"Marzę, żeby mieć dar bilokacji" [Rozmowa]

„Czy kojarzycie odgłosy nowohuckich podwórek? Pamiętacie swoje dziecięce wyobrażenia o dzielnicy?”. Tymi słowami zapowiadane jest niezwykłe widowisko plenerowe NH Wonderland, które odbędzie się 5 września. O ulotnej czasoprzestrzeni i dlaczego Nowa Huta jest kobietą,  rozmawiamy z Magdaleną Miklasz, reżyserką przedsięwzięcia.

Natalia Grygny, LoveKraków.pl: NH Wonderland… W jaką podróż nas Pani zabiera?

Magdalena Miklasz, reżyser spektaklu NH Wonderland: Zabieram do ulotnej krainy surrealizmu historycznego. Jest to wydarzenie jednorazowe, ale realizowane na szeroką skalę. Nasze myśli czy wspomnienia dotyczące jakiegoś miejsca również cechuje chwilowość, dlatego też na tym skupiamy się, opowiadając o Nowej Hucie.

Najbardziej zainteresowało mnie to, że dzielnica stanie się bohaterem widowiska.

Część tego parateatralnego przedsięwzięcia, gdzie dzielnica jest spersonifikowana, to talk-show. Nie chcę zdradzać szczegółów dotyczących całokształtu, ale zdaję sobie sprawę z tego, że każdy zupełnie inaczej wyobraża sobie to miejsce. Dlatego też przedstawiam moje wyobrażenie, czyli dzielnicę-kobietę, „ją” Nową Hutę. Znajduje się ona w stanie zawieszenia. Ma ogromny potencjał, ale jeszcze nie wiadomo, w jaki sposób będzie on w przyszłości wykorzystany. To zagadnienie próbujemy poruszyć w naszym talk-show podczas NH Wonderland.

Jak udało się Pani przekonać mieszkańców dzielnicy do wzięcia udziału w tym widowisku?

W wydarzenie zaangażowało się wiele grup społecznych. Próbowaliśmy dotrzeć do nich w różny sposób. Poszukiwania zaczęły się od powrotu do przeszłości. Odnawiałam kontakty z przyjaciółmi moimi, jak i mojego brata który był mocno związany z Nową Hutą.     Poszukiwaliśmy osób, które działają w tej dzielnicy.  Przeprowadziliśmy wiele rozmów i w ich trakcie dowiadywaliśmy się, kto ma ochotę brać udział. Ogłaszaliśmy również  przez teatr  nieznajomych, że organizujemy warsztaty teatralne. Jeżeli pojawiał się ktoś zainteresowany, próbowaliśmy wyczuć, w jaki sposób odnalazłby się w projekcie – plastycznie, teatralnie czy organizacyjnie. Chcieliśmy, aby każdy znalazł tu coś dla siebie.

Co w tym wszystkim, z punktu widzenia reżysera, jest najtrudniejsze?

Nie zastanawiałam się nad tym. To przede wszystkim przyjemna i bardzo twórcza praca. Teatr Łaźnia Nowa dał nam wiele wolności. Przyznaję, że to duża zaleta teatrów nieinstytucjonalnych. Jednak jeżeli chodzi o to, co było najtrudniejsze, to chyba dopasowywanie się do ludzi, co z jednej strony ma sens, ponieważ niczego nie narzucamy. Z drugiej jednak trudność polega na kontaktowaniu się i wielkości tego przedsięwzięcia. Dlatego też marzę czasami o tym, żeby mieć dar bilokacji i być na kilku różnych próbach w jednym czasie.

To aż trzy miejsca.

Mam nadzieję, że damy radę zaangażować w to widzów, żeby mieli ochotę z Alei Róż przejść do Centrum A, później wrócić, a następnie podejść do Parku Ratuszowego. Jak ktoś zdąży tylko na jedną część, to i tak zobaczy kompletną całość. Wszystko jest pomyślane tak, aby każdy mógł dołączyć w dowolnym momencie.

Zastanawiała się Pani nad reakcjami uczestników?

Mam nadzieję, że widowisko pobudzi różnego rodzaju emocje, ale chyba najczęściej będzie to śmiech. Chciałabym, aby rozpoczęły się rozmowy o tożsamości tego miejsca i o tym, co jest wartością Nowej Huty.

Zależy Pani zatem na zmianie postrzegania Nowej Huty jako dzielnicy pozbawionej barw?

Tak, w pewnym sensie jest to ukazanie jej poprzez barwność mieszkańców i uczestników. Wiąże się to z indywidualnym postrzeganiem każdej osoby. Kiedy rozmawialiśmy o tym, jakie kolory kojarzą się z Nową Hutą, to rzadko pojawiał się kolor szary.

Postrzeganie w szarych barwach wiąże się zapewne z tym, że osobom z zewnątrz przedstawia się trochę inny wizerunek.

Można powiedzieć, że jest to osobne miasto. Odczuwa się zupełnie inna atmosferę. To chyba najbardziej odrębne miejsce na mapie Krakowa.

Podczas wydarzenia pojawi się również kapsuła czasu. Co chcą Państwo przekazać przyszłym pokoleniom?

Zależy nam, aby mieszkańcy Huty również nad tym pomyśleli. Może ktoś przyniesie swój pamiętnik, kawałek ołówka z podstawówki? Wszelkie przedmioty stanowiące dla kogoś jakąś wartość emocjonalną mogą zostać do nie wrzucone. Po całym wydarzeniu włożymy do kapsuły księgę wspomnień, do której wcześniej będą mogli się wpisywać mieszkańcy i uczestnicy NH Wonderland. Każdy będzie mógł opisać swoje wydarzenie z dzieciństwa, które przyjdzie mu na myśl.