Mobilny obrońca Wisły. Pięć meczów i trzy pozycje na boisku?

Jakub Bartkowski zagrał z Koroną Kielce na środku obrony. Był to jego debiut w roli stopera w meczu o stawkę, ale już w poniedziałek może wystąpić na trzeciej pozycji w tym roku. W Białymstoku za kartki pauzować będzie lewy obrońca Maciej Sadlok. – Jeżeli trener będzie mnie tam widział, to dla mnie nie ma problemu – mówi 27-letni piłkarz.

Bartkowski został sprowadzony pod Wawel rok temu z myślą o prawej obronie. Na początku nie miał mocnej pozycji, więcej zaczął grać dopiero od listopada. Występował na prawej stronie defensywy i na tej pozycji zaczął rundę wiosenną. W meczach z Lechią Gdańsk, Arką Gdynia i Piastem Gliwice nie zrobił dobrego wrażenia. W preferowanej przez nowego trenera taktyce 4-3-3 boczni obrońcy często mają się włączać w akcje ofensywne. Tymczasem Bartkowski rzadko decydował się na przekroczenie linii środkowej.

Czerwona kartka Zorana Arsenicia, kontuzje Arkadiusza Głowackiego i Ivana Gonzaleza sprawiły, że w środę Bartkowski był partnerem Marcina Wasilewskiego na środku obrony. W meczu o stawkę był to dla niego pierwszy raz. Doświadczenie zebrał tylko w kilku sparingach u Kiko Ramireza i Joana Carrillo, więc można było mieć obawy, jak poradzi sobie jako stoper.

Bez tremy

Po ostatnim gwizdku okazało się, że były one bezpodstawne. 27-latek spisywał się dobrze i robił lepsze wrażenie od Wasilewskiego, który grał z drobnym urazem. Bartkowski miał najlepszy procent dokładnych podań (93), wygrał 78 procent pojedynków (w Wiśle lepszy był tylko Wasilewski), dziesięć razy nabył piłkę i ani razu jej nie stracił. Wchodził w pole karne na stałe fragmenty i oddał trzy niecelne strzały.

– Grało się w porządku. Byłem przygotowany mentalnie, wiedziałem też jak zachowują się zawodnicy Korony, bo trenerzy wysłali mi pliki z ich zachowaniem na boisku. Z „Wasylem” dobrze się rozumieliśmy, podpowiadaliśmy sobie – mówi Bartkowski.

– Specyfika tej pozycji na pewno jest inna. Pokonuje się mniejszy dystans, najczęściej są to krótsze dynamiczne sprinty. Nie sprawiało mi to dużego problemu – dodaje.

Zastąpi Sadloka?

Już w poniedziałek Bartkowski może powędrować na… lewą obronę, bo trener Carrillo będzie musiał znaleźć zastępstwo dla Macieja Sadloka, który będzie pauzować za kartki. Wszystko wskazuje, że przeciwko Jagiellonii Białystok na środek trafi Fran Velez, który z Koroną wrócił do gry po półrocznej przerwie, a Bartkowski zaliczy w tym roku już trzecią pozycję.

– Jeżeli trener będzie mnie tam widział, to dla mnie nie ma problemu – zapowiada były zawodnik Widzewa.

Zabrakło szczęścia

Choć Bartkowski nie miał większych zarzutów do swojej gry, remis z Koroną przyjął z dużym niedosytem. – To dla nas strata dwóch punktów. Mieliśmy okazje na podwyższenie wyniku, zwłaszcza po czerwonej kartce. Szkoda, że ten mecz tak się skończył i że nie trwał sto minut, bo może kilku zabrakło do tego, by wepchnąć drugiego gola. Mieliśmy szanse, ale zabrakło szczęścia – kręci głową obrońca Wisły.