Małecki broni trenera: Nie wyobrażam sobie, by nas opuścił
Wisła Kraków przegrała najważniejszy mecz rundy, pomimo że statystyki przemawiały na jej korzyść. Cracovia oddała zaledwie dwa cele strzały i to ona cieszyła się ze zwycięstwa w 192. Wielkich Derbach Krakowa.
Kosztowne błędy
Spotkanie bardzo źle rozpoczęło się dla ekipy z Reymonta. Marcin Budziński już w 2. minucie zdobył gola. Kiedy piłkarze Wisły myśleli już o przerwie i ewentualnej zmianie taktyki w drugiej połowie, w samej końcówce pierwszej części meczu Mateusz Szczepaniak dołożył drugą bramkę. Po zmianie stron piłkarze Białej Gwiazdy robili co mogli, by odwrócić losy meczu. Na otarcie łez tuż przed końcowym gwizdkiem gola dla gości zdobył Patryk Małecki. – Moja bramka nic nie dała. Popełniliśmy dwa błędy, które przyniosły gole. Cracovia oprócz kilku przypadkowych sytuacji, nie stworzyła żadnej sytuacji bramkowej. Walczyliśmy do końca, ale zabrakło nam czasu. Musimy wziąć to na klatę i wygrać kolejne mecze – wyjaśniał mocno niepocieszony pomocnik Wisły.
Błędy sporo kosztują drużynę Dariusza Wdowczyka. W starciu z Arką Gdynia złe interwencje Michała Miśkiewicza przyniosły gole dla rywala, swoje na sumieniu miała również defensywa. Z Lechią formacja obronna również się nie popisała. Znad morza Wisła ostatecznie przywiozła sześć goli bagażu, a teraz dołożyła dwa kolejne. – Popełniliśmy sporo błędów w poprzednich meczach. Przydarzają nam się karygodne błędy, które nie powinny mieć miejsca – zaznaczył Małecki.
Najlepszy trener
Wisła zanotowała przykrą serię trzech porażek z rzędu. Na ten moment podium ekstraklasy jest bardzo daleko, a dla Białej Gwiazdy nie ma nawet miejsca w ósemce. W tej sytuacji coraz mniej pewna staje się pozycja Dariusza Wdowczyka. – Szkoda trenera. Przed meczem czytałem, że jeśli przegramy, to straci pracę. Dariusz Wdowczyk to najlepszy trener na dzień dzisiejszy w Polsce i nie wyobrażam sobie, by mógł nas opuścić. To nie jego wina. To nasza - zawodników wina. My gramy. Trener tylko dyryguje z boku. Popełniliśmy dwa błędy i przegraliśmy mecz. Winą należy obarczyć nas, a nie trenera – tłumaczył piłkarz.
Trener Wdowczyk przychodził do Wisły, kiedy ta była na dnie ligowej tabeli. Zdołał odmienić oblicze drużyny i już po kilkudziesięciu godzinach pracy sprawił, że Biała Gwiazda znów zaczęła wygrywać. Ostatecznie miniony sezon udało zakończyć się na fotelu lidera grupy spadowej. W tegorocznych rozgrywkach jednak nie wszystko w drużynie układa się tak jak należy. – Trener zrobił dużo dobrego. Piłkarze, czy dziennikarze nie powinni zrzucać odpowiedzialności za wyniki wyłącznie na trenera. My zawaliliśmy i musimy podnieść się jak najszybciej. Wierzę, że trener, trener Wdowczyk, nam w tym pomoże. Mamy najlepszego trenera. Powtarzam to po raz kolejny, nie wyobrażam sobie, by od nas odszedł lub, by ktoś go zwolnił. Będzie wówczas bardzo nie fajnie. Zrobimy wszystko, co w naszej mocy, by takich meczów jak ten derbowy było jak najmniej. Wierzę, że od kolejnego spotkania ruszymy do przodu i zaczniemy wygrywać – zapewniał przybity Małecki.
Wymowne milczenie
Stadion przy Kałuży piłkarze Wisły opuszczali bardzo szybko z opuszczonymi głowami. W szatni panowała głucha cisza. – Nic sobie nie powiedzieliśmy. Póki co jest źle. Jesteśmy twardymi chłopakami i zrobimy wszystko, by w kolejnym meczu pójść w górę, bo to jest Wisła Kraków – stanowczo zakończył zawodnik.