Małopolskie sanatoria. Kto musi czekać najdłużej, a kto może wyjechać niemal od ręki?
Podstawą wyjazdu do sanatorium jest e-skierowanie wystawione przez lekarza rodzinnego lub specjalistę mającego kontrakt z NFZ. Lekarz dołącza do niego aktualne wyniki badań, a jeśli pacjent w ciągu ostatnich 3 miesięcy był hospitalizowany – także wypis ze szpitala.
Tysiące skierowań
Tylko w ubiegłym roku do krakowskiego oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia wpłynęło około 50 tysięcy skierowań, a na turnusy wyjechało ponad 40 tysięcy osób.
Najczęstszym powodem starania się o wyjazd do wód są problemy z narządem ruchu. Dominują schorzenia reumatologiczne, których dotyczyło aż 40 tysięcy wniosków. Kolejne miejsca zajmują choroby neurologiczne oraz kardiologia. Jak informuje Małopolski NFZ, proces składania dokumentów jest dziś znacznie prostszy dzięki cyfryzacji.
Obecnie dorośli pacjenci na 21-dniowe leczenie sanatoryjne muszą poczekać średnio 8 miesięcy. Nieco szybciej, bo w ciągu 4 miesięcy, realizowane są skierowania do szpitali uzdrowiskowych. W uprzywilejowanej sytuacji są najmłodsi.
Łączone skierowania
Po wpłynięciu do NFZ skierowanie jest weryfikowane przez lekarza specjalistę. Następnie, po pozytywnej ocenie pacjent otrzymuje informację o nadanym numerze skierowania oraz orientacyjnym terminie wyjazdu.
Najpóźniej 14 dni przed rozpoczęciem turnusu pacjent dostaje potwierdzenie skierowania z informacją o miejscu i terminie leczenia.
Wyjazdy niemal od ręki
Dla osób, które nie chcą czekać w standardowej kolejce, istnieje szansa na tzw. „zwroty”. To terminy zwolnione przez pacjentów, którzy z ważnych przyczyn musieli zrezygnować z wyjazdu. Najwięcej takich okazji pojawia się zimą – tylko w styczniu tego roku odnotowano ponad tysiąc rezygnacji.
Należy jednak pamiętać, że korzystając ze zwolnionego miejsca, trzeba być gotowym na szybkie spakowanie walizki – termin leczenia może zostać wyznaczony nawet w ciągu zaledwie kilku dni.