Mniej pielgrzymów, mniej potrzebnych noclegów

Miejsc noclegowych dla pielgrzymów nie zabraknie – zapewnia Komitet Organizacyjny Światowych Dni Młodzieży. Liczba zarejestrowanych pielgrzymów będzie mniejsza, niż wcześniej zakładano.

Najnowsze dane organizatorów ŚDM mówią o ok. 360 tysiącach osób, które przeszły przez drugą fazę rejestracji. Jest to więc tylko nieznacznie więcej, niż według danych z początku lipca. Choć oficjalnie rejestracja zakończyła się 30 czerwca, organizatorzy umożliwili jej dokończenie tym, którzy się tylko wstępnie zapisali. Uruchomili też uproszczoną procedurę „Last Minute” dla tych, którzy dopiero teraz zdecydowali się na przyjazd.

Dziś biskup Damian Muskus już oficjalnie przyznawał, że nie należy się spodziewać, by statystyki miały znacząco wzrosnąć. – Liczba osób, które przeszły pierwszą fazę rejestracji, to była liczba wirtualna. Można powiedzieć, że to była liczba pobożnych życzeń organizatorów z poszczególnych diecezji czy krajów – mówił biskup.

Rejestracja w systemie oznacza tylko możliwość korzystania z usług takich jak transport, wyżywienie, nocleg czy ubezpieczenie. Liczba samych uczestników centralnych wydarzeń będzie z pewnością kilkukrotnie większa. – Przygotowujemy się na około półtora miliona uczesnitków. Ale w razie potrzeby będzie można doliczyć kilkaset tysięcy, maksymalnie do miliona ośmiuset tysięcy – mówi bp Muskus.

Nie ma problemu z noclegiem

Mniejsze liczby uczestników to równocześnie rozwiązanie niektórych wyzwań organizacyjnych. Komitet deklaruje, że wbrew podawanym w ostatnich dniach informacjom, nie będzie problemów z zakwaterowaniem zarejestrowanych pielgrzymów. Przygotowanych jest 300 tysięcy miejsc, czyli więcej, niż zapotrzebowania od uczestników (nie wszyscy rejestrujący się pielgrzymi oczekują noclegu). – Mamy to zabezpieczone w 100 procentach – deklaruje koordynator KO ŚDM.

W dalszym ciągu jednak komitet zachęca krakowian do udostępniania miejsc w domach i mieszkaniach. – Apelujemy o większą gościnność z myślą o tych, którzy przyjadą niezarejestrowani i będą chcieli szukać schronienia na własną rękę. Gdy będziemy wiedzieć, że posiadamy jakiś zapas miejsc noclegowych, wówczas będziemy mogli kierować grupy na te noclegi – tłumaczy bp Muskus.