Miał rzucać psem o podłogę. A świnka wypadła sama? Śledztwo trwa

Trwa postępowanie dotyczące świnki, która nie przeżyła upadku z wysokości. W prokuratorskim śledztwie badane są też dwa inne wątki, w tym znęcania się nad psem.

To było celowe działanie?

Był lipiec ubiegłego roku, kiedy media obiegła informacja o nietypowym zdarzeniu na Osiedlu Uroczym w Nowej Hucie.

Czytelnik przekazywał nam, że mężczyzna miał wyrzucić z okna miniaturową świnkę. Zwierzę nie przeżyło upadku z wysokości.

Na miejsce została wezwana policja.

Ustaliliśmy, z którego mieszkania wypadło zwierzę. Aktualnie sprawdzamy, czy doszło do celowego działania, czy też do nieszczęśliwego wypadku.
Mateusz Lenartowicz, małopolska policja, wypowiedź z lipca 2025 roku

A może jednak wypadek?

– Świnka wypadła sama, gdyż na poddaszu są okna na poziomie podłogi – wyjaśniał nam w sierpniu ubiegłego roku Dawid S.

Był w mieszkaniu, kiedy doszło do zdarzenia.

Miniaturowa świnka
Miniaturowa świnka
Czytelnik

Z jego relacji wynikało, że zwierzę znajdowało się w kojcu.

Ale nasza dobermanka otworzyła go łapą, więc świnka uciekła i przedostała się na drugą stronę mieszkania. Ponieważ mieszkamy na poddaszu, okna w mojej sypialni w tak upalne dni są otwarte na oścież, gdyż temperatura w mieszkaniu sięga 35 stopni Celsjusza – tłumaczył mężczyzna.

Okna na poddaszu są praktycznie na poziomie podłogi. Zdarzył się nieszczęśliwy wypadek i zwierzątko wypadło. Nie widzieliśmy tego, spaliśmy. Obudziła nas policja, mocno waląc w drzwi – dodawał.

Sprawa dalej jest w prokuraturze. – Nikomu nie przedstawiono zarzutu – informuje nas Mariusz Boroń z Prokuratury Okręgowej w Krakowie.

Postępowanie toczy się pod kątem znęcania się nad zwierzęciem.

Groźby pozbawienia życia

To jednak nie koniec. Mariusz Boroń poinformował nas, że w toku wspomnianego postępowania Dawid S. usłyszał zarzuty w dwóch innych sprawach.

Pierwsza dotyczy znęcania się nad psem (pudel królewski).

Mężczyzna miał rzucać nim o podłogę, w wyniku czego u zwierzęcia doszło do złamania szyjki głowy kości udowej.

Zdaniem śledczych wiązało się to ze znacznym bólem i cierpieniem.

Dawid S. stoi też pod zarzutem kierowania gróźb pozbawienia życia pod adresem dwóch osób. Miał dopuścić się tego przez telefon.

Mężczyzna nie przyznał się do popełnienia zarzucanych mu czynów.

Skorzystał z prawa do odmowy składania wyjaśnień oraz odmowy odpowiedzi na pytania – twierdzi Mariusz Boroń.