Maciej Sadlok: Sędziemu zabrakło odwagi [Rozmowa]
Po efektownym zwycięstwie w Bielsku w piątkowe popołudnie Wisła Kraków chciała podtrzymać dobrą passę i wygrać drugi mecz z rzędu. Do Krakowa przyjechała Korona Kielce, która nastawiła się przede wszystkim na bronienie dostępu do własnej bramki. To Biała Gwiazda była stroną dominującą, jednak żadnej ze stron nie udało się ostatecznie przechylić szali zwycięstwa na swoją korzyść i mecz zakończył się bezbramkowym remisem.
Adam Delimat, LoveKraków.pl: Po takim spotkaniu odczuwacie chyba niedosyt.
Maciej Sadlok: Myślę, że niedosyt jest duży. Każdy inaczej wyobrażał sobie ten mecz. Po efektownym zwycięstwie mieliśmy również dzisiaj zgarnąć trzy punkty, tego oczekiwali wszyscy, również my. Zabrakło trochę skuteczności i szczęścia. Mieliśmy swoje sytuacje, była poprzeczka, był słupek. Szczególnie mocno żałujemy szans z końcówki meczu - było ich sporo, ale niestety nic nie wpadło. Ja sam też zdecydowałem się na uderzenie z dystansu, bo tych strzałów trochę brakowało. Wiadomo, jakie są warunki, trzeba było próbować to wykorzystać.
Na pewno nie brakowało Wam za to determinacji, zwłaszcza w końcówce meczu była ona widoczna.
Cieszy to, że potrafiliśmy walczyć do samego końca. Pokazaliśmy charakter, tego nie można nam odmówić. Założenia były identyczne jak przed meczem z Podbeskidziem, no ale niestety - dzisiaj aż tak dobrze nam nie poszło.
W końcówce meczu w polu karnym padł Grzegorz Marszalik. Twoim zdaniem sędzia powinien w tej sytuacji podyktować rzut karny?
Wydaje mi się, że tak, że był tam faul. Sędziemu zabrakło chyba trochę odwagi, aby sięgnąć po gwizdek. Z perspektywy boiska widziałem, że ten karny był, ale na pewno trzeba jeszcze zobaczyć powtórki - wtedy będziemy mądrzejsi.
Od niespełna roku nie potraficie wygrać dwóch ligowych meczów z rzędu. To chyba Wam doskwiera?
Powiem tak - w meczu z Podbeskidziem przełamaliśmy passę meczów bez wygranej na wyjeździe. Teraz musimy postawić sobie kolejny cel i będzą nim właśnie dwa zwycięstwa z rzędu.
Po kilku tygodniach przerwy wracasz do zdrowia, póki co na środek obrony. Zmiana pozycji ma dla Ciebie znaczenie?
Szczerze mówiąc nie, nie ma wielkiego znaczenia. Zarówno na boku, jak i na środku obrony trochę tych spotkań rozegrałem, więc nie jest to dla mnie nic nowego. Całe szczęście, przynajmniej jak na razie, uraz mam już za sobą. Kość się zagoiła, z palcem wszystko jest w porządku. Można wracać do roboty!
Przed Wami mecz z liderem, szykuje się więc kolejne trudne spotkanie.
Jesteśmy dopiero po spotkaniu z Koroną, ale oczywiście - czeka nas ważny mecz. Musimy robić swoje, przygotowywać się do każdego kolejnego meczu tak samo. Mamy swój cel i musimy się go trzymać. Do Gliwic jedziemy tylko i wyłącznie po trzy punkty.