Miasto wystawiło rachunek „legionistom”. Mowa o setkach tysięcy złotych
Krystianowi Waksmundzkiemu i jego zwolennikom nie udało się przejąć budynku przy al. 3 Maja. Prawomocny, korzystny dla miasta wyrok w sprawie zasiedzenia zapadł w 2019 roku. Natomiast nieprawomocny wyrok zapadł w sprawie wydania budynku.
Nie udało się również pozwać Krakowa na kilka milionów złotych. Taka próba została podjęta w zeszłym roku.
– Związek pozwał miasto na 7,5 mln złotych z tytułu promocji Krakowa. W związku z brakiem podstawy prawnej do takiego roszczenia pełnomocnik związku powołał się na artykuł o bezpodstawnym wzbogaceniu, argumentując, że miasto wzbogaciło się dzięki oszczędnościom wynikającym z tego, że to związek utrzymywał budynek przy al. 3 Maja 7 i prowadził w nim Muzeum Czynu Niepodległościowego – informował magistrat.
Sąd oddalając pozew, tłumaczył, że „roszczenia dotyczące promocji nie mają żadnych podstaw prawnych, a przepisy o bezpodstawnym wzbogaceniu nie mają w tej sprawie zastosowania”.
Niedawno pojawiło się zarządzenie prezydenta Krakowa w sprawie ustalenia odszkodowania za korzystanie bez tytułu prawnego z nieruchomości położonej w Krakowie przy Al. 3 Maja 7. Miasto wyliczyło, że Związek Legionistów Polskich nielegalnie zajmował miejski budynek od 1 lipca 2019 roku do 31 marca 2022 roku. Kwota odszkodowania został ustalona na nieco ponad 654 tys. złotych.
To nie pierwszy taki „rachunek”. Miasto na tej samej podstawie prawnej domagało się zapłaty blisko miliona złotych za korzystanie przez legionistów z budynku od 2012 do 2016 roku.
„Włożyliśmy w to serce i miliony złotych”
Krystian Waksmundzki, który od nas dowiedział się o kwocie, jakiej miasto domaga się od Związku Legionistów Polskich, mówi, że nie zapłaci, bo to jest dom związku. To członkowie związku go wyremontował i za własne pieniądze przez ten cały czas utrzymywał. Padła kwota 25 mln złotych.
Prezes stowarzyszenia wymienił szereg inwestycji wykonanych od 1988 roku i stwierdził, że miasto nie dało grosza na ten cel. Waksmundzki powiedział też, że wciąż się toczy postępowanie dotyczące zasiedzenia.
– Miasto może sobie wystawiać kwoty. My promowaliśmy miasto przez 29 lat, to jest udokumentowane księgami wpisowymi – stwierdził Krystian Waksmundzki i dodał, że związek nie chce zwrotu za to, jedynie tego, by miasto trzymało się z daleka od działalności ZLP i muzeum.