Memoriał: Polacy lepsi od Belgii. Bułgaria blisko wygrania turnieju

Bułgarzy pokonali 3:2 Serbię, a Polacy 3:1 Belgię w drugim dniu XIV Memoriału Huberta Jerzego Wagnera w Tauron Arenie Kraków.


Trzeci tie-break

Po dwóch wtorkowych pięciosetowych meczach, Bułgarzy i Serbowie zaserwowali publiczności równie długie widowisko. Widać było, że forma drużyn daleka jest od stabilnej. Lepiej zaczęli pogromcy Polaków z pierwszego meczu, ale po reprymendzie Nikoli Grbicia, Serbowie pewnie wygrali drugą partię do 16. W ataku mieli prawie dwukrotnie lepszą skuteczność od przeciwników.

Trzeci set padł łupem Bułgarów. Serbowie zostali rozbici 25:14. Nie mogli znaleźć sposobu na dobrze funkcjonujący blok po drugiej stronie siatki. Poprawili się w czwartym secie i doprowadzili do tie-breaka. Ten był wyrównany, a co za tym idzie przyniósł najwięcej emocji. Więcej opanowania wykazali zawodnicy prowadzeni przez Plamena Konstantinova i ostatecznie wygrali 16:14, a mecz 3:2. Serbowie mogą żałować, bo roztrwonili trzy punkty przewagi i nie wykorzystali piłki meczowej przy prowadzeniu 14:13. Bułgarzy są krok od wygrania Memoriału Huberta Wagnera. Na zakończenie zmierzą się z Belgią (czwartek, godzina 17.30), która w swoim drugim meczu uległa Polsce.

Pierwsza wygrana Polaków

Przeciwko debiutantowi biało-czerwoni zaczęli słabo. Belgowie wykorzystali słabe przyjęcie oraz błędy indywidualne i po drugiej przerwie technicznej odskoczyli na tyle, że spokojnie objęli prowadzenie w meczu. Polacy nieco odżyli w drugiej partii. Przy prowadzeniu 15:10 asa zaserwował Bartosz Kurek i kibice byli przekonani, że tej przewagi już nie roztrwonimy. Tym bardziej, że zagrywka „siedziała” również Karolowi Kłosowi. W końcówce mistrzowie świata przegrali kilka piłek, ale doprowadzili do remisu.

W trzeciej odsłonie mecz był wyrównany, bardzo dobrze grał Karol Kłos. Belgowie mogli nas dogonić, ale przy prowadzeniu Polaków 21:20 zepsuli zagrywkę. Potem nasi zagrali już koncertowo. Bartosz Kurek najpierw zaserwował asa, a potem świetnie obił blok. Ostatni punkt również zdobyty został dzięki dobremu ustawieniu na siatce.

Biało-czerwoni nie chcieli grać kolejnego tie-breaka i zakończyć rywalizację w czterech setach. Ciężkie treningi na ostatnim zgrupowaniu pewnie zaprocentują w Tokio, ale na razie są zmęczeni. Nie chcieli więc dokładać sobie kolejnych minut na parkiecie. Drużyna Stephane’a Antigi wypracowała kilka punktów przewagi i można było odnieść wrażenie, że nic złego już się nie wydarzy. Rywale nie złożyli jednak broni i zaczęli gonić przed drugą przerwą techniczną. Na nią zeszliśmy prowadząc 16:13 po pierwszym punkcie w meczu Piotra Nowakowskiego. Chwila oddechu lepiej wpłynęła jednak na drużynę debiutującą w memoriale i po chwili było po 18. W końcówce byliśmy jednak lepsi i wygraliśmy pierwszy mecz na krakowskim turnieju.

W ostatnim dniu memoriału Polska podejmie o godzinie 20.30 Serbię.

Bułgaria - Serbia 3:2 (25:20, 16:25, 25:14, 25:22, 16:14)

Polska - Belgia 3:1 (20:25, 25:16, 25:20, 25:22)