Mój pomysł na lepszy Kraków to...? [AUDIO]
Pytamy mieszkańców, czy te zmiany są wystarczające? Co należałoby zrobić, by lepiej mieszkała się w Krakowie. Posłuchajcie, jakich zamian oczekują krakowianie z którymi udało nam się porozmawiać.
Pan Marek odpowiadając na nasze pytanie, przyznaje, że „ludzie chcą to i to, a prezydent robi swoje. Młodym potrzeba, żeby była zmiana”.
Matylda: – Chciałabym zmienić w Krakowie to, żeby ludzie bardziej zwracali uwagę na ekosystem. Np. na Zakrzówku, gdzie jest środowisko zagrożonych węży gniewoszy, płazów i gadów, np. ropuch szarych.
– Dla świetności Krakowa to zadbałabym o te pobocza miasta, które rzutują na nieładne rzeczy – ocenia pani Celina.
Iza chce, żeby w mieście było więcej drzew.
– Marcin chciałby „wzmożyć ruch komunikacji miejskiej po godzinie 23.00”. – Dużo młodych ludzi robi coś wieczorami i trzeba dotrzeć jakoś do domu, szczególnie jak mieszka się gdzieś w dzielnicach północnych. „18-stka” z tego co wiem ostatnia jedzie o 23.07. Dla młodych ludzi to nie jest późna godzina – przyznaje.
– Wydaje mi się, że rzeczą, którą warto zmienić jest to w jaki sposób patodeweloperka wpływa na to jak nasze miasto zaczyna wyglądać. Z mojego lokalnego przykładu – przed balkonem miałem wielkie, piękne drzewo, a teraz stoją tam dwa, w moim odczuciu okropne bloki. Niestety to zjawisko widzę nie tylko na moim podwórku, tylko w całym Krakowie. To jest coś, co zdecydowanie chciałbym zmienić – podkreśla Karol.
– Jako mieszkaniec Krakowa, mieszkający w centrum, to co niewątpliwie bym zmienił w jakimś zagospodarowaniu miasta to zajęcie większego jego obszaru planem zagospodarowania przestrzennego. W momencie, gdy Kraków tylko w małej części – głównie w okolicach centrum – wpisany jest w ten rejestr, okazuje się nagle, że na obrzeżach np. Mistrzejowice – takie tereny nie są nim objęte. Prowadzi to do tego, że np. realizowane są takie inwestycje jak wybudowanie nowej trasy tramwajowej, gdzie masa terenów zielonych, która nie jest w żadnej ewidencji zostaje zniszczona. Tak naprawdę ze strony formalnej nie ma żadnej blokady, która mogłaby spowodować, że głos mieszkańców, którzy nie chcą, żeby takie inwestycje był realizowane, faktycznie się nie odbyły. To jest mój pomysł na pewną zmianę w tym mieście – twierdzi pan Ernest.
– Jestem krakowianką, więc w tym momencie porównuje bardzo to co było z tym co jest. Można powiedzieć, że wszystko jest w porządku, tylko, że przeraża mnie, że bardzo niszczą zieleń. W niektórych przypadkach, gdzieś na osiedlu, żeby tramwaj przejechał to wycinają drzewa. To nie jest w porządku, bo jeżeli już faktycznie jest taka potrzeba, to ewidentnie trzeba posadzić nowe drzewa. Ściąć to nie jest problem. A takie piękne drzewo rośnie 30-40 lat. Wszędzie tylko beton, beton, beton. To jest tragedia – ocenia pani Julia.
– Jeżeli miałbym coś zmienić w Krakowie to postarałbym się zbudować jakieś przejście podziemne albo kładkę między ulicami Ingardena a Krupniczą, ponieważ przechodzenie przez Aleje dla studentów jest dosyć uciążliwe przy panującym tam ruchu – mówi Patryk, student UJ.
– Chciałabym, żeby Zakrzówek był lepiej zorganizowany, otwarty dłużej i powiększył swoje limity, bo ewidentnie konstrukcyjnie to wytrzymuje. Tego mi brakowało w to lato – wspomina Agata.
Filip: – Chciałbym usprawnienia komunikacji i ruchu, żeby można było szybciej i sprawniej dostać z się z jednego punktu miasta do drugiego.
Iza: – Bardzo lubię, że w Krakowie jest zielono, ale jeszcze chciałabym, żeby było zieleniej