Memoriał: Reprezentacja Polski przegrała z Bułgarią

Polska przegrała z Bułgarią w swoim pierwszym meczu podczas Memoriału Huberta Jerzego Wagnera 2:3. Polacy dwukrotnie musieli odrabiać straty, lecz ostatecznie zdołali doprowadzić do piątego seta. Krakowska publiczność robiła wszystko, by wesprzeć biało-czerwonych, lecz mimo kapitalnego dopingu nie udało się odnieść zwycięstwa.

Gra w pierwszym secie była bardzo wyrównana. Raz jedni, raz drudzy nieznacznie prowadzili. Bułgarzy schodzili na obie przerwy techniczne z przewagą zaledwie jednego punktu. W decydujących momentach goście mieli dwa oczka zaliczki, lecz dobrze ze skrzydła zaatakował Bartosz Kurek (19:20). Niestety dla Polaków rywale w końcówce zdobyli dwa punkty z rzędu i trener Stephane Antiga poprosił o czas. Bułgarzy kapitalnie zagrywali. Po asie serwisowym Todora Skrimova mieli piłkę setową w górze. Pierwszego setbola udało się obronić, lecz w kolejnym Polacy nie zdołali już zablokować rywala.

Porażka podziałała na Polaków mobilizująco. Przy zagrywce Michała Kubiaka polscy reprezentanci zdobyli cztery punkty z rzędu. Z taką też przewagą po skutecznym bloku Karola Kłosa zeszli na pierwszą przerwę techniczną (8:4). W połowie seta prowadzili już sześcioma punktami (17:11). Tsvetan Sokolov w końcówce próbował poderwać jeszcze swój zespół do walki. Mocną zagrywką odrzucił biało-czerwonych od siatki, dzięki czemu przewaga Polaków stopniała do dwóch oczek (21:19). Gospodarze skończyli jednak dwie ważne piłki, a przy piłce setowej dla Polski Bułgarzy popełnili błąd.

Bułgarscy zawodnicy próbowali zacząć trzeciego seta tak jak chwilę wcześniej zrobili to Polacy. Biało-czerwoni za sprawą Michała Kubiaka chcieli pokrzyżować im plany, lecz ostatecznie rywale prowadzili 10:5. Trener Antiga poprosił o czas. Z drugiej linii dobrze przymierzył Bartosz Kurek i zdobył cenny punkt. Mimo to dystans do rywala się nie zmniejszał. Dopiero Mateusz Mika, który wszedł na tę część meczu, wniósł nieco świeżości w grę Polaków. Dzięki jego skutecznej grze udało się dojść rywali nawet na dwa oczka (20:22). Na ostatniej prostej Bułgarzy zachowali zimne głowy i to oni cieszyli się ze zwycięstwa.

Polakom gonienie wyniku nie wychodziło najgorzej. W czwartym secie znów zaliczyli wejście smoka, już od pierwszych piłek odskakując rywalowi. Przewaga nie była tak duża jak w drugiej partii, lecz pozwalała na chwilę oddechu. Gospodarzom jednak po raz kolejny przydarzył się słabszy okres po drugiej przerwie technicznej. Dwa błędy własne i as serwisowy rywala spowodowały, że na tablicy wyników był remis po 18. Biało-czerwoni zagrali ofiarnie w obronie, a Bartosz Kurek przypieczętował długą wymianę punktowym atakiem i znów Polska była na prowadzeniu. Emocje w końcówce sięgały zenitu. Kibice swoim dopingiem zagrzewali biało-czerwonych do walki. Polacy mieli piłkę setową w górze (24:23), lecz rywale zdołali wyjść z opresji.  Chwilę później krakowska publiczność cieszyła się z tie-breaka.

W piątym secie jeśli ataku nie skończył Mateusz Mika, to niemal bezbłędny był Bartosz Kurek. Polacy byli na fali. Bułgarzy próbowali odrzucić ich od siatki, lecz przyjęcie na początku tej partii działało bardzo poprawne. Błąd w ataku Michała Kubiaka kosztował Polskę utratę prowadzenia, a chwilę później punkt więcej mieli goście (6:7). Georgi Seganov swoją zagrywką zmusił do błędu polskich przyjmujących. W krakowskiej arenie przy akompaniamencie wspaniałej publiczności trwała ostra wymiana ciosów. Bułgarzy mieli nerwy ze stali i nie zdołał ich zdeprymować nawet głośny doping. Polska po walce przegrała seta 12:15, a cały mecz 2:3.

Jutro Polska zmierzy się z Belgią, a Bułgaria z Serbią. Mecz Polaków rozpocznie się o godz. 20:30, a Bułgarów o 17:30.

Polska – Bułgaria 2:3 (21:25, 25:21, 21:25, 26:24, 12:15)

Polska: Kurek, Kłos, Łomacz, Kubiak, Buszek, Bieniek, Zatorski (L) oraz Drzazga, Konarski, Możdżonek, Mika.

Bułgaria: Skrimov, Seganov, Yosifov, Todorov, Penchev, Sokolov, Ivanov (L) oraz Lapkov, Ananiev, Manchev, Grozdanov.