Los Zakrzówka przesądzony?

Plany miejscowe mówią jedno, błękitni aktywiści drugie. Na czele z Cecylią Malik mówią „nie” dla oddania działki przy ul. Św. Jacka w ręce dewelopera w rozliczeniu za sprzedaż 25 hektarów zalewu i skał. – Mamy za sobą prawo i  po wyborach – legitymację polityczną – odpowiada im Bogusław Kośmider. Dlatego sprawa 38 arów wydaje się być przesądzona.

Duże pieniądze potrzebują ciszy. W przypadku negocjacji władz miasta mowa o faktycznie dużych kwotach. Być może dlatego magistrat dzielił się niewielkimi dawkami informacji w sprawie rozmów o wykupienie Zakrzówka do dewelopera przez cały okres trwania rozmów, czyli przeszło rok.

Dawne Gerium musiało wycenić działki, które nabyło od prywatnych osób za dużo więcej, niż rzeczoznawca zatrudniony przez magistrat. Dlatego Elżbieta Koterba dążyła do kompromisu. Na stole pojawiły się grunty należące do miasta – pięciohektarowa działka w Bronowicach. Gerium zażądało jednak niemożliwych do spełnienia warunków. Ostatecznie więc zakończyło się na 23 mln złotych w gotówce i blisko 3 milionach w postaci 38-arowej działki przy ul. Św. Jacka, która w planach miejscowych jest przeznaczona na zabudowę. Tyle wiemy.

Czego oni chcą

Miejscy aktywiści spod znaku Modraszka chcą wiedzieć więcej. Mają też inne żądanie: by za nic w świecie nie oddawać pod zabudowę 3,8 tys. metrów kwadratowych łąki przeznaczonej i w studium, i w planach miejscowych pod zabudowę. – Z naszych pieniędzy chcą wesprzeć inwestora, aby zbudował wielkie osiedle, obok którego miasto zrobi mu park – twierdzi Cecylia Malik i apeluje, aby do tego nie dopuścić.

Inna grupa chce zaś informacji. Przede wszystkim dotyczących konkretnie działek, które miasto ma kupić i gdzie wybuduje park miejski.

Oprócz tego pojawiają się wątpliwości, co do projektu z tegorocznego budżetu obywatelskiego – kąpielisko na Zakrzówku oraz całej idei rozpisania konkursu architektonicznego na zagospodarowanie terenu w całości już należącego do gminy. Kiedy informacje o szczegółach trafią do opinii społecznej?

Wstępny zakres planu wraz działkami już mamy (zdjęcie poniżej). Przesłał je jakiś czas temu Grzegorz Stawowy, przewodniczący komisji planowania przestrzennego. W ich obrębie ma zostać stworzony między innymi park. Co do miejskiego kąpieliska – projektu, który wygrał w tegorocznej edycji BO, to miasto zapewnia, że zostanie on zrealizowany w 2016 roku w miejscu, gdzie został wyznaczony (okolice łagodnego zejścia od strony centrum miasta).

Warto dodać, że strona społeczna zostanie dopuszczona do udziału w konkursie architektonicznym na pewno w ramach konsultacji społecznych, by wskazała, jakie są oczekiwania.

„Mamy prawo”

O tym, jak wyglądały negocjacje, możemy się nigdy nie dowiedzieć. Z prostej przyczyny. Miasto zobowiązało się do milczenia, a wypowiadać się mogą tylko przedstawiciele Kraków City Park. I powiedzą tyle, ile będą chcieli powiedzieć. Jasną sprawą jest jednak, że część informacji, których domaga się część społeczeństwa, a pod które podczepili się politycy w czasie kompanii, zostanie ujawniona podczas posiedzeń danych komisji (mienia i budżetu) oraz dyskusji na sesji rady miasta.

Na posiedzeniach komisji, radni w pierwszej kolejności będą decydować, czy należy w budżecie na 2016 rok zapisać kwotę na cel, jakim jest wykup Zakrzówka oraz podejmą decyzję o przekazaniu gruntów w ramach rozliczenia deweloperowi.

Elżbieta Koterba od początku mówi o kompromisie. Podobnie jak Grzegorz Stawowy. Czy udałoby się więcej ugrać, gdyby władze miasta postępowały tak jak Modraszek Kolektyw? Trudno ocenić. Prawdopodobnie jednak do tej pory zamiast planowania przyszłego kąpieliska i parku, trzeba myśleć o tym, by Zakrzówek stał się (miejmy nadzieję) funkcjonalną ozdobą Krakowa. Mielibyśmy wówczas dziki i niebezpieczny akwen z coraz to nowszymi (lub odgrzewanymi) konfliktami w tle.

– Mamy nie tylko prawo, ale też legitymację polityczną, aby realizować to, co zostało uchwalone w planie miejscowym. Oczywiście, że ludzie powinni się dowiedzieć szczegółów, ale prawo to prawo. Zostało to też zweryfikowane politycznie w poprzednich wyborach samorządowych. Nie da się tego cofnąć – uważa przewodniczący rady miasta.  Warto z drugiej strony podkreślić, czego też chcą aktywiści. A jest to przedszkole lub inny budynek użyteczności publicznej.

– Oczywiście, możemy tę działkę zachować i stracić resztę – przestrzega Kośmider. Samorządowiec dodaje również, że są plany, by po przeciwnej stronie terenu zbudować centrum kulturowe i życia społecznego Ruczaju, przenieść tam też siedzibę rady dzielnicy. To jednak plany na dwa, trzy następne lata.

W drugiej połowie 2016 roku, jak zadeklarowała Elżbieta Koterba, można się spodziewać początku prac nad zalewem.