„To linie dla pijanych rowerzystów”
Idąc przez most Grunwaldzki rzadko patrzy się pod nogi. No, bo po co? Człowiek się nie potknie, bo droga prosta, a i widoki wokół piękne. Ale gdy spojrzałem na wprost, moim oczom ukazała się linia, a raczej coś, co miało tę linię przypominać. Historia powtórzyła się przy okazji spaceru bulwarami w stronę Kazimierza. – Kto to malował? – zapytał sam siebie. – Dali?
Po wstawieniu zdjęcia na tablicę na Facebooku, pojawiły się pierwsze komentarze:
– Uważam, że te pasy są właśnie dostosowane do pijanych rowerzystów... – napisała Alicja
– Malowacze pasów widocznie nie są na umowie o pracę, tylko na jakimś zleceniu albo dziele. Nie obowiązuje ich Kodeks Pracy i mogą sobie bezkarnie popijać przy malowaniu – zażartował Patryk, aby po chwili dodać, przy użyciu mowy zależnej: – Malowanie linii pierwotnie zostało wykonane prawidłowo, jednak przez ruchliwość nakładki asfaltowej doszło do zmian kształtu linii. Inspektorzy sprawdzą stan i w razie wykazania nieprawidłowości zlecą naprawę. Czym uprzedził niejako odpowiedź jednostki odpowiedzialnej za utrzymane dróg oraz chodników, czyli ZIKiT-u. Ale nie do końca zgadł.
– Znamy tę linię, ale problem jest nie w linii, a w asfalcie – orzekł Piotr Hamarnik z ZIKiT-u po zapoznaniu się ze zdjęciem. – Linia była namalowana prosto, ale pod wpływem słońca „rozpłynął” się asfalt. Samo odmalowanie linii nic nie da, bo konieczna jest wymiana asfaltu na bardziej odporny na działanie słońca. Linia będzie poprawiona przy okazji remontu nawierzchni – czytam w odpowiedzi.
Kiedy ma być ten remont? – Termin remontu uzależniony jest od tego, ile środków zostanie na zrealizowanie podstawowego zakresu remontów – informuje Piotr Hamarnik. Czyli nie wiadomo kiedy.
Wróćmy jeszcze do samego „rozpłyniętego” asfaltu. Tutaj wychodzi poważny problem, z którym Kraków, a także cała Polska mierzy się odkąd został wprowadzony system przetargowy. Nie jakość, a cena jest zazwyczaj wyznacznikiem tego, która firma wygra dany konkurs i zostanie wykonawcą. Choć zastanawiamy się także nad tym, dlaczego druga linia, ta od jezdni jest w miarę prosta...
Oczywiście spółki miejskie uczą się na błędach i z przetargu na przetarg tworzą odpowiednią specyfikację. Oby po remoncie znów mocne słońce nie rozpuściło asfaltu jak czekolady, a linie nie zamieniły się w odcinki, kreślone dłonią trzylatka. Bądź co bądź to centrum miasta.