Mógł przewidzieć, że zabije. 10 lat więzienia dla Wiesława J.

Na 10 lat więzienia sąd skazał oskarżonego o zabójstwo partnerki Wiesława J. Mężczyzna, mimo niebudzącej wątpliwości winy, został łagodnie potraktowany przed sąd pierwszej instancji. Prokurator domagał się minimum 15 lat pozbawienia wolności.

Wiesław J. w trakcie rodzinnej awantury podczas spożywania alkoholu uderzył nożem swoją konkubinę w głowę. Kobieta odmówiła wezwania pogotowia. Położyła się do łóżka, następnie zeszła jeszcze na „kieliszka”, a później ponownie udała się spać. Jak się okazało, na zawsze.

Z ustaleń sądu wynika, że to Beata B. była osobą uzależnioną od alkoholu i agresywną. Świadkowie, znajomi i dzieci pary opowiadali, że domem zajmował się Wiesław J. Pracował i stwarzał w miarę normalne warunki do życia swoim podopiecznym oraz konkubinie. Nigdy też nie był agresywny w stosunku do niej.

13 stycznia 2017 roku stracił panowanie nad sobą i po tym, jak wysłuchał na swój temat licznych obelg oraz zniósł rzucanie w niego przedmiotami, chwycił za nóż kuchenny i przebił kobiecie głowę. Rana miała 6 centymetrów głębokości. Biegli nie mieli wątpliwości, że był to powód śmierci kobiety.

Wiedział, co robi

Sędzia Anna Wójcik w uzasadnieniu wyroku stwierdziła, że nie można mówić o nieumyślnym spowodowaniu śmierci w kontekście tego, jakiego narzędzia użył oskarżony, w co celował i jak silne było uderzenie. – Nie działał też w stanie silnego wzburzenia – dodała sędzia.

– Należy przyjąć, że oskarżony wiedział, co robi. Świadomie zadając silne uderzenie w głowę, co najmniej przewidywał spowodowanie śmierci Beaty B. Działał więc z nagłym zamiarem ewentualnym, a nie bezpośrednim, bo brakuje podstaw, mając na uwadze relacje między partnerami, ażeby oskarżony chciał pozbawić życia pokrzywdzoną – powiedziała sędzia Wójcik.

Wyrok jest nieprawomocny.