Narkotyki to protezy duszy?
– Gdy wracam wieczorem do domu przez Park Krakowski i widzę, że jacyś młodzi ludzie piją piwo, to omijam ich szerokim łukiem. Jeśli natomiast czuję zapach marihuany, to spokojnie przechodzę, choćby przez sam środek takiej grupy – mówił na debacie zorganizowanej na miasteczku AGH przez miesięcznik ZNAK prof. Jerzy Vetulani. Rozmówcy wysuwali ciekawe tezy na temat narkotyków i ich wpływu na psychikę człowieka.
W rozmowie udział wzięło czterech ekspertów: oprócz kontrowersyjnego naukowca, znanego z liberalnego podejścia do narkotyków, doktor Bogdan de Barbaro, psychoterapeuta i psychiatra, profesor Krzysztof Krajewski, kryminolog oraz gość specjalny, znawca kultur indiańskich, Aldo Vargas-Tetmajer. Przekonywał on zebranych, że substancji odurzających, używanych przez dzikie plemiona, nie można porównywać do narkotyków „naszego” świata.
Alkohol to też narkotyk
– Z punktu biologii narkotyk to substancja, która po wielokrotnym użyciu powoduje chęć sięgnięcia po nią kolejny raz, co skutkuje uzależnieniem. Do tych substancji zaliczyć należy alkohol, który uzależnia około 15% użytkowników – w taki sposób zdefiniował narkotyki, prof. Vetulani.
Dr de Barbaro w swojej interpretacji mocno skupił się na sferze psychicznej. – Ludzie chcą narkotykami załatwić swoje problemy, takie jak samotność, konflikt wewnętrzny czy pustkę życiową. To bardzo niepokoi. Nie twierdzę, że nie ma ludzi, który z narkotyku doraźnie skorzystali i poszerzyli swoją świadomość. Inni powiedzą jednak, że te same efekty można uzyskać np. podziwiając piękno przyrody.
Do rozmowy włączył się prof. Krajewski, który podkreślił zgubny wpływ alkoholu na człowieka. – Alkohol powoduje najwięcej zachowań agresywnych, do których trzeba zaliczyć przemoc domową. Jednak nie u każdego to działa. Jedni upijają się na smutno, inni na wesoło, a pozostali stają się agresywni.
Następnym wątkiem w rozmowie został problem "demonizowania" narkotyków w naszej kulturze. – Problemem nie tkwi w narkotyku, a w osobie. Możemy stwierdzić, że są ludzie, którzy mogą przyjmować pewne substancje bez żadnych konsekwencji – mówił prof. Krajewski. Publiczność żywo i entuzjastycznie zareagowała na te słowa.
– Troszeczkę się niepokoję, że państwo chcielibyście usłyszeć ode mnie, że narkotyki są fajne... – stwierdził dr de Barbaro. Z czego skrzętnie skorzystał prof. Vetulani, mówiąc, że „coś w tym jest” i tym samym zbierając po raz kolejny uznanie widowni.
Środki odurzające ważnym elementem kultury?
Na enteogenach, czyli substancjach psychoaktywnych powodujących mistyczne i duchowe doświadczenia, zbudowano ich kulturę. Aldo Vargas-Tetmajer ma sprecyzowane poglądy o roli środków odurzających w kulturze Indian, uważa on bowiem, że duchowość indiańska zawsze szła w parze z narkotykami.
Z racji tego, iż Ameryka Południowa oraz Środkowa jest mocno kojarzona z narkotykami, jeden z prowadzących zadał pytanie gościowi specjalnemu o to, czy właśnie Ameryka Południowa narkotykami stoi. – W kulturze Indian występują tylko liście koki, a nie kokaina. Natomiast przez to, że na biały proszek jest ogromny popyt, liście koki są zbierane i na niego przetwarzane – odpowiedział Vargas – Tetmajer. A prof. Vetulani dodał, że Indianie używają środków psychoaktywnych dla budowania swojej osobowości.
Najgorszy czarny rynek
Profesor Vetulani stwierdził również, że kłopot z narkotykami zaczął się tak naprawdę wtedy, gdy doszło do ich delegalizacji. – Obecnie substancje wpisane na listę narkotyków wzięły swój początek od medyków lub enteogenów. Z amfetaminy powstała metamfetamina – dużo groźniejsza, która przez jakiś czas była legalna. Gdy odpowiedni urząd wpisał ją na listę narkotyków, dilerzy dosypali do niej kolejny, niebezpieczny środek. Takie eksperymenty sprawiły, że obecne narkotyki są bardzo szkodliwe i dalekie od tych, które można było kiedyś nabyć. Czarny rynek jest najgorszy i wie to każdy – alkoholu też nie kupujemy z niewiadomego źródła – argumentował.
Neurobiolog uważa, że odpowiedzią na tę praktykę były dopalacze. W kwestii ich delegalizacji wypowiedział się jasno. – Jak są wypadki na drogach, to nie znaczy, że trzeba zakazać jazdy autem. Z tym stwierdzeniem nie mógł jednak zgodzić się prof. de Barbaro. – Prowadzący samochód przed wypadkiem nie ma o nim pojęcia, a osoba biorąca narkotyki , czy dopalacze może przewidzieć ich zgubne skutki.
Z widowni padło pytanie skierowane do Vargasa-Tetmajera, czy istnieje substancja psychoaktywna wywołująca doznania mistyczne bez skutków ubocznych? – I gdzie taką kupić? – dopytywał prof. Vetualni.
– Samo podejście „kupowania” już jest korupcją całego procesu. Mogę powiedzieć to tylko z perspektywy mojej znajomości kultur indiańskich. Pewne substancje wywołują u nich doznania boskości, przy czym proces ten nie jest przyjemny. Trwa jakiś czas i bywa bolesny, straszny – odpowiedział Vargas-Tetmajer.
Polska jest zaściankiem Europy?
Kary za posiadanie marihuany to jeden z gorętszych wątków, jakie pojawiły się na debacie. Kryminolog Krzysztof Krajewski poruszył bardzo ważny problem. Mianowicie tego, na ile państwo ma chronić nas przed nami samymi? Według profesora, kary za używanie „miękkich” narkotyków są wyjątkowo surowe, ale do pełnej legalizacji szybko nie dojdzie. A to dlatego, że polskie społeczeństwo nie jest na to gotowe, a rządzący nie będą ryzykować takiego ruchu. – Trzeba sobie jasno powiedzieć: Polska pod tym względem jest zaściankiem Europy – uważa kryminolog.
Komentarz:
Podoba mi się teza zawarta w tytule debaty – dobrze, że nie skupiano się na fizycznej stronie uzależnienia. Za mało jednak mówiono o szkodach, jakie narkotyki mogą wywołać. Pytania skupiły się na „jasnej” środków odurzających, choć z drugiej strony, nie ma co się dziwić, skoro pochodziły głównie od ludzi młodych i studentów, którzy często inaczej na to patrzą. Do takiej atmosfery debaty ustosunkował się dr de Barbaro. – Przykro mi, że myślicie, iż zabieram wam wolność, bo uważam, że narkotyki mogą właśnie tę wolność ograniczyć. Za tę wypowiedź również otrzymywał brawa, ale już od mniejszej (rozsądniejszej?) części widowni.