Martwy Kraków pod śmieciami [ZDJĘCIA]
Dzikie wysypiska to, jak podkreślają zgodnie przedstawiciele MPO oraz straży miejskiej, bardzo duży problem Krakowa, z którym nasze miasto musi się mierzyć. Jako że sama ustawa śmieciowa nie zlikwidowała procederu wyrzucania odpadów w niedozwolonych miejsach, miejska jednostka postanowiła mocno uderzyć w poczucie estetyki krakowian.
Na dziewięciu grafikach stworzonych przez Jakuba Kowalczyka z katowickiego ASP widać postapokaliptyczny Kraków – zasypany śmieciami i zniszczony. Wybrane zdjęcia będą prezentowane do listopada 2014 na autobusach komunikacji miejskiej. Czy to przemówi do krakowian?
Utracone „święte miejsca”
Jak tłumaczy rzecznik prasowy MPO Krystyna Paluchowska, chodzi o to, aby pokazać miejsca niemalże „święte” dla krakowian zasypane śmieciami. – Chcemy wykorzystać wszelkie możliwości poruszenia ludzi. Mam taką nadzieję, że kiedy się wstrząśnie człowiekiem - a obrazy przemawiają i zawsze przemawiały - kiedy ktoś poczuje się zaskoczony wyglądem niektórych miejsc, to dotrze do świadomości ludzkiej, że kiedyś śmieci wyrzucane w lasach mogą się odbić na przyszłych pokoleniach – tłumaczy Krystyna Paluchowska.
No właśnie: lasy, pola, łąki – w tych miejscach najczęściej pojawiają się dzikie wysypiska. Jak zaśmiecony Rynek Główny ma wpłynąć na osoby, które pozbywają się odpadów w miejscach mało uczęszczanych przez ludzi? – Chodzi o przesłanie generalne. Odwołujemy się do miejsc reprezentacyjnych, miejsc, które są ważne – odpowiada rzecznik MPO.
Duży problem
Dlaczego wyrzucamy różnego rodzaju odpady do lasów, rowów i na łąki? Od kilku lat słyszymy o edukacji na ten temat, jednak czy ta nie trafia głównie do dzieci? A to przecież dorośli śmiecą najbardziej. – Musimy wrócić do edukacji, która wbrew temu co pan pisze, nie jest adresowana tylko do dzieci, choć oczywiście dzieci są bardzo ważne – twierdzi Jan Machowski. – W ramach akcji edukacyjnych informujemy, gdzie mieszkańcy mogą oddać niepotrzebne nietypowe odpady.
Na razie w Krakowie takie miejsca są dwa: w punkcie przy ul. Krzemienieckiej 40 można przywozić odpady wielkogabarytowe, zużyty sprzęt elektryczny i elektroniczny oraz odpady niebezpieczne. Znacznie więcej oferuje nam nowoczesna lamusownia przy ul. Nowohuckiej 1d. Można tam oddać niebezpieczne odpady (np. zużyte leki, akumulatory, gaśnice, termometry czy chemikalia) oraz te standardowe (od papieru, przez plastik, po meble, odpady poremontowe czy sprzęt elektroniczny). Jednak na miasto, w którym na co dzień żyje ponad 750 tysięcy mieszkańców, dwa punkty to trochę za mało. – Oczywiście czynimy starania, by było ich więcej – mówi Machowski.