Najważniejszy mecz w sezonie. Wisła dokona cudu?
W 30. kolejce ekstraklasy Wisła Kraków podejmie w sobotę na własnym stadionie Zagłębie Lubin. Dla krakowian mecz ten ma ogromne znaczenie. Zwycięstwo zapewni im miejsce w górnej ósemce, a porażka spowoduje, że Biała Gwiazda grać będzie w grupie spadkowej. Lubinianie są pewni miejsca w grupie mistrzowskiej i od sześciu meczów nie zaznali smaku porażki. Jak będzie przy Reymonta?
Będzie tłoczno
Seria meczów bez zwycięstwa osłabiła nieco entuzjazm kibiców. Spowodowało to, że wiosną przy Reymonta na trybunach zasiada niewiele ponad 10 tys. osób. Na sobotni pojedynek z Zagłębiem Lubin jest jednak spora mobilizacja. Już we czwartek bilety zostały wyprzedana na 17 sektorów, a władze klubu zdecydowały się udostępnić sympatykom Białej Gwiazdy dodatkową pulę biletów. – Jesteśmy świadomi, jak ważny jest to mecz dla kibiców. Wierzymy, że będą nas wspierać od pierwszej do ostatniej minuty. Gramy na własnym stadionie, przed naszymi kibicami. Wiem, że łydki mogą drżeć, ale tylko do pierwszego gwizdka sędziego – zaznacza opiekun Wisły Kraków Dariusz Wdowczyk.
Będzie ciężko
Kapitan Białej Gwiazdy nie ma złudzeń. – Ten mecz jest jeszcze ważniejszy od tych, które rozgrywaliśmy lata temu. Gdy graliśmy o mistrzostwo to nawet jeden przegrany mecz niczego nie przekreślał. Wyjątkiem było jedno spotkanie, gdy mierzyliśmy się ze Śląskiem Wrocław i musieliśmy wygrać. Teraz ważą się losy, czy będziemy grać o mistrzostwo, czy o utrzymanie. Presja jest więc znacznie większa – podkreśla Arkadiusz Głowacki.
Jeszcze trzy kolejki temu przy Reymonta niewiele osób realnie myślało o grupie mistrzowskiej. Szanse na pierwszą ósemkę szacowane były na około 4%. Po trzech wspaniałych zwycięstwach Wisła ciągle jest w grze. – Na tym etapie rozgrywek mecz z Zagłębiem urasta do rangi spotkania sezonu. To, co jeszcze niedawno wydawało się nierealne i abstrakcyjne, teraz faktycznie ma miejsce. Wszystko jest w naszych głowach i nogach – tłumaczy opiekun krakowian.
Sobotni rywal jest już pewny miejsca w ósemce. Wiosną wiedzie mu się bardzo dobrze. W ostatnich sześciu meczach zaledwie raz zremisował, a w pozostałych pięciu pojedynkach odnosił zwycięstwa. – Trener Stokowiec poukładał drużynę i celuje w europejskie puchary. Ich passa robi wrażenie, co na pewno przekłada się na atmosferę naszego pojedynku. Mówi się, że wygrywanie to dobre przyzwyczajenie, a my przecież też odnieśliśmy trzy zwycięstwa z rzędu – zaznacza trener Wdowczyk.
Będzie dobrze
W tym sezonie Wisła Kraków już raz ograła Zagłębie 3:1. – Po pierwszym meczu w Lubinie byliśmy bardzo niezadowoleni z siebie. Wiedzieliśmy, że to nie wyglądało tak, jak powinno, choć odnieśliśmy zwycięstwo. Wiemy, że mierzymy się z dobrym zespołem. Mamy świadomość, jaka to jest drużyna i jak funkcjonuje – mówi obrońca Białej Gwiazdy.
Jesienią emocji nie brakowało. Zagłębie kończyło mecz w dziesiątkę po czerwonej kartce Konrada Forenca, a dodatkowo piłkę do własnej bramki skierował Aleksandar Todorovski. Dwa trafienia dla Wisły zdobyli Rafał Boguski i Wilde-Donald Guerrier. – Żeby zawsze grać o zwycięstwo i walczyć, niezbędny jest silny charakter. W tym meczu najważniejsze będą umiejętności i to, jak będziemy potrafili sobie poradzić z boiskowymi emocjami. Doszliśmy do takiego momentu, że nie możemy pozwolić sobie na żadną pomyłkę. Musimy na to przygotować nasze głowy. To spotkanie może układać się różnie, ale na końcu to my musimy być zwycięzcami – podkreśla Głowacki.
Zwycięstwo daje Wiśle pewne miejsce w pierwszej ósemce, porażka zupełnie pozbawia ją tej szansy. Chętnych na dwa ostanie miejsca w grupie mistrzowskiej nie brakuje. Oprócz krakowskiego zespołu w grze jest jeszcze pięć innych drużyn. – Zdajemy sobie sprawę z rangi tego spotkania. Na takie mecze piłkarzy nie trzeba szczególnie mobilizować. Nie wyobrażamy sobie innego scenariusza niż zwycięstwo i do niego będziemy dążyć. Mogę zagwarantować, że do ostatniego gwizdka sędziego będziemy walczyć o trzy punkty – kończy trener Wdowczyk.
Początek spotkania Wisła Kraków – Zagłębie Lubin o godz. 18.