Likwidacja straży miejskiej – sukces mimo porażki?

28 sierpnia na sesji Rady Miasta odbędzie się pierwsze czytanie obywatelskiego projektu uchwały likwidującej straż miejską. Jakie są szanse na to, że projekt nie zostanie odrzucony i czy tylko w przypadku przegłosowania go, będzie można mówić o sukcesie tej akcji?

Merytoryka, a nie polityka

Biorąc pod uwagę stosunek partii mających swoich przedstawicieli w Radzie Miasta do naszej partii, obawiamy się, że projekt zostanie odrzucony – mówi Adrianna Siudy, wiceprzewodnicząca Zarządu Krajowego Ruchu Młodych, członkini Ruchu Palikota i jedna z inicjatorek akcji likwidacji straży miejskiej. – Proszę jednak pamiętać, że projekt nie został złożony pod szyldem Ruchu Palikota, ale obywatelskiego komitetu inicjatywy uchwałodawczej w sprawie likwidacji straży miejskiej – dodaje.

Członkini Ruchu Młodych podkreśla też, że pięć tysięcy osób, które podpisało się pod projektem, to nie członkowie RP. – Więc projekt powinniśmy traktować jako obywatelski, a nie partyjny – uważa działaczka.

Dla inicjatorów akcji ważne jest także to, aby radni przyjrzeli się temu projektowi pod względem merytorycznym. –  Liczymy na to, że radni przynajmniej spróbują rozpatrzeć go pod względem merytorycznym, a nie politycznym i tym samym wykażą się postawą pro-obywatelską, a nie ignorancją wobec wszystkich mieszkańców, którzy projekt poparli i wciąż chcą popierać – mówi Siudy. I dodaje, że Ruch Młodych wciąż odbiera telefony z wyrazami poparcia i pytaniami, czy można jeszcze złożyć podpis pod projektem uchwały. – Jestem przekonana, że między innymi ze sposobu załatwienia tej sprawy zostaną rozliczeni radni w trakcie przyszłorocznych wyborów.

Jak zagłosuje PO?

W Radzie Miasta większość ma Platforma Obywatelska i to od głosów radnych PO będzie zależało, czy projekt przejdzie dalej. Na pewno pomysł ten ma jednego zwolennika.

Dotarliśmy do programu Katarzyny Pabian, w którym obiecywała likwidację straży miejskiej, dlatego mam nadzieję, że pomimo negatywnego nastawienia PO, ona sama zagłosuje za przyjęciem projektu. Liczę również, że radni – którzy przecież mieszkają w Krakowie i powinno im zależeć na dobru miasta –  nie będą kierować się barwami partyjnymi, a rozsądkiem – uważa Adrianna Siudy.

Katarzyna Pabian na pierwszym miejscu swojego programu postawiła likwidację straży miejskiej. W taki sposób argumentując swoją decyzję: „Czy naprawdę stać nas by corocznie wydawać 30 mln złotych na firmę, która zajmuje się wręczaniem mandatów? Proszę pomyśleć, ile pilnych potrzeb pozostaje w zawieszeniu z racji brakujących pieniędzy. Przeznaczmy część, tak zaoszczędzonych środków, na wzmożenie patroli policji. Obiecuję, że publiczne pieniądze przestaną być marnowane!”  (tekst ze strony katarzynapabian.pl).

Radna Pabian podkreśla, że na razie ciężko powiedzieć, jaka będzie decyzja, ponieważ najpierw odbędzie się posiedzenie klubu radnych PO, na którym odbędzie się głosowanie. – Oczywiście na klubie będę lobbować za przyjęciem projektu uchwały – mówi w rozmowie z LoveKraków.pl Katarzyna Pabian. – Konkretne decyzje zapadną w poniedziałek wieczorem – dodaje.

Natomiast radny Paweł Ścigalski uważa, że likwidacja jednostki tylko pogorszy sytuację. Jego stanowisko jest jednoznaczne. – Do wykroczeń, którymi zajmuje się SM, nie przyjedzie policja. Kto będzie reagował na dzikie wysypiska śmieci, nielegalne ich spalanie, handel czy parkowanie w miejscach niedozwolonych, brak odpowiednich zezwoleń, czy dokumentów, wjazdów na teren stref ograniczonego ruchu itd.? – pyta radny.

– Możemy nie lubić straży miejskiej, ale ilość podejmowanych interwencji w poszczególnych latach świadczy o tym, jak bardzo jest potrzebna. Postulowanie tego typu rozwiązań w Krakowie ma wyłącznie kontekst polityczny – argumentuje swoje stanowisko Ścigalski.

Na pewno od głosowania wstrzyma się jeden z radnych PO, którego członek rodziny pracuje w Straży Miejskiej. – Przestrzegam zasad – odpowiada krótko.

Sukces mimo braku sukcesu

Jak mówi Adrianna Siudy, szanse na przegłosowanie projektu uchwały i tym samym likwidację straży miejskiej, są małe. Niemal pewne jest to, że przepadnie on w pierwszym czytaniu. Liczy się jednak coś innego.

Niezależnie od powodzenia projektu, myślę, że naszym największym sukcesem było już samo to, że o reformie straży miejskiej zaczęło się mówić. Wierzę, że zapoczątkowaliśmy dyskusję na temat tej formacji, jej zadań, potrzeby istnienia, kompetencji oraz wielu skandalicznych zachowań o jakich mogliśmy słyszeć w ostatnich miesiącach – mówi Adrianna Siudy.

Mieszkańcy Krakowa dowiedzieli się, że rocznie wydajemy 30 mln zł na służbę, która po pierwsze, nie jest nam w ogóle potrzebna; po drugie w swoich działaniach skupia się tylko na tych, które mogą być rentowne i po trzecie jest formacją korupcjogenną, a jej przedstawicielom zdarza się stawać ponad prawem – wylicza „grzechy” SM członkini Ruchu Młodych. – Również urzędnicy zaczynają już wspominać o konieczności reformy bądź też przekształcenia Straży. Uważam, że nawet jeżeli projekt zostanie odrzucony, to wydźwięk akcji będzie zdecydowanie pozytywny –  dodaje Adrianna Siudy

„Zapracowaliśmy na dobrą opinię”

Marek Anioł, rzecznik krakowskiej straży miejskiej, uważa, że jednostka zapracowała sobie na dobrą opinię. – Swoją codzienną, sumienną, ale i niewdzięczną służbą  strażnicy zapracowali sobie na dobrą opinię nie tylko Radnych Miasta Krakowa, ale i samych mieszkańców.

Rzecznik podkreśla też, że straż miejska bardzo poważnie traktuje każdy podpis złożony pod projektem uchwały. – To dla nas sygnał, że musimy wciąż dbać o naszych mieszkańców, służyć im coraz lepiej i skuteczniej – mówi Marek Anioł. I dodaje, że statystyki wskazują na to, że mieszkańcy miasta oczekują od nich pomocy. –  Tylko w lipcu telefonowali do nas 6 640 razy, prosząc o rozwiązanie najróżniejszych problemów.

W 2012 roku strażnicy miejscy nałożyli mandaty karne na kwotę równą 7 010 635 złotych, roczny koszt utrzymania jednostki to 30 milionów złotych.

Komentarz

Czy SM zapewnia bezpieczeństwo, czy tylko służy do zarabiania pieniędzy? Porównując roczne wydatki na tę jednostkę (30 milionów złotych) z „dochodem” z mandatów, który wyniósł ponad 7 milionów złotych, nie można stwierdzić, że jednostka ta "dobrze zarabia". A co z bezpieczeństwem? Liczby mówią same za siebie (patrz: raport z lipca): straż miejska interweniuje często i to z inicjatywy samych mieszkańców. Ciężko też przeliczyć na pieniądze poczucie bezpieczeństwa, bo jest ono tak na dobrą sprawę bezcenne. A żeby sprawdzić, czy cokolwiek się zmieni, należałoby zrobić eksperyment - zawiesić działalność SM i zobaczyć, jak życie w mieście będzie się toczyło bez nich...

I na koniec trochę prywaty. Otóż niedawno próbując zaparkować na Rynku Dębnickim, nie mogłem znaleźć odpowiedniego miejsca. Stanąłem więc tam, gdzie mi nie wolno, a w najgorszym razie samochód zostałby odholowany. Stety albo niestety, w pobliżu funkcjonariusze SM spisywali jakiegoś pijaczka. Podszedłem do nich i naiwnie zapytałem, czy dostanę mandat, jeśli zostawię w tym miejscu auto. O dziwo (bo straż miejska jest przecież taka bezwzględna i straszna!) zostałem tylko przepytany ze znajomości znaków drogowych (wszystko z uśmiechem na twarzy). I dostałem radę, aby jednak nie ryzykować. Jaki wniosek? Zobaczcie w strażnikach miejskich ludzi, to i oni w Was zobaczą stworzenie Pańskie.


fot. Jacek Smoter/lovekrakow.pl