Majchrowski lekko zraniony trzyma się jednak mocno [Komentarz]
W Krakowie coraz więcej głosów pojawiło się na temat słabnącej pozycji Jacka Majchrowskiego. Chyba to bardziej intencje przeciwników politycznych obecnego prezydenta niż obiektywne spojrzenie na fakty.
Majchrowski trzyma się dalej – tak można w skrócie opisać obecną sytuację na krakowskiej scenie politycznej. Przegrana prezydenta w referendum ws. ZIO wcale nie przekreśla jego szans na ponowną reelekcję w listopadzie bieżącego roku. Nauczony doświadczeniem mogę jasno stwierdzić, że jak zwykle z wojenek partyjnych zwycięsko wyjdzie tylko jedna osoba – Jacek Majchrowski.
Nie jestem specjalnym wyznawcą „majchrowszczyzny”, ale jej twórca wie jak sprawnie kręcić kołem politycznym, aby przeciwnikom zrobiło się niedobrze. Platforma Obywatelska, która ogłosiła, że referendum to tak naprawdę jej wygrana, znajduje się w dużym rozkroku. Przeglądając wpisy polityków partii Donalda Tuska odnoszę wrażenie, że największym problemem tej formacji politycznej w stolicy Małopolski jest znalezienie pracy dla Bogusława Sonika – europosła, który musi pożegnać się z Brukselą, ponieważ mieszkańcy zdecydowali, że wolą sportowca Wentę niż polityka od gazu łupkowego.
„Znów jest w przypadku Krakowa jak za komuny. Specjalista od piłki ręcznej staje się ekspertem od gazu łupkowego, a ekspertowi od gazu Tusk zaproponuje trenowanie reprezentacji Polski w szczypiorniaka” – to jeden z komentarzy Jerzego Sonika, brata ustępującego europosła. Członkowie PO publicznie na Facebooku rozliczają kampanię Bogusława Sonika. Podobnie może być przy wyborze kandydata Platformy, który będzie chciał ubiegać się fotel prezydenta Krakowa.
Członkowie PO po niedzielnym referendum poczuli wiatr w skrzydłach, ale nie mieliby go, gdyby nie kaprys Jacka Majchrowskiego, aby zrobić głosowanie w sprawie zimowych igrzysk olimpijskich.
Co Jacek Majchrowski zrobi ze swoim koalicjantem, czyli Platformą Obywatelską? Prawdopodobnie poczeka, bo dobrze wie, że ten przed wyborami samorządowymi szuka drogi jak uciec spod jego skrzydeł. Jak to zwykle w Krakowie bywa – wojny wygrywa Majchrowski, choć czasami traci w potyczkach.