Mówią o nich: Tuba propagandowa miasta. Co dalej z mediami samorządowymi?

Z projektu nowelizacji ustawy medialnej wykreślono przepisy, ograniczające wydawanie prasy samorządowej. O tej krakowskiej mówi się, że to tuba propagandowa. Miasto twierdzi, że po prostu informuje mieszkańców.

Praktyczne informacje dla mieszkańców

Kraków, podobnie jak wiele innych samorządów w Polsce, ma swoje media. Wśród nich m.in. stronę internetową krakow.pl oraz dwutygodnik miejski o tej samej nazwie. Tego ostatniego ukazuje się średnio 20 numerów rocznie. W mijającym roku koszt wydawania dwutygodnika to ponad 1,3 mln zł.

Owszem: w krakowskich mediach samorządowych pojawia się wiele praktycznych informacji dla mieszkańców. Jednocześnie obok nich publikowane są materiały, w których Kraków to kraina mlekiem i miodem płynąca. Nie ma tam miejsca na krytykę działań prezydenta czy jego zastępców.

Konrad Kozłowski/LoveKraków.pl

Tubą propagandową była nazywana tzw. druga miejska telewizja, którą za miliony złotych prowadziła likwidowana obecnie spółka Kraków 5020. Materiały, które się tam ukazywały, nie cieszyły się zbyt dużą popularnością wśród oglądających.

Jakiś czas temu wiceszef Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego Maciej Wróbel przekonywał, że „funkcjonowanie na dotychczasowych zasadach prasy wydawanej przez jednostki samorządu terytorialnego prowadzi do nierównej konkurencji”.

Przyszłość prasy samorządowej

W efekcie resort kultury przygotował projekt nowelizacji ustawy medialnej. Zmiany miały dotyczyć również wydawania prasy przez samorządy lokalne. 

Jednak w ostatnich dniach nastąpił pewien zwrot w tej sprawie, który zaskoczył Izbę Wydawców Prasy, Stowarzyszenie Gazet Lokalnych i Stowarzyszenie Mediów Lokalnych. Jak się okazuje, o czym informuje press.pl, z projektu wykreślono przepisy, ograniczające wydawanie prasy samorządowej.

O powody takiej sytuacji portal zapytał Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Oto odpowiedź:

Naszym celem nadrzędnym jest odpolitycznienie mediów publicznych, wdrożenie stabilnego finansowania i implementacja do polskiego porządku prawnego Europejskiego Aktu o Wolności Mediów oraz systemowe rozwiązania, które pozwolą wyjść z tymczasowego rozwiązania, jakim jest postawienie spółek medialnych w stan likwidacji.
Piotr Jędrzejowski, rzecznik resortu kultury

Zdania co do dalszego funkcjonowania mediów samorządowych są wśród polityków podzielone. Posłanka Lewicy Daria Gosek-Popiołek mówiła na naszych łamach, że w zasadzie to nie są media.

– W tym momencie to narzędzie do uprawiania mniej lub bardziej skutecznej, mniej lub bardziej ukrytej propagandy. Należy to w sposób zdecydowany ukrócić – przekonywała posłanka.

Daria Gosek-Popiołek
Daria Gosek-Popiołek
Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

Z kolei poseł Koalicji Obywatelskiej Dominik Jaśkowiec przekonywał, że miasta i gminy powinny wewnętrznie ustalić kwestie wydawania mediów. 

Jego zdaniem odgórne ograniczenia w tym zakresie są do pewnego stopnia ingerencją w niezależność samorządów.

Po ostatnich zmianach w projekcie nowelizacji ustawy medialnej, organizacje zrzeszające dziennikarzy i wydawców opublikowały wspólne oświadczenie. Czytamy w nim m.in.:

„Niezależna, profesjonalna prasa lokalna nie ma żadnych szans rywalizować z tytułami finansowanymi z nielimitowanych środków publicznych, przejmującymi dodatkowo także reklamy. Nagłe wykreślenie przepisów, które – wzorem wielu państw członkowskich UE, w których wydawanie prasy przez samorządy jest zakazane – miały naprawić istniejącą w Polsce patologiczną sytuację, budzi nasz stanowczy sprzeciw”.

Na łamach press.pl resort kultury zapewnia, że trwają obecnie prace nad nowym programem wsparcia dla mediów lokalnych. Szczegóły mają zostać podane w pierwszym kwartale przyszłego roku.