytuacji pod naszą bramką, może oprócz strzału z ostrego kąta, zaś naszych było dość sporo – mówił po spotkaniu opiekun Legii Aleksandar Vuković.

Warszawski klub odjechał w tabeli rywalom. – Kiedy gra się z rywalem, którego ma się tuż za plecami, to te trzy punkty są bardzo ważne. Drużyna mocno zapracowała na ten wynik. Pokazaliśmy determinację i charakter. Na naszym stadionie jest coraz więcej kibiców i mam nadzieję, że w tym kierunku będziemy wciąż iść. Przed nami bardzo długa droga. Nie mamy jeszcze czego świętować, bo pierwsze miejsce na tym etapie sezonu, to jeszcze nie jest sukces – podkreślił szkoleniowiec.

Rewanż w rundzie finałowej

Zawodnicy Pasów po takim meczu nie mają powodów do zadowolenia. – Przespaliśmy pierwszą połowę i, daliśmy sobie łatwo strzelić dwie bramki. Myśląc o zwycięstwie na tym terenie, to nie można rozegrać takiej pierwszej połowy, jaka była w naszym wykonaniu. Może nas tylko cieszyć reakcja drużyny po przerwie. To, że staraliśmy się podnieść i trochę odebrać Legii kontrolę nad meczem – tłumaczył przed klubową kamerą zawodnik Cracovii Janusz Gol.

Krakowski zespół jest świadom swoich błędów i obiecywał poprawę. Zwłaszcza, że już we wtorek na własnym stadionie czeka go pojedynek derbowy z Wisłą Kraków. – Po strzelonej bramce nie przycisnęliśmy rywala tak, jak należało to zrobić, aby zaczął on popełniać błędy. Wyciągniemy z tego wnioski i mamy nadzieję, że zaowocuje to w rundzie finałowej. Musimy ponieść głowy, bo przed nami ważne spotkanie w Krakowie – zauważył zawodnik.