Miało być smart city, ale ambitne plany pozostały na papierze

Rozbudowana sieć stacji ładowania elektryków, car sharing, aplikacja. Miasto wraz z prywatnymi spółkami miało zrobić z Krakowa smart city. Jednak porozumienia z firmami z różnych powodów przestały obowiązywać.

Był 13 lipca 2017 roku, kiedy miasto Kraków zawarło porozumienie ze spółką Smart City Polska. Zakładało, że gmina i SCP będą razem tworzyć i rozwijać sieć stacji ładowania samochodów elektrycznych oraz car sharing, czyli system wspólnego użytkowania aut. Porozumienie w tej samej sprawie gmina zawarła również z firmą Go+Eauto. Z ramienia urzędu pod dokumentami podpisał się prezydent Jacek Majchrowski.

Urzędnicy zwracają uwagę, że stworzenie sieci ogólnodostępnych stacji ładowania było potrzebne, ponieważ z roku na rok po krakowskich drogach porusza się coraz więcej samochodów elektrycznych. – Przykładowo w 2016 r. na terenie Krakowa zarejestrowanych było 15 pojazdów o napędzie elektrycznym, a dwa lata później, w roku 2018, już 228. Według stanu na 31 grudnia 2024 r., liczba zrejestrowanych pojazdów elektrycznych w Krakowie wynosi 5304 pojazdów, z czego 4797 to samochody osobowe – wyliczają w krakowskim urzędzie.

Zdaniem gminy brak stosownej infrastruktury mógłby zahamować rozwój elektromobilności w mieście. Co więcej, Kraków musiał spełnić ustawowe wymogi. Ustawa o elektromobilności i paliwach alternatywnych narzuciła, by w miastach powyżej 300 tys. mieszkańców zainstalowanych było co najmniej 210 punktów ładowania elektryków. Termin? Do 31 marca 2021 roku. – Według stanu na 1 sierpnia 2025 r. w Krakowie dostępnych jest 265 takich punktów: działających w 135 stacjach, w 93 lokalizacjach – twierdzą w urzędzie miasta.

Magistrat nie widzi potrzeby zawierania kolejnych porozumień.