Marsz, marsz z Brazylii do Polski
– Marsz, marsz, Dąbrowski z ziemi włoskiej do Polski – tyle polskiego hymnu potrafi zacytować brazylijski obrońca Deleu. Niebawem piłkarz Cracovii ma otrzymać polskie obywatelstwo. – Płynie we mnie brazylijska krew, ale zachowuję się jak wy. Po części czuję się Polakiem – podkreśla 32-latek.
Polska
Luiz Carlos Santos, czyli Deleu, a przez kolegów z szatni nazywany po prostu "Didi", najbliższy rok na pewno spędzi w Cracovii. I w Polsce, do której przybył w czerwcu 2010 roku. – Wszystko dzięki byłemu zawodnikowi Legii Warszawa Edsonowi. Chciał mi pomóc dostać się do Europy i wysłał do klubów ekstraklasy płyty z moimi zagraniami – wspomina Deleu.
Piłkarzem urodzonym w Penedo zainteresował się Paweł Janas, który pracował w Widzewie, i zaprosił go na testy. – Złożyło się tak, że trener Janas akurat odszedł z Widzewa do Polonii Warszawa, nim zdążyłem wylądować w waszym kraju – przypomina Brazylijczyk. Testy w Łodzi jednak przeszedł, choć nie wspomina ich pozytywnie, bo nie dostał kontraktu. – Próbowali mnie na prawym skrzydle, na którym nigdy nie występowałem. Od kiedy pamiętam, nominalną pozycją była dla mnie prawa obrona – mówi zawodnik.
Później trafił do Lechii Gdańsk, gdzie przekonał do siebie Tomasza Kafarskiego, i występował tam cztery lata. Od dwóch biega po boiskach w koszulce w Cracovii. – Bardzo miło wspominam Deleu. To dobry piłkarz i fantastyczny człowiek, który każdego traktował jak przyjaciela – mówi Bogusław Kaczmarek, były szkoleniowiec Lechii.
Bóg
Deleu doskonale pamięta dzień pierwszego przylotu do kraju nad Wisłą. – To był 22 czerwca 2010 roku. Pomyślałem, że ktoś mnie oszukał. Wszyscy mówili, że w Polsce jest bardzo zimno, a tymczasem pogoda była wspaniała – wspomina Brazylijczyk. O Polsce wiedział niewiele. Tylko tyle, że zimno i że to ojczyzna papieża Jana Pawła II.
Pytam Deleu, czy nie bał się podróży w nieznane, do dalekiego kraju o zupełnie innej kulturze. – Nigdy się nie boję. W Brazylii wyjechałem z domu rodzinnego jako 15-latek. Bóg jest ze mną, on mnie strzeże – uśmiecha się obrońca.
Uśmiech
W Gdańsku 32-latek czuł się prawie jak w Brazylii. – Ładne plaże, blisko do morza. Tylko woda zimna – przyznaje. Zaczął poznawać Polaków. Wydawali mu się zamknięci, smutni. Zupełnie inni niż on, który uśmiecha się nawet podczas treningów. Gdy mija cię na korytarzu, nie ma dnia, by nie podszedł i nie zagadał. – Taka jest nasza brazylijska mentalność. Na początku Polacy wydawali mi się dziwni – opowiada.
Z czasem dostrzegł jednak, że po lepszym poznaniu Polacy potrafią być serdeczni i zabawni. – Myślę, że nie uśmiechacie się tak często jak Brazylijczycy, bo pamiętacie o ciężkich latach wojny i PRL-u – twierdzi Deleu.
W samych superlatywach o „Didim” wypowiada się krakowski piłkarz Paweł Nowak. Razem występowali w Lechii. – Często przychodził do nas na obiad. Moje córki go uwielbiały – podkreśla. – Na początku nie były otwarte, bo mam ciemną skórę i wydawało się to dla nich dziwne. Później jednak bardzo się polubiliśmy, nazywały mnie wujkiem – mówi Deleu.
Narzeczona
Brazylijczyk tęskni za rodziną, którą odwiedza dwa razy w roku. Jego najbliżsi przyjeżdżają często do Polski, w której bardzo im się podoba. – Moja mama uwielbia wasze kościoły. Jesteśmy bardzo religijną rodziną i spędzamy w nich dużo czasu – podkreśla.
Deleu chce zostać w Polsce i założyć rodzinę. Ma polską narzeczoną, ale na razie muszą żyć na odległość, bo ona została w Gdańsku. – Jest dużo młodsza od mnie, kończy architekturę. Za rok, dwa planujemy ślub. U niej na Mazurach – zapewnia gracz Cracovii.
Wybrankę poznał w restauracji i zakochał się od pierwszego wejrzenia. Narzeczoną zaakceptowała również matka, która towarzyszyła mu, gdy ją poznał. – Jest na tak, bardzo się lubią. Tak jest od 15 grudnia 2013 roku – mówi Deleu, który ma doskonałą pamięć do dat.
Przyszłość
Deleu czeka aż dostanie polskie obywatelstwo. Jednak już wcześniej przedłużył o rok kontrakt z Cracovią. – Chciałem go zatrzymać. Dobrze wkomponował się do drużyny, jest dobrym duchem zespołu – przekonuje trener Jacek Zieliński.
Gdy obrońca będzie miał już polski paszport, skorzysta na tym Cracovia. Od nowego sezonu zmieniają się przepisy o liczbie zawodników spoza Unii Europejskiej. – Dobrze, że zostaję w Krakowie. Na początku było mi trudno zostawić gdańskich przyjaciół, ale teraz jest w porządku. Fajne miasto, tylko ten smog… – Deleu doskonale orientuje się w naszych problemach i zapewnia, że rozpoczyna naukę Mazurka Dąbrowskiego. – Marsz, marsz Dąbrowski. Z ziemi włoskiej do Polski. Na razie potrafię tylko tyle.