Na Legii Wisła będzie chciała przetrwać pierwsze minuty

W niedzielę zespoły Legii i Wisły spotkają się po raz drugi w tym roku. W marcu krakowianie przegrali 0:1 po bramce Miroslava Radovicia w jedenastej minucie. Dlatego w najbliższym spotkaniu (początek o godzinie 18), Wisła chce przetrwać duży napór mistrzów Polski.

Rozpoczyna się decydujący miesiąc w Lotto Ekstraklasie. Drugą po sezonie zasadniczym Legię interesuje tylko mistrzostwo, a piąta Wisła marzy o powrocie do europejskich pucharów. Do składu Wisły wrócą Ivan Gonzalez, Maciej Sadlok i Krzysztof Mączyński, którzy w przegranym 1:3 spotkaniu z Górnikiem Łęczna nie wystąpili z powodu nadmiaru żółtych kartek.

W Wiśle nie ma poważnych urazów. – Zmagamy się z typowymi dla tygodnia drobnymi trudnościami. Jesteśmy w decydującej fazie sezonu, żadna z drużyn nie może sobie pozwolić na porażkę. Czeka nas intensywne, ciekawe spotkanie – uważa Kiko Ramirez, trener Białej Gwiazdy.

Wisła liczy na kolektyw

W obecnych rozgrywkach Legia przed własną publicznością ma bilans sześciu zwycięstw, sześciu remisów i trzech porażek. Szkoleniowiec krakowian zwraca uwagę na intensywne początki spotkań w wykonaniu Legii. Przykładu nie trzeba szukać daleko, bo tydzień temu podopieczni Jacka Magiery grali na Cracovii i prowadzenie objęli już w osiemnastej minucie, od pierwszego gwizdka mocno naciskając na gospodarzy.

– Rywale dysponują bardzo dużą jakością w zespole. Jeżeli przetrwamy początek, to powinno nam być łatwiej. Legia ma gwiazdy w osobach Miroslava Radovicia i Vadisa Odjidji-Ofoe, którzy mają bezcenne, wieloletnie doświadczenie. My też mamy wartościowych piłkarzy, ale stawiamy na kolektyw –  podkreśla Hiszpan.

Kapitan Arkadiusz Głowacki przekonuje, że z każdym tygodniem zespół robi postępy. – Ostatni mecz tego nie potwierdził, ale to był wyjątek. Na boisku jesteśmy coraz bardziej pewni siebie, świadomi swoich atutów. Zespołowość jest naszą siłą. Nie chcemy się zatrzymać – zapewnia obrońca.

Mecz poprowadzi Daniel Stefański z Bydgoszczy.