Łukasz Gibała zostaje prezydentem. Jaką ma receptę na zadłużenie Krakowa?
Kraków jest naj
W 2024 roku Kraków był najbardziej zadłużonym miastem w kraju. W tym niechlubnym wyścigu wyprzedziliśmy Warszawę i Łódź. Dług budżetu stanowił 88 proc. dochodów rocznych, a na koniec 2025 roku – według różnych szacunków – ma wzrosnąć o 12 proc. Oznacza to dług w wysokości około 7,5-7,8 mld złotych i deficyt budżetowy na poziomie ok. 700-800 mln złotych.
Jak na razie miasto nie przedstawiło, jak ten problem rozwiązać, a opozycja używa długu i deficytu jako oręża w walce politycznej. Dlatego zwróciliśmy się do poszczególnych polityków z prośbą o postawienie się w roli prezydenta i zaproponowanie wyjścia z tej sytuacji.
Jako pierwszego zapytaliśmy o to Łukasza Gibałę, który o włos przegrał wyścig prezydencki z Aleksandrem Miszalskim.
Dzięki przedstawionym przez siebie działaniom naprawczym, polityk szacuje, że Kraków mógłby oszczędzić „kilkaset milionów złotych”.
Diagnoza: przerost zatrudnienia, leczenie: redukcja etatów
Radny Łukasz Gibała w pierwszej kolejności zaznacza, że nie ma żadnego sensu zaproponowany przez nas najprostszy sposób oszczędności, czyli zaprzestanie inwestowania, zwłaszcza w duże projekty.
– Potrzebne jest podejście kompleksowe. Kraków potrzebuje całościowego i głębokiego planu sanacji finansów publicznych – mówi.
Tak, jak i za czasów rządów Jacka Majchrowskiego, tak i teraz skupia się w pierwszej kolejności na kwestii racjonalizacji wydatków bieżących miasta. I wskazuje na redukcję zatrudnienia w urzędzie miasta i miejskich spółkach.
– Kraków ma dziś przynajmniej o 15 proc. wyższe koszty administracyjne niż inne duże miasta. Czy ktoś w ogóle bada przyczyny tych wzrostów i podejmuje działania, żeby je zmniejszyć? – pyta. Co ciekawe, taką samą diagnozę można znaleźć w projekcie nowej strategii miasta Krakowa w dziale poświęconym finansom.
– Proszę pamiętać, że redukcja etatów, to nie tylko niższe koszty wynagrodzeń, ale również niższe koszty biur, materiałów eksploatacyjnych, prądu itp. – dodaje.
Gibała wskazuje również na posiadane systemy, które gromadzą informacje o kosztach usług publicznych. – Ale czy na ich podstawie władze miasta podjęły jakieś decyzje, co robić z kosztami poszczególnych usług? – pyta radny.
Podkreśla też, że mimo rozbudowanego systemu kontroli i audytu, większość urzędników nie ma mierników efektywności. Jako przykład podaje osiem nowych departamentów, które jego zdaniem powstały dla stanowisk politycznych, a nie merytorycznych.
– Doprowadziłoby to do wzrostu efektywności i wydajności pracy w urzędzie, przy niższych kosztach administracyjnych. Mniejsza liczba etatów, lepsza efektywność i lepiej zarabiający urzędnicy – stwierdza.
Jak przekonuje, kolejnym działaniem naprawczym powinna być zmiana podejścia do zamówień publicznych i narzędzi IT. Miasto wciąż wydaje miliony złotych na drogie, indywidualne systemy, zamiast korzystać ze sprawdzonych rozwiązań, dostępnych w innych samorządach. Krakowa nie stać na takie wydatki, a audyty wykazują, że koszty usług IT, w tym asysty technicznej, wzrosły nawet o 300 proc. To dowód na brak skutecznej kontroli i weryfikacji takich projektów.
Diagnoza: złe zarządzanie długiem i deficytem, leczenie: racjonalizacja wydatków
– Władze miasta podejmują działania całkowicie wbrew podstawowym prawom ekonomii, bo jeżeli kolejne lata kończą się ujemną nadwyżką operacyjną, to jak można planować w kolejnym roku deficyt i utrzymywać poziom wydatków inwestycyjnych, nie wykonując żadnych ruchów w części operacyjnej budżetu – uważa polityk.
Łukasz Gibała proponuje spłacanie długów według harmonogramu. – Nie stać nas na dalsze rolowanie długu i kolejny wzrost kosztów jego obsługi. W perspektywie dwóch kadencji jest ogromna szansa na znaczącą obniżkę zadłużenia bez drastycznych cięć usług, świadczonych dla mieszkańców – mówi.
Jak twierdzi, tworząc kolejny budżet, ustaliłby określony poziom wolnych środków. – Minimalna kwota wolnych środków powinna wynikać z kosztów obsługi zadłużenia jako plan minimum – uważa.
Według szefa klubu Kraków dla Mieszkańców, władze powinny również skupić się na pozyskiwaniu środków zewnętrznych i zwiększeniu efektywności finansowej miejskich spółek. Gibała twierdzi, że funkcjonują one jak państwo w państwie.
– Nadzór właścicielski dla wielu jest fikcją, co najlepiej obrazuje sytuacja miejskiego Szpitala im. Narutowicza. Spółki miejskie nie tylko mogą, ale powinny przynosić dla miasta dużo większą korzyść – ocenia.
Q&A
Czy zgadza się pan z twierdzeniem, że należy bezwzględnie redukować dług kosztem zawieszenia większości inwestycji oraz zmniejszenia komfortu usług publicznych?
Odbieram to jako pytanie z tezą, że nie ma innego wyjścia, a moim zdaniem jest. Miasto nie musi zmniejszać jakości świadczonych dla mieszkańców Krakowa usług, aby redukować dług. Po dokładnej analizie należy odchudzić administrację, pozbywając się – przepraszam za kolokwializm – darmozjadów, ludzi zatrudnianych po linii partyjnej, często bez kompetencji, na niepotrzebne stanowiska.
Zmiana filozofii podejścia do zamówień i narzędzi wsparcia IT, optymalizacja działań miejskich spółek, realne pozyskiwanie środków zewnętrznych i prawidłowe podejście do poziomu długu i zadłużenie (koszty obsługi długu) zgodne z prawami ekonomii sprawi, że można redukować dług bez zmniejszania komfortu usług publicznych.
Czy za obecny poziom zadłużenia (a jeśli tak, w jakiejś części) odpowiadają zmiany wprowadzone przez rząd Zjednoczonej Prawicy (Polski Ład)?
Nie wiem, czym to tłumaczyć, ale niezależnie od tego, kto rządzi na poziomie centralnym w Polsce, każda zmiana w systemie podatkowym wpływa niekoniecznie dobrze na sytuację finansową Krakowa. Nawet rząd Donalda Tuska, który często zasadnie krytykował reformy swoich poprzedników, odbierające część środków samorządom, wprowadzając zasadne podwyżki dla nauczycieli (ok. 30 proc.) zapomniał, że dla Krakowa jest to baza do wyliczenia innych zobowiązań miasta i lukę ok. 200 mln zł miasto Kraków musiało pokryć z własnych środków.
Czy obecny rząd robi za mało, by pomóc samorządom w odbudowaniu finansów? Jeśli tak, to jakie działania powinny zostać podjęte?
Tak, moim zdaniem obietnice były duże, a skończyło się na małej zmianie, która pomogła samorządom może na jeden rok.
Rząd w pierwszej kolejności powinien zwracać samorządom 100 proc. środków, ponoszonych na edukację. To ogromna kwota, którą Kraków musi niestety dokładać.
Drugie ważne działanie, to udział samorządów w VAT. Za rządów PiS, PO mówiła o tym głośno, a teraz nagle nic.
Kolejne ważne działanie, które pomogłoby w odbudowaniu finansów samorządom, to zwiększenie zwrotu VAT-u z inwestycji miejskich. Gdy Kraków buduje szkołę, modernizuje drogi, rewitalizuje jakiś obiekt czy wznosi halę sportową, musi doliczyć do kosztów 23 proc. podatku, którego nie może odzyskać. To absurd. Część samorządów próbuje obchodzić system, tworząc spółki, kombinując z modelem operatora, korzysta z interpretacji indywidualnych. Wszystko po to, by nie płacić podatku, którego z natury rzeczy nie powinny płacić.
I jest wreszcie kwestia ustawy metropolitalnej dla Krakowa, którą przed wyborami parlamentarnymi PO obiecywała. Minęły dwa lata, a ustawy ciągle nie ma. Wygląda na to, że było to kolejne działanie z cyklu „cóż szkodzi obiecać”. A tymczasem dzięki tej ustawie Kraków zyskiwałby rocznie ponad 100 mln zł.
Czy jest szansa, aby ulżyć budżetowi poprzez wykorzystanie środków zewnętrznych, np. KPO? Jeśli tak, to w jaki sposób pan by to zaplanował?
Środki z KPO mogłyby stać się dźwignią rozwoju Krakowa i pomóc w zmniejszeniu naszego zadłużenia. Te środki są jednak rozdysponowywane na poziomie centralnym, czyli przez premiera Tuska i podległy mu rząd.
Wydawać by się mogło, że władze Krakowa powinny mieć łatwość w pozyskiwaniu tych środków, jednak jakoś nie widzimy sukcesów. Poza oczywiście tymi ekspresami do kawy, które kupiło kilku krakowskich przedsiębiorców.
Poprawa pozyskiwania środków zewnętrznych to konieczność.
Uważam, że dla Krakowa powinny pracować dobrze opłacane osoby, specjalizujące się w pozyskiwaniu takich środków.
Głos miasta
O kwestię zadłużenia Krakowa zapytaliśmy urząd miasta, jednak od dwóch tygodni nie otrzymaliśmy odpowiedzi. Stanowisko władz zostanie zaprezentowane w trakcie czwartkowej nadzwyczajnej sesji rady miasta.