Lider za mocny dla Cracovii

Cracovia po raz drugi w tym sezonie przegrała z Legią Warszawa 1:2. Krakowianie po pierwszej bardzo słabej połowie przegrywali aż dwoma trafieniami. Po zmianie stron udało się po wykorzystanym rzucie karnym złapać kontakt, lecz trafienie Sergiu Hanki, to było za mało, aby pokonać lidera.

Rywalizacja w tym sezonie ułożyła się tak, że w 24. kolejce na Łazienkowską przyjechał wicelider by mierzyć się z liderem. Przed tygodniem Legia Warszawa okazała się być bezlitosna dla Jagiellonii Białystok, którą wysoko pokonała 4:0. Cracovia minimalnie uległa Piastowi Gliwice 0:1. Po tych wynikach stołeczni odskoczyli ekipie spod Wawelu na trzy oczka.

Najlepsi murarze

Krakowianom dwie porażki z rzędu nie przytrafiały się często. Po raz ostatni serię niepowodzeń mieli w ubiegłym sezonie. W drugiej części rywalizacji na przełomie kwietnia i maja ulegli Legii, Jagiellonii i Piastowi. Od tamtej pory Cracovia nie pozwalała sobie na tak poważne potknięcia. Zwłaszcza że w tym sezonie formacji defensywnej Pasów zbyt wiele zarzucić nie można. Jak dotąd podopieczni trenera Michała Probierza stracili zaledwie 18 bramek – najmniej z całej stawki.

Bramkostrzelni

Legia to zespół, który może się poszczycić największą liczbą trafień. Szybko o tym przekonali się przyjezdni. Dwa ciosy, które gospodarze zaaplikowali Pasom, to najmniejszy wymiar kary, jakiego mogli się spodziewać w pierwszej części spotkania podopieczni trenera Probierza. W 20. minucie legioniści mieli rzut rożny. Po wznowieniu gry z narożnika piłka idealnie spadła pod nogi stojącego na piątym metrze Domagoja Antolicia. Obrona Cracovii przysnęła i nie upilnowała Chorwata i Michal Pesković musiał wyjmować piłkę z siatki.

Tuż przed przerwą prowadzenie gospodarzy podwyższył Walerian Gwilia. Goście pozwolili sobie na stratę na dwudziestym piątym metrze. Bezlitośni gospodarze przejęli piłkę, a Gruzin nadał jej taką rotację, że idealnie zmieścił futbolówkę między dłońmi interweniującego Peskovicia a słupkiem. Dla Gruzina strzał do szatni był drugą poważną próbą. Pięć minut wcześniej przy uderzeniu z jedenastu metrów obił poprzeczkę.

Pomocna dłoń

Cracovia potrzebowała solidnego wstrząsu, bo w pierwszej odsłonie zdołała oddać zaledwie jeden celny strzał. Trener Probierz szybko zareagował i po przerwie zmienił aż dwóch zawodników. Na boisku pojawili się Rafael Lopes i Pelle van Amersfoort.

Pomocną dłoń do przyjezdnych wyciągnęli również sami gospodarze. Marko Vesović zagrał piłkę ręką w polu karnym i sędzia Szymon Marciniak po obejrzeniu powtórki podyktował rzut karny dla gości. Do jedenastki podszedł Sergiu Hanca. Choć Radosław Majecki wyczuł intencje Rumuna, to Cracovia zdołała zdobyć gola kontaktowego.

Gra stała się bardziej wyrównana. Obie drużyny szukały kolejnych trafień, ale górą byli przede wszystkim bramkarze. Dzięki skutecznym interwencjom Majeckiego i Peskovicia kibice przy Łazienkowskiej nie obejrzeli już żadnego trafienia.

Legia Warszawa – Cracovia 2:1 (2:0)

Bramki: Antolić (20.), Gwilia (44.) – Hanca (51. karny)

Legia: Majecki – Vesović, Wieteska, Jędrzejczyk, Karbownik – Antolić, Martins (90. Astiz), Novikovas (63. Wszołek), Gwilia – Luquinhas (90. Pekhart), Kante.

Cracovia: Pesković – Rapa, Helik, Jablonsky, Siplak – Gol, Wdowiak (66. Fiolić), Lusiusz, Loshaj (46. van Amersfoort), Hanca – Vestenicky (46. Lopes).

Żółte kartki: Jędrzejczyk, Vesović, Martins – Rapa, Siplak.

Sędziował Szymon Marciniak (Płock).