Mentalnie są na dwóch biegunach, ale punktów mają tyle samo

2 maja Arka niespodziewanie wywalczyła Puchar Polski. Czasu na świętowanie nie było jednak wiele, bo gdynianie poważnie zagrożeni są spadkiem do I ligi. Podobnie jak Cracovia, która wyczyn rywala docenia, ale ma na niego swój plan. Kto wygra? Początek poniedziałkowego meczu o godzinie 18.

Chwila w raju

2 maja po godzinie 18 piłkarze z Gdyni weszli do raju. W finale Pucharu Polski nie byli faworytem, w lidze grają o byt, a jednak po dogrywce pokonali 2:1 Lecha Poznań. – W życiu nigdy niczego nie wygrałem, nawet w "Fifę"! Dopiero teraz kupiłem sobie PlayStation, więc ciągle się uczę. W tym realnym życiu sukces przyszedł szybciej – cieszył się po niespodziewanym tryumfie na PGE Narodowym obrońca Adam Marciniak, były zawodnik Cracovii.

Radość w Gdyni jest wielka, ale piłkarze i trenerzy Arki na świętowanie mieli tylko kilka godzin. Po finale w Warszawie już o północy musieli być w łóżkach. Trener Leszek Ojrzyński dobrze wie, że w lidze jego drużynę czeka bardzo trudna walka o utrzymanie i jeżeli tego celu z zawodnikami nie osiągnie, to nie poprowadzi beniaminka w europejskich pucharach.

Przełknęli gorzką pigułkę

Dzień przed finałem Pucharu Polski swój ligowy mecz rozgrywała Cracovia. Do przerwy było 2:0 dla Pasów, ale w końcówce Zagłębie Lubin wykorzystało głupotę krakowian i wyrwało punkt. - Trzeba się, k..., walnąć głową w ścianę – mówił na gorąco po meczu trener Jacek Zieliński.

Szkoleniowiec zdążył już ochłonąć. – Życie toczy się dalej. Trzeba było przełknąć gorzką pigułkę. Przed nami kolejne wyzwanie - mecz z Arką. Sami sobie zgotowaliśmy taki los, sami sobie musimy teraz pomóc i z tego wyjść – podkreśla trener.

W poniedziałek nie będzie mógł wystawić do gry Jakuba Wójcickiego, Miroslava Covili i Jakuba Cunty. W piątek niepewna była sytuacja Pawła Jaroszyńskiego. Gotowy do gry jest za to Marcin Budziński.

– Słowa uznania dla Arki, ale mamy na zdobywcę Pucharu Polski swój plan. Mecze o utrzymanie będą zdecydowanie inne. Oni dostali powiew optymizmu, my zostaliśmy złapani na haczyk, ale w tabeli punktów mamy tyle samo. Chcemy zrobić kolejny krok w stronę utrzymania – zapewnia Zieliński. Sytuacja obu klubów jest trudna. Przed ostatnim meczem kolejki mają po 17 punktów - krakowianie są na piętnastym miejscu, a Arka na czternastym. 

Indywidualny pozytyw

O ile jako drużyna Pasy w Lubinie zawiodły, to trenera  może cieszyć przełamanie obu napastników. Krzysztof Piątek na bramkę czekał od 25 lutego, a Mateusz Szczepaniak od końca listopada. – Przeciwko Zagłębiu byliśmy bardzo groźni z przodu, bo napastnicy mocno pracowali. Ich gole to na pewno pozytyw. Chciałbym to widzieć w następnych meczach, wierzę, że dają tej drużynie jeszcze wiele dobrego – liczy Zieliński.

Mecz Cracovii z Arką poprowadzi Paweł Raczkowski z Warszawy.