„Meksyk” na ulicy Szewskiej

Tylko przez 10 ostatnich miesięcy na ulicy Szewskiej doszło do 180 przestępstw kryminalnych. – Trzeba sobie zdawać sprawę też z tego, że to liczba akcji zgłoszonych. Tutaj rozwiązanie jest proste: dwa patrole - jeden umundurowany, drugi nie - oraz trzy kamery – mówi radny PiS Krzysztof Durek.

– Mieszkam od urodzenia na Szewskiej. Dokąd była kamera nie było tak źle. Niestety dwa lata temu została zdjęta i od tego czasu codziennie coś się dzieje. I to nie jest tak, że dwóch facetów „uprawia boks”, tylko  dochodzi tam do regularnych pobić. Byłem świadkiem pogoni z maczetami – mówi Grzegorz Sobol, kandydat na radnego.

Zdaniem samorządowców duże skupienie przestępstw jest spowodowane ogromną liczbą klubów nocnych oraz sklepów z alkoholem. – Jeden klub na Szewskiej, który nie ma adresu ani szyldu, reklamuje się ulotką, na której widnieją kryształki narkotyków i zaszyfrowany angielski skrót „PWA” – opowiada Sobol. – Takich rzeczy tutaj być nie może. To ma być wizytówka miasta również po godzinach, a do tego należy pamiętać o tym, że ludzie tutaj mieszkają i chcą mieć spokój przynajmniej od północy.

Policjanci jako ochroniarze?

Krzysztof Durek uważa, że oprócz dodatkowych działań policji, tej ulicy powinien się przyjrzeć wydział spraw wewnętrznych.  – Jestem przekonany, że jako ochroniarze pracują tutaj policjanci. A czy są to lokale, w których nie ma narkotyków? Odpowiedzcie sobie sami – mówi radny. Durek stwierdza, że ta ulica generuje dodatkowe przestępstwa w innych dzielnicach. – Ci naćpani goście wracają do siebie i dochodzi do tragicznych zdarzeń.

– Kraków nie jest miastem, które może sobie pozwolić na taką niefrasobliwość, a zwłaszcza na Starym Mieście. Turyści muszą mieć poczucie, że są w mieście gościnnym, ale to wrażenie nie może być poczuciem zagrożenia – podsumowuje kandydat na prezydenta Marek Lasota. – Liczba 180 ujawnionych przestępstw na jednej ulicy zmusza do głębokiej refleksji. Ten obszar miasta musi być objęty szczególną ochroną przy wykorzystaniu wszystkich środków technicznych oraz  ludzkich – uważa dyrektor krakowskiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej.