Łukasz Sęk kontra Jan Hoffman. Gorąco wokół referendum, poszło o debatę
Sprawa przed sądem
Coraz więcej emocji wokół referendum w sprawie odwołania prezydenta Krakowa Aleksandra Miszalskiego i rady miasta, które odbędzie się 24 maja.
Dziś przed sądem miała miejsce kolejna sprawa w trybie referendalnym.
Jednym z wnioskodawców był Jan Hoffman. To właśnie on jest liderem komitetu referendalnego.
Nie stanął do debaty
Jeszcze tego samego dnia Hoffman został wywołany do tablicy przez wiceprezydenta Krakowa Łukasza Sęka, który zorganizował konferencję prasową przed Uniwersytetem Ekonomicznym.
Zastępca Aleksandra Miszalskiego stwierdził, że miała się tutaj dziś odbyć debata pomiędzy nim a wspomnianym liderem komitetu referendalnego.
Jako organizatora wskazał Koło Nauk Politycznych Homo Politicus.
Dziękował studentom za to, że chcieli rozmawiać o istotnych sprawach.
– O tym, jak kształtować komunikację w mieście. Studenci chcieli też zapytać o Strefę Czystego Transportu – mówił Łukasz Sęk.
– Z tego co wiem, pan Jan Hoffman wstępnie potwierdził obecność, ale dzisiaj na debacie się nie zjawił – dodał.
Pytanie o koszty kampanii
Łukasz Sęk wskazał, że miał do niego trochę pytań.
– Ile do tej pory wydano pieniędzy na kampanię referendalną? Ile pieniędzy zapłacono ankieterom, którzy zbierali podpisy? Dlaczego wieszacie państwo nielegalnie materiały wyborcze w miejscach, które nie uzyskały zgody właścicieli? – dopytywał wiceprezydent Krakowa.
Wskazywał, że Jan Hoffman często mówi o tym, jak zatrudnia się ludzi w radach nadzorczych.
– W takim razie, panie Janie, ja bym chciał zapytać jeszcze raz, ponieważ raz już pana o to pytałem, ale tak naprawdę pan nie odpowiedział. Jak pan znalazł zatrudnienie w radzie nadzorczej spółki Przedsiębiorstwo Usług Komunalnych w Skale? Jak pan znalazł zatrudnienie w radzie nadzorczej w spółce Likom w Liszkach? Obie to spółki samorządowe – wskazywał.
– Osoby, które zasiadają w radach nadzorczych spółek samorządowych w Krakowie, nazywa pan kolesiami. A jak nazywa się tych, którzy zasiadają w radzie nadzorczej w Liszkach czy Skale? Czy znalazł się pan tam za kompetencje? – zastanawiał się.
– Chciałbym też zapytać, czy nie uważa pan, że to wprowadzanie w błąd, że nie informuje pan w każdym artykule, że jest właścicielem Pulsu Krakowa, czyli medium, które udaje obiektywne, ale którego właścicielem jest zaangażowany politycznie radny? – dopytywał.
Cytował też polityka Konfederacji Konrada Berkowicza, którego określił współpracownikiem Hoffmana.
– Powiedział kilka dni temu bardzo jasno i wyraźnie, o co chodzi w tym przedsięwzięciu [w referendum, przyp. red.]. Zacytuję: chodzi nie tylko o to, żeby odsunąć tego czy innego prezydenta miasta z Platformy Obywatelskiej, ale żeby zdobyć wpływ na Polskę – mówił Sęk.
– Więc panie Janie, ja mam do pana pytanie. Czy pan odetnie się od słów pana Konrada Berkowicza? Czy naprawdę, tak jak pan Konrad powiedział, w tym wszystkim chodzi tylko i wyłącznie o politykę? – dopytywał podczas konferencji prasowej.
Na koniec jeszcze raz wyraził ubolewanie, że lider komitetu nie pojawił się na debacie.
Co z tą debatą?
Jan Hoffman przekazał nam, że debata została odwołana dzisiaj rano.
– Potwierdziłem udział. Organizatorzy uznali to za „wstępne” potwierdzenie: jest to w moim odczuciu efekt błędu komunikacyjnego – stwierdził.
– Pan Sęk z pewnością również dostał informację o odwołaniu debaty. Nie rozumiem po co szopka przed UEK i udawane zaskoczenie moim rzekomym niestawiennictwem – dodał.
Odniósł się również do kwestii rad nadzorczych. Jego zdaniem o zatrudnieniu zdecydowały: wykształcenie, wysokie kompetencje i posiadanie tytułu radcy prawnego.
– Nigdy nie byłem w żaden sposób politycznie zaangażowany w działalność tamtych samorządów. Przez pierwsze lata funkcję w Likomie sprawowałem społecznie, to jest nie pobierając za to wynagrodzenia – podkreślił.
Co do kosztów kampanii referendalnej, stwierdził, że pełne rozliczenie nastąpi w trybie ustawowym.
– Jeśli chodzi o wieszanie plakatów, to według mojej wiedzy komitet nie wiesza ich w miejscach niedozwolonych – dodał.
W sprawie Pulsu Krakowa Hoffman uważa zarzuty i oczekiwania wiceprezydenta za absurdalne.
– Ja oczekuję, że w każdym numerze miesięcznika Krakow.pl będzie adnotacja, że jest to materiał propagandowy, mający na celu poprawę wizerunku Aleksandra Miszalskiego ze środków publicznych – dodał.
– Na stronie Pulsu Krakowa jest informacja o wydawcy – stwierdził.
Na koniec odniósł się też do wątku Konrada Berkowicza.
– Moje związki z panem Berkowiczem są takie same jak związki Aleksandra Miszalskiego z Grzegorzem Braunem: nie znam osobiście pana Berkowicza ani jego planów czy intencji – stwierdził.
Jan Hoffman przekonuje, że celem inicjatorów referendum nie jest atak na rząd premiera Donalda Tuska, a jedynie ratowanie „ukochanego miasta przed fatalnymi rządami prezydenta Miszalskiego”.