Małopolanie muszą spłacić 2,6 miliarda. Eksperci ostrzegają

Już 2,6 miliarda złotych wynoszą zaległe płatności mieszkańców Małopolski. Z tego powodu Fundacja Zaradni organizuje akcję społeczną „Miasto wolne od długów”, w czasie której eksperci i prawnicy udzielają bezpłatnych porad w zakresie wychodzenia z nadmiernego zadłużenia.

W poniedziałek na placu Wolnica, w specjalnym autobusie, porad udzielają eksperci i prawnicy z trzech firm – Fundacji Zaradni, Kredytu Inkaso oraz Kancelarii Prawnej Forum. Uczestnicy mogą dowiedzieć się również, jak być oszczędnym w prowadzeniu budżetu domowego.

W naszym województwie ponad 135 tysięcy mieszkańców to osoby funkcjonujące jako klienci podwyższonego ryzyka. Średnie zadłużenie mieszkańca Małopolski wynosi blisko 20 tysięcy złotych - w ubiegłym roku było to 6% wszystkich zaległości Polaków.

Kim jest przeciętny dłużnik?

Mieszkaniec Małopolski mający zaległe zadłużenie to zazwyczaj mężczyzna pomiędzy 30  a 39 rokiem życia. To właśnie osoby w tym wieku stanowią jedną czwartą wszystkich dłużników. Rekordzista musi spłacić ponad 17 milionów złotych, co plasuje go na niechlubnym siódmym miejscu pośród Polaków.

Jak zauważa Marcin Sitkowski z Fundacji Zaradni, zadłużenie wynika z wielu przyczyn, jednak najczęściej powodem jest lekceważenie kontaktu firmy windykacyjnej. Polacy unikają odbierania telefonu, a pisma przypominające o spłacie lądują w koszu z nadziejami, że firma zaniecha kontaktu. Marcin Sitkowsk zaznacza jednak, że takim firmom również zależy na polubownym załatwieniu sprawy.

– Rozmowa z firmą windykacyjną śmiało może być nazwana negocjacją. Pamiętajmy o tym, że w momencie kiedy zdecydujemy się na najlepsze rozwiązanie, jakim jest podjęcie kontaktu z windykacją, zaczynamy proces wychodzenia z długu. Zaczynamy tłumaczyć firmie, jakie mamy możliwości finansowe i jak możemy spłacać zadłużenie – tłumaczy.

Chciał sprawić prezent, na który go nie stać

Organizatorzy zauważają, że większość długów nie wynika z zaspokajania podstawowych potrzeb, a z życia ponad stan i chęci zaimponowania drugiemu człowiekowi. Wiele przypadków nie znajduje też racjonalnego uzasadnienia, jak ten w Toruniu.

– Przyszedł do nas młody mężczyzna z pytaniem, jak będą wyglądały jego finanse, gdy kupi ukochanej na święta jeden z bardziej topowych laptopów. Sam stwierdził, że nie ma na to pieniędzy, ale musi wziąć kredyt. Drogą dedukcji zaczęliśmy z nim rozmawiać i tłumaczyć, że miłość nie wymaga takich poświęceń, a ta osoba ucieszy się równie mocno z czegoś mniej kosztownego– opowiada Marcin Sitkowski.