Małe skrzyżowanie – wielkie problemy. Ulice Tuchowska i Narutowicza do remontu
W październiku poznamy dokładne plany robót przy ulicach Narutowicza i Konarskiego. A przy okazji mamy się dowiedzieć, skąd na to wszystko będą pieniądze. Remont ma nie być wyłącznie tymczasową, kolejną protezą komunikacyjną. Marzeniem urzędników jest ostateczne rozwiązanie drogowej szarady w tym miejscu.
– Od razu uspokoję. Nie zamkniemy okolic Tuchowskiej, Konarskiego i Narutowicza na czas prac. Aż takiej wyobraźni nie mam. Wykonawca będzie musiał się uporać z problemem, jak zaplanować etapowanie robót – zarzeka się Grzegorz Wałęga, dyrektor Tarnowskiego Zarządu Dróg i Komunikacji.
Jak słyszymy, na dziś udało się dogadać sporne kwestie z Tauronem czy wodociągami.
Co tam się dzieje, ludzkie pojęcie przechodzi
Okolice Starego Cmentarza w Tarnowie to istne przekleństwo dla kierowców. Na malutkim skrzyżowaniu ulic Konarskiego, Marii Panny i Narutowicza codziennie dzieją się dantejskie sceny. Ich apogeum przypada na poranne i popołudniowe godziny szczytu.
O jak najlepsze miejsce walczą wówczas kierowcy samochodów osobowych, autobusów MPK oraz Małopolskich Linii Dowozowych. Trąbią busiarze, slalomem przemykają się motocykliści. Podróżujący rowerem, w trosce o zdrowie, wolą jechać chodnikiem.
Jadący od wschodu, czyli z Ryglic, Skrzyszowa rano stoją w kilkusetmetrowych korkach, które sięgają nawet okolic hali sportowej na Gumniskach. Wracając, niejednokrotnie klną na czym świat stoi, już nawet przy biurowcu starostwa przy Narutowicza.
Wśród pomstujących są też ci, którzy ze wspomnianej ulicy chcą wydostać się na południe – w kierunku Tuchowa. Odstawszy swoje, czeka ich jeszcze przeprawa pod wąskim wiaduktem przy wylocie w kierunku ulic Tuwima i Zamkowej. Ale to osobny temat.
Mało pobożne myśli mają kierowcy chcący włączyć się do ruchu od ul. Panny Marii, na wysokości kościółka. W tym przypadku szczególnej zręczności wymaga wykonanie bezkolizyjnego skrętu w lewo.
Po Tuchowskiej puścimy rowery
Duże zmiany zastaną opuszczający centrum miasta ul. Tuchowską w kierunku obwodnicy czy Tarnowca. Z efektu prac powinni ucieszyć się na pewno podróżujący rowerami.
Węższe gardło Tuchowskiej, powstałe przy budowie pasa dla rowerów, zniknie na wysokości ul. Przedszkolaków, przed dotarciem na rozjazd w kierunku wschodnim i zachodnim.
– Tam zyskujemy trzy metry szerokości i stamtąd pójdą skręty w kierunku więzienia czy starostwa. Łatwiej będzie można wbić się do skrzyżowania ulic Dąbrowskiego z Gumniską. W drugą stronę kierowany będzie ruch w kierunku siedziby starostwa i ronda na wysokości Kościoła Misjonarzy – dodaje szef ZDiK.
Panny Marii i Narutowicza? Pojedziemy odwrotnie niż dziś
Jadący z Burku w kierunku Starego Cmentarza też będą musieli zmienić swoje nawyki. Tuż za mostkiem przyjdzie im skręcać w ul. Nadbrzeżną i jechać dalej, obok budynku Straży Miejskiej. Chcąc się wbić w Konarskiego, czeka ich przejazd dziurawą ul. Sądową.
Z kolei, żeby wydostać się z okolic ul. Targowej w kierunku Tarnowca czy Tuchowa, wygodniej będzie dojechać do krzyżówki z ul. Jarosława Dąbrowskiego, minąć skrzyżowanie koło sądu, dojechać następnie do ul. Józefa Małeckiego i jechać prosto w stronę obwodnicy południowej.
A do Skrzyszowa czy do szpitala św. Łukasza najłatwiej będzie się dostać, jadąc wzdłuż dawnej Almy w kierunku ul. Mostowej i za stacją benzynową Mądla na skrzyżowaniu skręcając w lewo.
Z Narutowicza – i to jest absolutna nowość – będzie można skręcać w ul. Panny Marii. I stamtąd jechać na Nadbrzeżną. Najkrócej mówiąc, ruch między ulicami Narutowicza, kościółkiem a skwerem Piszów będzie poprowadzony odwrotnie niż dotychczas.
Bezpieczeństwo nad tą drogową rewolucją ma ogarnąć nowa sygnalizacja świetlna.
Wielkie przebicie rozwiązałoby problem
Patrząc na lawinowy przyrost ilości aut poruszających się ulicami Tuchowską czy Narutowicza można być pewnym, że nowatorskie rozwiązania drogowe czynione w tym miejscu mogą się szybko zestarzeć.
Na szczęście pleśnią nie pokryła się jeszcze koncepcja budowy wielkiego przebicia odciążającego ruch od Mościc, ulicą Krakowską w kierunku południowym. Chodzi o odcinek, który połączyłby ul. Warsztatową z okolicami obwodnicy. Pomysł ten, był mocno grzany przy okazji kilku kampanii wyborczych.
– On nie umarł. Tylko problemem są jak zwykle pieniądze. Szukamy możliwości dofinansowania. Gdyby takie przebicie powstało… Ile problemów spadłoby nam z głowy, o ile zdrowsi byliby kierowcy – wzdycha Grzegorz Wałęga.
Wiele osób liczy na zastrzyk finansowy choćby z Rządowego Funduszu Rozwoju Dróg, gdzie wiele do powiedzenia ma wiceminister Stanisław Bukowiec, mocno związany z regionem tarnowskim. Wzrok kierowany też jest na budżet Ministerstwa Obrony Narodowej, gdzie niepodzielnie rządzi wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz, przy okazji Poseł Ziemi Tarnowskiej. Przy okazji inwestycji związanych z umieszczeniem wojska w Tarnowie trochę grosza może dałoby się uszczknąć na drogi.
Także na wspomnianą przebudowę Tuchowskiej i Narutowicza.