Mączyński, Kapustka i inni. Oni grali w narodowych barwach

Za nami ostatnia przerwa w rozgrywkach ligowych związana z eliminacjami do Euro 2016. Podczas kilku ostatnich dni część naszych ligowców udała się na zgrupowania reprezentacji różnych państw, w różnych kategoriach wiekowych. Postanowiliśmy sprawdzić, jak radzili sobie w tym czasie zawodnicy Wisły i Cracovii.

Nasi świętują awans…

Po jednym przedstawicielu obu krakowskich ekstraklasowiczów znalazło się w dorosłej kadrze reprezentacji Polski. Powołania od Adama Nawałki na mecze ze Szkocją i Irlandią po raz kolejny otrzymali zarówno Bartosz Kapustka, jak i Krzysztof Mączyński. O ile ten pierwszy, który ma za sobą świetny debiut w narodowych barwach okraszony bramką wbitą Gibraltarowi, tym razem nie dostał ani minuty szansy, o tyle zawodnik Wisły za sprawą dwóch ostatnich spotkań zyskał sobie przychylność ekspertów i zmusił do refleksji tych, którzy przez ostatnie miesiące wyłącznie go krytykowali. Mączyński był jednym z najlepszych zawodników na boisku w Glasgow, gdzie Polacy zremisowali 2:2, a kilka dni później efektowną asystą przy bramce Roberta Lewandowskiego zwieńczył swój niebagatelny udział w końcowym sukcesie, jakim stał się awans do finałów mistrzostw Europy.

Zakończone eliminacje były z całą pewnością przełomowe dla obu zawodników. Mączyński, który zaczynał je grając jeszcze w Chinach, wraz z upływem czasu najpierw wywalczył sobie miejsce w pierwszym składzie reprezentacji, a później wzmocnił swoją pozycję i stał się pewnym punktem drużyny Adama Nawałki. Z kolei Kapustka, który ma stanowić o przyszłości narodowej kadry, bardzo wcześnie, bo już w wieku 18 lat, otrzymał szansę debiutu, i to w meczu o punkty. Ba, na debiucie się nie skończyło, bo kilkanaście minut po wejściu na plac gry Kapustka zdobył nawet gola! Nieistotne, że rywalem był Gibraltar, a Polska prowadziła już 7:0. Ważne, że młodziutki zawodnik Pasów nie zmarnował zaufania Adama Nawałki i zebrał niezwykle cenne doświadczenie podczas dwóch zgrupowań reprezentacji.

… a inni kończą na dnie

W dużo gorszych nastrojach ze zgrupowania reprezentacji Łotwy wrócił do Krakowa Deniss Rakels. Jego drużyna narodowa nie mogła już oczywiście liczyć na awans do finałów mistrzostw Europy, jednak podczas ostatniej sesji gier spadła w tabeli na ostatnie miejsce. W ciągu tygodnia Łotysze zmierzyli się z sensacją tych eliminacji - Islandią i słabiutkim Kazachstanem i jeśli w którymś z tych spotkań ekipa Rakelsa mogła upatrywać zdobyczy punktowej, z całą pewnością byłby to mecz z drużyną z Kaukazu. Stało się jednak odwrotnie, a Łotwa, po remisie 2:2 z Islandczykami, przegrała na własnym terenie z Kazachstanem, dając się w ten sposób wyprzedzić w tabeli i spadając na samo dno.

Wśród reprezentantów Łotwy, oprócz samego Rakelsa, nie zabrakło jednak innych polskich akcentów. W meczach eliminacyjnych zagrali również Vladislavs Gabovs z Korony Kielce, obrońca Jagiellonii Białystok - Igors Tarasovs czy Valerijs Sabala, napastnik sprowadzony niedawno do Miedzi Legnica. To właśnie on wpisał się na listę strzelców w meczu z Islandią, wykorzystując precyzyjne dośrodkowanie Denissa Rakelsa i ustalając wynik tego spotkania na 2:2. Łotysze zakończyli więc eliminacje bez choćby jednego zwycięstwa, jednak na ostatniej prostej, kradnąc dwa punkty reprezentacji Islandii, pozbawili ją szansy na zwycięstwo w końcowej tabeli grupy A.

Towarzysko na plus

Podczas ligowej przerwy odbyło się również zgrupowanie reprezentacji młodzieżowej, którą prowadzi trener Marcin Dorna. Młodzieżówka nie gra co prawda aktualnie w meczach o stawkę, jednak szansa pokazania się w meczach towarzyskich jest dla zawodników równie cenna. Przed taką właśnie okazją stanęli ostatnio Alan Uryga i Paweł Jaroszyński. Reprezentacja rozegrała dwa sparingi - z Izraelem i Rumunią, a zarówno piłkarz Wisły, jak i reprezentant Cracovii oba te spotkania rozpoczął w wyjściowej jedenastce.

Bramki strzelał za to były Wiślak, Mariusz Stępiński. To on wpisał się na listę strzelców dwukrotnie w meczu z Izraelem na stadionie w Lublinie, zapewniając w ten sposób podopiecznym Dorny zwycięstwo 3:1 nad rówieśnikami z Bliskiego Wschodu. Kilka dni później w Białymstoku ta sztuka nie udała się ani Stępińskiemu, ani też żadnemu innemu zawodnikowi, a spotkanie zakończyło się bezbramkowym remisem. Dla Pawła Jaroszyńskiego było to pierwsze tego typu powołanie, które - po powrocie do składu Cracovii - stało się kolejnym ważnym krokiem i małym sukcesem, jaki dokonał się w ostatnich tygodniach.

Młodzi gniewni krakowiacy

W jeszcze młodszej kategorii wiekowej, bo w reprezentacji do lat 18, znalazło się miejsce dla niezwykle utalentowanego zawodnika Wisły Kraków - Konrada Handzlika. 17-letni pomocnik już od jakiegoś czasu regularnie grywa na poziomie seniorskim - w rezerwach Białej Gwiazdy, a trenuje z pierwszą drużyną. Teraz Handzlik dołożył do swojego dorobku trafienie w meczu młodzieżowej kadry, która w Rzymie ograła swoich rówieśników z Włoch 2:1. Bramkę na wagę zwycięstwa zdobył właśnie Handzlik, pokonując w 37. minucie bramkarza o dźwięcznie brzmiącym nazwisku - Mattię Del Favero.

Miało być o Wiśle i Cracovii, jednak na wyróżnienie zasłużył również rodzynek z Hutnika Nowa Huta, Dorian Frątczak. Młody golkiper regularnie otrzymuje powołania do kadry U-19 i również tym razem został dowołany na zgrupowanie przed dwumeczem towarzyskim ze Słowenią. W pierwszym spotkaniu, zremisowanym 2:2, zabrakło go na placu gry, za to pojawił się już w rewanżu, gdzie Polacy przegrali 0:1. Występujący na co dzień w rozgrywkach III ligi Frątczak jest z pewnością ewenementem, jednak konsekwencja, z jaką powołuje go trener Rafał Janas każe twierdzić, że bramkarza Hutnika czeka spora kariera. Jeśli jego piłkarskie ścieżki potoczą się tak, jak pozwala mu jego potencjał - kto wie, czy wkrótce między słupkami dorosłej reprezentacji nie stanie

bramkarz z Krakowa.