Najtańsze śniadanie w mieście – Smakołyki

Po jesiennym foodstocku w klubie Fabryka do odwiedzin zachęciły nas wszystkie restauracje, które się wystawiały. Na pierwszy ogień poszły Smakołyki, knajpka przy ulicy Straszewskiego 28. Szczerze mówiąc, nic od nich nie próbowaliśmy w Fabryce, ale to miejsce mieliśmy na oku już od dawna. W końcu nadeszła okazja, aby się tam wybrać.

Kamienica przy ulicy Straszewskiego 28 jest siedzibą Domu Technika, gdzie byliśmy parę razy ze względu na profil zawodowy mojego A. Jednak było to dawno i nie pamiętam, aby była tam jakaś knajpka. Teraz półokrągłe wielkie okno, przez które widać wnętrze i siedzących przy stolikach ludzi, zachęca do odwiedzin.

Wybraliśmy się tam w weekend na śniadanie. Zaraz po wejściu do środka ogarnęła nas bardzo przyjemna aura. Ciekawym doświadczeniem jest wchodzenie do lokalu po raz pierwszy. Może brzmi to dziwnie, ale już wyjaśniam o co chodzi. Na stoliki i bar natykasz się od razu po przekroczeniu progu budynku, z racji tego, że stoją w holu. W tym samym miejscu znajduje się również recepcja wspomnianego Domu Technika, wielkie schody na piętra oraz gigantyczne lustro. Naprawdę byłam mocno zaskoczona takim widokiem.

Przyjemną aurę, o której pisałam, tworzą również kolory zastosowane we wnętrzu. Z lastriko (imitacją kamienia znaną nam ze szkół, dworców, ośrodków zdrowia itp.) zastosowanym na schodach i marmurem na ścianach, współgrają drewniane blaty stolików, białe krzesła oraz zielone i pomarańczowe poduszki rzucone na siedziska przy oknie. A do tego wszystkiego piękny, ciemno-zielony sufit, na który wystarczy raz popatrzeć, by poczuć się beztrosko.

Jednak wszystko to nie zachęciło nas tak bardzo, jak karta dań śniadaniowych. Mała, zielona kartka, oprawiona w koszulkę foliową przedstawiała wybór najbardziej klasycznych z klasycznych śniadań. I tak mogliśmy wybierać pomiędzy: kanapką z pastą jajeczną, jajecznicą z dodatkami, trzema sztukami parówek lub frankfurterek, kiełbasą smażoną z cebulą, galaretką z nóżek, śledziem w śmietanie, jajkami sadzonymi, jajkiem na miękko lub twardo i paroma innymi tego typu pozycjami. Każde danie podawane jest z pieczywem i kawą lub herbatą w cenie, czyli 8 zł! Jeśli czujemy wielki poranny głód można do jednego dania domówić drugie już za 5 zł. Skusiałem się na jajka sadzone i parówki. Jajecznicę i frankfurterki wybrał A. Zapłaciliśmy 26 zł i po takim śniadaniu nie mogliśmy ruszać się aż do kolacji!

Potrawy w smaku przypominały oczywiście domowe śniadania u mamy, więc kiedykolwiek najdzie Was ochota na tego typu doznania smakowe, a mama będzie daleko, to wybierzcie się do Smakołyków.

Z tego, co zaobserwowałam Smakołyki to nie tylko dobre miejsce na śniadanie. W karcie (której niestety nie przeglądaliśmy z racji godziny odwiedzin) mają dania obiadowe oraz wszelkiego rodzaju drinki na porę wieczorno-imprezową. Karta drinków wisi nawet obok tablicy informacyjnej Domu Technika. Jest dość osobliwa i… techniczna. Jak tam będziecie, zwróćcie na to uwagę!