Miszalski o metrze: Rzym buduje przy Forum Romanum, więc da się
– Rzym buduje metro w bezpośrednim sąsiedztwie Forum Romanum. Czyli to znaczy, że da się – mówił Aleksander Miszalski podczas otwarcia seminarium „Drążąc w historii. Systemy metra w miastach UNESCO”. I właśnie ten przykład wybrzmiał najmocniej.
Prezydent Krakowa w swoim wystąpieniu próbował odwrócić logikę, która w mieście wraca przy każdej większej inwestycji. Nie mówił o wpisie na listę UNESCO jak o zakazie. Raczej jak o trudnym zobowiązaniu: żeby rozwijać miasto mądrze, bez niszczenia tego, co najcenniejsze.
UNESCO nie oznacza skansenu
Miszalski przypomniał, że Kraków był jednym z pierwszych miast wpisanych na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.
Jak podkreślał, to nie tylko prestiżowy znak, ale część tożsamości miasta. Mówił też, że w czasach PRL taki wpis był dla Krakowa realną formą ochrony, bo pozwolił zachować jego unikalny charakter i uchronić go przed nieodwracalnymi zmianami.
Jednocześnie zaznaczył, że UNESCO nie może oznaczać zamrożenia miasta.
– UNESCO nie oznacza, że my mamy zakonserwować nasze miasto w stanie zupełnie niezmienionym. To jest coś znacznie trudniejszego: żeby zmieniając nasze miasto, przyjąć taki obowiązek na siebie mądrego rozwoju i odpowiedzialnej jego adaptacji – mówił.
Dodał, że „dziedzictwo nie jest tylko czymś, co chronimy”, ale także czymś, „z czym po prostu musimy nauczyć się pracować”. W jego ocenie samo hasło UNESCO zbyt często wywołuje w Krakowie lęk i poczucie, że niczego nie wolno ruszyć.
Rzym jako argument za krakowskim metrem
Właśnie dlatego w wystąpieniu pojawił się Rzym. Miszalski wskazał, że skoro tam metro powstaje tuż obok jednego z najważniejszych miejsc antycznego świata, to także Kraków nie powinien z góry zakładać, że historyczne miasto musi „kapitulować” przed nowoczesną infrastrukturą.
– To, o czym w Krakowie od dawna mówimy, że wiele rzeczy potencjalnie ciężkich po prostu da się zrobić – stwierdził prezydent.
W tym samym kontekście mówił o współpracy z zagranicznymi partnerami. Wymienił Mediolan, Saloniki, Pragę i Wiedeń. Podkreślał, że Kraków chce korzystać z doświadczeń miast, które temat budowy metra w historycznej tkance mają już przepracowany lepiej niż on.
Metro ma nie niszczyć, ale opowiadać miasto
Miszalski mówił o metrze wyłącznie jako o inwestycji transportowej. Podkreślał, że to decyzja wymagająca wizji, odwagi i ogromnej odpowiedzialności, bo będzie realizowana w miejscu „wyjątkowym historycznie, kulturowo i symbolicznie”.
– Metro właśnie nie niszczy dziedzictwa, ale potrafi je pokazywać, potrafi je wzmacniać, wydobywać, opowiadać na nowo – powiedział.