Miał być grad bramek, a kibice dostali... kaszankę
Cracovia bezbramkowo zremisowała z Górnikiem Łęczna w spotkaniu 29. kolejki ekstraklasy. Krakowski zespół grał bardzo słabo i powinien się cieszyć, że nie przegrał z zespołem walczącym o utrzymanie.
Wydarzenie: W dwóch ostatnich meczach sezonu zasadniczego Cracovia walczy o obronę podium, a Górnik Łęczna, by przed podziałem tabeli nie zostać w strefie spadkowej. W Krakowie nikt rywala zlekceważyć więc nie mógł, bo każdemu tak samo zależało na punktach. Pasy atakowały, a łęcznianie postawili na cierpliwość. W drugiej połowie zespoły zamieniły się rolami, a spotkanie zakończyło się bezbramkowym remisem.
Bohater: Pierwsze pół godziny w wykonaniu Erika Jendriska przyniosło kilka groźnych sytuacji. Słowak wracał po piłkę pod własne pole karne i rozprowadzał ją po skrzydłach. Nie strzelił, ale obok Mateusza Cetnarskiego był wyróżniającym się zawodnikiem Cracovii w ofensywie. W defensywie ostoją spokoju był bramkarz. Obrońcy popisali się kilkoma niepewnymi interwencjami, co krakowski zespół mogło naprawdę słono kosztować, ale Grzegorz Sandomierski był na stanowisku. Przy gorszej grze kolegów w drugiej połowie był pewnym punktem w bramce Pasów.
Rozczarowanie: Jesienią po bramce Grzegorza Bonina górą był zespół z Łęcznej. – My poszliśmy od tego czasu w górę, Górnik przeciwnie – zapowiadał przed spotkaniem trener Jacek Zieliński. Patrząc na miejsca w tabeli, wydawało się, że w Krakowie staną naprzeciw siebie mistrz i uczeń. Nic bardziej mylnego. Cracovia raziła nieskutecznością. Pod koniec pierwszej połowy frustracja wzięła górę i stawiany w roli faworyta zespół z Krakowa zostawił sporo miejsca przyjezdnym. Łęcznianie z łatwością przyjmowali prezenty, jakie dawali im piłkarze Pasów. Obrońcy dość łatwo tracili piłkę lub lekkomyślnie podawali do Grzegorza Sandomierskiego. Na domiar złego w zespole brakowało komunikacji, przez co piłkarze Cracovii przeszkadzali sobie nawzajem. Szczęście w nieszczęściu, że rezultat po pierwszej połowie wynosił 0:0.
W drugiej połowie nie było lepiej. Oba zespoły zaczęły się mierzyć w statystyce niewykorzystanych okazji. Łęczna grała nieco lepiej niż w pierwszej odsłonie, lecz nie potrafiła przejąć inicjatywy na tyle, by trafić do siatki. Bartosz Śpiączka i Jakub Świerczok mieli sytuacje stojąc na trzecim metrze, ale było to o trzy metry za daleko.
Warto zwrócić uwagę: Cracovia już na początku spotkania musiała zmienić nieco swoje założenia. Z powodu urazu w 9. minucie boisko opuścił Deleu, a jego miejsce zajął Tomas Vestenicky. Podobna sytuacja miała miejsce przed dwoma tygodniami w spotkaniu z Pogonią Szczecin. Wówczas Słowak w 22. minucie zmienił kontuzjowanego Huberta Wołąkiewicza i zaliczył prawdziwe wejście smoka, zdobywając cztery minuty później swojego pierwszego gola dla Pasów. W starciu z Łęczną tak dobrze nie było, ale był zawodnikiem bardzo aktywnym. W końcówce pierwszej połowy świetnie znalazł się w polu bramkowym. Nie zdołał jednak trafić do pustej bramki, gdyż uprzedził go piłkarz gości.
- W 12. minucie Cracovia zmusiła do sporego wysiłku defensywę Górnika. Erik Jendrisek na prawej stronie boiska zakręcił obrońcami rywala i próbował dośrodkowywać. Po chwili Miroslav Covilo przyjął piłkę na klatkę piersiową i z linii szesnastego metra oddał strzał, lecz zabrakło mu precyzji. Łęcznianie nie zdołali oddalić zagrożenia od własnej bramki. W świetnej sytuacji znalazł się Vestenicky. I tym razem jednak szczęście było po stronie przyjezdnych, którzy ruszyli z kontrą. Gra zrobiła się bardziej wyrównana.
- Cracovia nie chciała powtórki z 30 października, kiedy to uległa w Łęcznej Górnikowi. Mocno napierała na bramkę Sergiusza Prusaka. W 20. minucie bliski gola był Mateusz Cetnarski, lecz skończyło się jedynie na rzucie rożnym. Po stałym fragmencie idealnie w polu bramkowym znalazł się Piotr Polczak. Defensor gospodarzy nie był w stanie skierować piłki do siatki.
- Łęcznianie byli groźni z kontrataku. W 34. minucie sporo szczęścia mieli obrońcy Pasów. Dość niefrasobliwe zagranie zmusiło do interwencji Grzegorza Sandomierskiego, który ratując się, wybił piłkę na aut. Chwilę później Bonin popisał się ładnym uderzeniem z dystansu. Poprzeczka uratowała Cracovię.
- Po zmianie stron goście kontynuowali swoją lepszą grę z końcówki pierwszej części spotkania. Łęcznianie czuli, że mogą Cracovii coś strzelić i przeszli do ataku. W 57. minucie wyprowadzili bardzo ładną akcję, choć ostatecznie piłkarze Górnika nieco przekombinowali i Jakub Świerczok nie zdołał posłać futbolówki do bramki.
- Po raz drugi na ławce trenerskiej zastąpił Jacka Zielińskiego Piotr Górecki. Jest to konsekwencja kary, jaką opiekun Pasów otrzymał po starciu z Legią Warszawa, kiedy to arbiter w doliczonym czasie gry odesłał go na trybuny.
- Kibice Cracovii uczcili 11. rocznicę śmierci papieża Jana Pawła II. Przygotowali transparent „Ojcze Święty pamięta Cię Twoja Cracovia”, a na początku spotkania skandowali „Nie ma lepszego od Jana Pawła II”.
Cracovia – Górnik Łęczna 0:0
Cracovia: Sandomierski – Deleu (9. Vestenicky), Bejan, Polczak, Jaroszyński – Budziński, Covilo, Wójcicki (58. Zejdler), Cetnarski (75. Wdowiak), Kapustka – Jendrisek.
Górnik: Prusak – Mierzejewski, Pruchnik, Brozić, Dos Santos – Tymiński, Nowak, Śpiączka (90+2. Sasin), Bonin (90+3. Danielewicz), Piesio – Świerczok.
Żółte kartki: Bejan - Pruchnik, Bozić, Tymiński.
Sędziował Jarosław Przybył (Opole).