Mięta i poziomki w centrum miasta. Na większe prace trzeba jeszcze zaczekać
Betonowy plac przed Muzeum Narodowym od lat nazywany jest przez mieszkańców „patelnią”. Zainstalowane kilka lat temu donice z siedziskami miały być tylko tymczasowym prototypem.
Mała architektura, która na stałe wpisała się w krajobraz tego miejsca, na przełomie kwietnia i maja przeszła gruntowny lifting.
Mięta i poziomki w centrum miasta
Renowacja była standardowym działaniem krakowskiego ZZM. Jak wyjaśnia Łukasz Szydłak, pomysłodawca projektu „Zielony Plac przed Muzeum Narodowym w Krakowie", nie skończyło się tylko na estetyce: – Nie tylko odmalowano siedziska, ale naprawiono wyłamane elementy i uzupełniono ziemię – mówi.
Oprócz tego, w ramach prowadzonej już od kilku lat inicjatywy „Jadalny Kraków”, wykonano nowe nasadzenia. W donicach pojawiły się rośliny zielne i użytkowe.
W centralnej części placu zagościły natomiast rodzime gatunki: dziewanny, pokrzywy, szczaw, chrzan, babka lancetowata, bylica i wrotycz.
– Całość nawiązuje do wystawy „Gotyk w Karpatach”, którą można zwiedzać w Gmachu Głównym. Natomiast na placu 20 czerwca MNK będzie organizował wydarzenia, podczas których będzie można również posłuchać opowieści o posadzonych ziołach, ich zakorzenieniu w ludowej kulturze, medycynie i wierzeniach – wyjaśnia Łukasz Szydłak.
Wielki plan: od donic do gruntu
Mimo odświeżenia obecna infrastruktura lata świetności ma już dawno za sobą. Rozwiązaniem ma być projekt zgłoszony do Budżetu Obywatelskiego 2026, który wstępnie został wyceniony na 800 tys. zł. Jego głównym założeniem jest rezygnacja z donic na rzecz nasadzeń bezpośrednio w gruncie.
Projekt zakłada stworzenie tzw. „zielonych pokoi” – przestrzeni ze stolikami do pracy i nauki na świeżym powietrzu, lekkimi konstrukcjami pod pnącza, które mają aktywnie chłodzić otoczenie i dawać upragniony cień.
ze stolikami do pracy i nauki na świeżym powietrzu
Ze względu na parking podziemny pod placem, zamiast ciężkich drzew zaplanowano byliny kwitnące na niebiesko (nawiązujące do „Szafirowej Pracowni” Stanisława Wyspiańskiego) oraz krzewy o strukturze wielopniowych drzew.
Autorzy wskazują też na rośliny cebulowe, byliny, żywopłot i jadalne rośliny.
– Dzięki temu zabiegowi od wczesnej wiosny do późnej jesieni rabaty będą zdobić kwiaty, które zapewnią pokarm dzikim zapylaczom. Zamiast drzew pojawią się różnorakie pnącza, które nie tylko dadzą cień, lecz także ich liście przebarwią się jesienią, dodatkowo wzmacniając wartość wizualną całości – tłumaczą.
Co dalej z projektem?
Choć wizja rozbetonowania placu zyskała już gotowy projekt przygotowany przez Zespół Miejskiej Ogrodniczki (opracowany w ramach Zielonego Banku Pomysłów – przyp. red.), jej los zależy od urzędników, a jeśli przejdzie pierwszy etap – od samych mieszkańców.
Obecnie, do 25 maja, trwa weryfikacja wniosków. Początkiem czerwca nastąpi ogłoszenie oficjalnej listy projektów dopuszczonych do głosowania, a ewentualna realizacja zadania będzie uzależniona od tego, czy Krakowianie poprą tę wizję w jesiennym głosowaniu.
Dla inicjatorów sprawa jest jasna: czas najwyższy przejść od „prototypu” do trwałych rozwiązań, które zamienią betonową wyspę ciepła w prestiżową i przyjazną przestrzeń wypoczynku.
Pomysłodawcy zapewniają, że projekt z szacunkiem odnosi się do istniejącego placu i modernistycznej bryły budynku. – Zachowuje istniejące piesze szlaki, zarówno dla przemierzających plac studentów, jak i odwiedzających muzeum – zaznaczają.