„Mam wiele wątpliwości. Obecna sytuacja Wisły nie daje nadziei na lepszą przyszłość” [Rozmowa]

– Obecna sytuacja, w której znalazła się Wisła, na razie nie daje nadziei na lepszą przyszłość. Jakoś nie chce mi się wierzyć, że osoba bez doświadczenia w branży sportowej będzie w stanie zachęcić sponsorów do zaangażowania się w klub, kiedy przez lata nie udało się tego osiągnąć tak doświadczonej w marketingu firmie jak Tele-Fonika – twierdzi w rozmowie z LoveKraków.pl adwokat Paweł Gieras, członek Rady TS Wisła Kraków, rodzinnie związany z klubem.

Michał Knura, LoveKraków.pl: Na prywatnym profilu na Facebooku napisał pan, że wiadomość o kupieniu Wisły przez nowego inwestora jest „na tyle bulwersująca, wręcz skandaliczna, że wymaga zdecydowanego głosu sprzeciwu", a ta transakcja „gwałci wszelkie standardy sportu i biznesu”. Co ma pan na myśli?

Adwokat Paweł Gieras, członek Rady TS Wisła Kraków: Rzeczywiście użyłem mocnych słów, ale jako sympatyk emocjonalnie związany z Wisłą od wielu lat i również jako mieszkaniec Krakowa, z którym Biała Gwiazda jest od 110 lat związana. Zaniepokoiły mnie informacje o sprzedaży akcji spółki piłkarskiej, a przede wszystkim sposób procedowania w tej sprawie oraz kryteria jakie przesądziły o wyborze nabywcy akcji. Jako adwokat mam pełną świadomość, iż tego typu transakcje objęte są klauzulą poufności i trudno wymagać ich publicznego rozpowszechniania. Jednakże biorąc pod uwagę szeroki kontekst sprawy można pokusić się o stwierdzenie, że okoliczności zakupu akcji Wisły nie są jak dotąd w wystarczającym stopniu znane opinii publicznej. Musimy pamiętać, że Wisła Kraków to obok Cracovii najstarszy działający klub w Polsce, 13-krotny mistrz Polski i jedna z ikon polskiego sportu. To powoduje, że jakiekolwiek zmiany własnościowe w takim klubie jak Wisła Kraków muszą być w pełni transparentne, bo każda wątpliwość wcześniej czy później odbije się negatywnie na wizerunku i sytuacji klubu.

Dziwi pana brak doświadczenia właściciela, nie wiadomo skąd ma pieniądze.

Wiele mnie przy okazji tej transakcji dziwi. Dlaczego osoba, której nie udało się kupić mniejszej Korony Kielce z taką łatwością nabywa Wisłę? Inwestor, który staje się właścicielem takiej marki jak Wisła, powinien wykazać się znajomością i niezbędnym doświadczeniem zarówno w sporcie jak i biznesie. A o panu Jakubie Meresińskim nie wiemy praktycznie nic. Gdzie chodził do szkoły, gdzie zdawał maturę, czy poza siłownią uprawiał jakikolwiek sport i wreszcie jak przebiegała jego dotychczasowa działalność w biznesie. Czy wyobrażacie sobie państwo sytuację, że  po nieudanej próbie zakupu np. Celty Vigo ktoś nieznany kupuje Barcelonę a kibice i władze Barcelony nie zadają pytań?

Nie uważa pan, że dziwne jest, iż pod komunikatem Tele-Foniki nikt się nie podpisał?

Akurat to mnie nie dziwi. Kto by się chciał „pochwalić” taką transakcją.

Obawia się pan o przyszłość klubu?

Obawiam się i to od dłuższego czasu. Obecna sytuacja, w której znalazła się Wisła, na razie nie daje nadziei na lepszą przyszłość. Jakoś nie chce mi się wierzyć, że osoba bez doświadczenia w branży sportowej będzie w stanie zachęcić sponsorów do zaangażowania się w klub, kiedy przez lata nie udało się tego osiągnąć tak doświadczonej w marketingu firmie jak Tele-Fonika. Obym się mylił.

Wspomniał pan, że z Wisłą jest pan związany od wielu lat. Proszę o krótki zarys pana działalności w TS.

Istotnie, ja i moja rodzina jesteśmy związani z Wisłą na dobre i złe od ponad 90 lat. Mój dziadek Witold Gieras był zawodnikiem tego klubu, mistrzem Polski w 1927 roku i zdobywcą pierwszego Pucharu Polski dla Wisły rok wcześniej. Po zakończeniu kariery piłkarskiej przez kilkadziesiąt lat działał społecznie na rzecz Wisły. Ponieważ „szlachectwo zobowiązuje”, ja również - na ile potrafię - staram się  w różnych formach od 30 lat pomagać klubowi. Obecnie mam zaszczyt być członkiem Rady TS Wisła Kraków.

Czy uważa pan, że lepiej stałoby się, gdyby TS przejęło piłkarską spółkę? Nie ma jednak wielkich pieniędzy, by utrzymać tak duży klub.

O planach Tele-Foniki związanych ze sprzedażą klubu mówiło się od kilku lat. Szkoda, że przez ten okres nie wypracowanego racjonalnego planu dalszego funkcjonowania i rozwoju klubu. Szkoda, że Wisła nie poszła taką drogą jak np. Real Madryt, Barcelona czy inne europejskie kluby, aby pozyskiwać środki na finansowanie działalności poprzez podwyższenie kapitału akcyjnego w drodze publicznej oferty skierowanej w pierwszej kolejności do sympatyków. Jeżeli wierzyć informacjom medialnym, obecnie zadłużenie wynosi około 16 milionów złotych. Przy tej skali klubu i potencjale jakim dysponuje nie jest to kwota duża. A ozyskanie znacząco większej raczej nie stanowiłoby wielkiego problemu. No ale takie rozwiązanie musiałoby zostać poprzedzone przeprowadzeniem szczegółowego audytu klubu, a potem to kibice-akcjonariusze decydowaliby o wyborze władz klubu i kierunkach jego rozwoju. I tutaj nasuwa się pytanie: kto  poza nami, kibicami, byłby zainteresowany takim rozwiązaniem?