Marian Banaś: to była intryga najwyższego kierownictwa Prawa i Sprawiedliwości
Marian Banaś był w przeszłości m.in. ministrem finansów w rządzie premiera Mateusza Morawieckiego. Obecnie, jeszcze tylko do końca sierpnia, jest prezesem Najwyższej Izby Kontroli, która niejednokrotnie w ostatnich miesiącach brała pod lupę to, co działo się w Krakowie. A działo się całkiem sporo. Stolica Małopolski była choćby miejscem rywalizacji sportowców w trakcie Igrzysk Europejskich, które odbyły się w 2023 roku. I to właśnie m.in. ta impreza znalazła się swego czasu w centrum zainteresowania NIK-u, której kontrolerzy określili ją kosztowym chaosem.
W rozmowie z nami Marian Banaś twierdzi, że sprawa kamienicy od samego początku była intrygą „najwyższego kierownictwa Prawa i Sprawiedliwości”. – Ta intryga zmierzała do tego, żeby pozbawić mnie stanowiska prezesa NIK-u – twierdzi. I dodaje: – Jako polityk bezpartyjny, będąc ministrem finansów, przeprowadziłem konsolidację służb skarbowych i celnych, która przyniosła dodatkowo do budżetu państwa ponad 300 mld zł. To są olbrzymie pieniądze, które pozwoliły PiS-owi finansować programy społeczne, m.in. 500 plus, a także 13. emeryturę. Jako minister wprowadziłem zrównoważony budżet, wszystko się zbilansowało. Następnie z chwilą, kiedy zostałem prezesem NIK-u i okazało się, że nie jestem człowiekiem, którym można manipulować, użyto wszystkich możliwych środków, żeby mnie odsunąć z tego stanowiska. Gdy nie poddawałem się, użyto sprawy kamienicy przy Krasickiego.
Marian Banaś mówi, że nabył budynek na podstawie m.in. testamentu, który spisał jego przyjaciel. – To był człowiek, którego poznałem w Solidarności. Po wojnie był torturowany. Przez 20 lat prosił mnie, żebym zajął się kamienicą. Traktowałem go jak ojca, on mnie jak syna. W końcu przystałem na prośbę. Wszystko odbyło się legalnie – dodaje. Twierdzi, że nie wiedział, iż w budynku, który podnajął, działały pokoje na godziny. – Jeśli chodzi o oświadczenie majątkowe, to instrukcja CBA nie określa dokładnie, co powinno być w nim, a czego nie. Każdy jakieś błędy w oświadczeniach ma. Śledztwo przeciwko mnie dalej jest prowadzone. Są dowody na to, że było centralnie sterowane przez Prokuraturę Krajową, że wymuszano m.in. zeznania na osobach z ministerstwa finansów. Zeznania, które miały mnie obciążyć – reasumuje prezes NIK-u.