Narty w Polsce – ponad 200 możliwości!

Choć góry nie zajmują w Polsce – jak w Austrii – 3/4 powierzchni kraju, ani nie osiągają alpejskich wysokości, to nad Wisłą działa ponad… dwieście ośrodków narciarskich. Co więcej, próbują znaleźć sposoby także na coraz dziwniejsze zimy.

Określenie „nad Wisłą” nie jest przypadkiem – niektóre z rodzimych stacji znajdują się daleko od pasm górskich. Tak jest z Piękną Górą w Gołdapii czy Krzyżową Górą koło Lidzbarku Warmińskiego.

Naturalnie wśród owej dwusetki są i pojedyncze wyciągi z jedną, bywa, że nieprzygotowywaną, trasą – ale przecież pozwalają okolicznym mieszkańcom cieszyć się nartami.

Funkcjonują jednak w Polsce także ośrodki zimowe z kilometrami nartostrad, obsługiwanych przez nowoczesne kolejki (a to gondole o alpejskim standardzie, a to wydajne „krzesła” z osłonami od wiatru i podgrzewanymi siedzeniami). Nareszcie też włodarze stacji decydują się – wobec ocieplającego się klimatu – na inwestycje w technologie pozwalające na efektywne dośnieżanie oraz profesjonalne utrzymanie tras. Niektórzy – choć jeszcze niedawno zwykle uznawano to w krajowej branży za fanaberię i zbędny wydatek – szkolą swoje ekipy u alpejskich speców od przygotowywania stoków. Stawiają też na infrastrukturę towarzyszącą nartom – bary, toalety, wypożyczalnie. Powoli w zapomnienie odchodzą grille z podłą kiełbasą i takąż herbatą.

Wybór spośród dwustu ośrodków zależy od upodobań i umiejętności, względów komunikacyjnych i zasobów pieniężnych. Warto wziąć też pod uwagę bezpieczeństwo. Są bowiem w Polsce zbocza, na których – z racji mody oraz żądzy zysków właścicieli – nasilenie ruchu narciarskiego jest tak duże, że grozi wręcz zderzeniami i kontuzjami. Które to miejsca? Widać je wyraźnie w statystykach TOPR i GOPR.

Siłą tradycji za narciarską Święta Górę Polski uchodzi Kasprowy Wierch. To niby tylko kolej kabinowa (swego czasu unowocześniona) oraz dwa wyciągi krzesełkowe (ten na Hali Gąsienicowej też został gruntownie zmodernizowany, lecz ten na Goryczkowej pamięta lata 60. minionego wieku). Czar Kasprowego tkwi jednak w niezrównanych widokach – krajobraz jest tu wszak alpejski. Swoje robi też wysokość oraz rozległość przygotowanego do jazdy obszaru – sama trasa na Goryczkowej ma 2100 metrów długości, rozpoczyna się na 1958 m n.p.m., a kończy na 1355 m. Zjazd z Gąsienicowej jest nieco krótszy, ale wytyczony powyżej 1750 m n.p.m. Rejon Kasprowego jest nadto częścią Tatrzańskiego Parku Narodowego. Jeździ się tu wyłącznie po ratrakowanym, lecz naturalnym śniegu – co jest dodatkową frajdą. Wraz z popularnością skiturów w minionym sezonie zdarzało się, że narciarzy turowych było na Kasprowym więcej niż zjazdowych.

Znamienne, że największą rewolucją na Świętej Górze było nie unowocześnienie kolejek, ale wprowadzenie elektronicznego systemu rezerwacji karnetów – przyjaznego klientom i ograniczającego plagę czarnorynkowego handlu miejscówkami do kolejki kabinowej.

Skoro już jesteśmy w Zakopanem – w stolicy Tatr wciąż można pojeździć (także freestyle’wo) w górnych partiach Gubałówki (choć od lat zamknięta jest popularna niegdyś nartostrada wzdłuż kolejki szynowej), na Harendzie („czarna” należy do wymagających, ale dostępne są również warianty łatwe) i w kompleksie Polany Szymoszkowej – również proponującym urozmaicone zjazdy, a na dodatek nowoczesne wyciągi. Tradycyjnym miejscem do nauki pierwszych skrętów są podnóża Nosala i tamtejsze Centrum Szkoleń Narciarskich.

Rewolucją na krajowym rynku (bo w Alpach będący oczywistością) jest od kilku sezonów karnet Tatry Super Ski, obejmujący 18 ośrodków Podhala, Spiszu, Gorców i Pienin (95 zróżnicowanych tras o łącznej długości 60 km). Chociażby Witów-Ski to szeroki stok z koleją linową długości 1000 m i krótszym orczykiem – oraz wielkim widokiem na Tatry.

Ambicję przewodzenia stawce – zwłaszcza w kategorii stacji rodzinnych – ma Jaworzyna Krynicka w Beskidzie Sądeckim. Niegdyś na jej szczycie (1114 m n.p.m.) działał tylko wyciąg „wyrwirączka”. Dziś wytyczono tam 6 tras zjazdowych (w tym jedną z homologacją FIS) o łącznej długości 10 km. Wszystkie są dośnieżane, a większość oświetlona. Dowodem poziomu tamtejszych zboczy – ale też infrastruktury – jest to, że w lutym 2024 roku na Jaworzynie pierwszy raz w Polsce rozegrane zostaną zawody Pucharu Świata w snowboardzie.

Do sieci wyciągów Jaworzyny (gondoli, krzeseł i kilku orczyków) minionej zimy dołączyły najnowocześniejsze w kraju 6-osobowe krzesełka Jaworzyna Express, które kilometrową trasę pokonują w trzy minuty. W najbliższym sezonie ruszy kolejne krzesło – tym razem postawiono je tuż pod granią, więc na obsługiwanej przez nie niebieskiej trasie będzie się można uczyć nart nawet podczas słabszych zim. Dwa wyciągi przygotowano specjalnie dla najmłodszych (ten w strefa dzieciaka to „magic carpet”).

Wśród mniejszych, ale też zacnych – i niezatłoczonych – krajowych stoków renomę mają Wierchomla (też Beskid Sądecki) oraz Kasina Wielka (Beskid Wyspowy), a w Beskidzie Śląskim, prócz Szczyrku, Czantoria i zbocza Wisły-Skolnity.

I wreszcie wisienka na torcie, czyli Karkonosze – ich mikroklimat (rozkład temperatur połączony ze stosowną wilgotnością oraz spore opady nawet podczas słabszych gdzie indziej zim) sprzyja i utrzymywaniu się śniegu, i jego jakości. Nie dziwi, że tu też są legendarne miejsca polskich gór.

Pierwsze to Szklarska Poręba ze Szrenicą (1362 m n.p.m.) i schroniskami Na Hali Szrenickiej i Pod Łabskim Szczytem (jego historia sięga roku 1915!). Lecz sławę ma także tamtejsza Ski Arena, czyli słynne trudne trasy Lolobrygida, Śnieżynka i FIS oraz łatwe już Puchatek i te samej hali. A widok na Śnieżne Kotły wart jest wszystkiego! Prócz nart można tam spróbować wypraw pieszych, pamiętając, że to autentycznie groźne góry!

Bardziej uzdrowiskowy charakter mają Karpacz i Świeradów Zdrój (z radon!). Ale i w nich można korzystać z nart. Karpacz Ski Arena to zbocza Kopy (1350 m n.p.m.). Tej zimy zacznie działać system dośnieżania głównej trasy stacji – Z kopy (1500 m długości, 400 m różnicy poziomów, 4-osobowe krzesełka). Prócz niej można korzystać z łatwiejszych stoków, obsługiwanych przez 2-osobowe krzesła oraz sieć orczyków i wyciągów taśmowych. Z Kopy warto wyprawić się piechotą na nieodległą Śnieżkę (1600 m n.p.m.). A odpocząć – w słynnym schronisku Strzecha Akademicka.

Ski & Sun Świeradów-Zdrój, choć niewielki (2,5 km tras pomiędzy 620 a 1060 m n.p.m.)), to w zupełności wystarczy do nauki jazdy (także z racji sporej szerokości stoków i braku tłumów). Bardziej już zaawansowani mogą się sprawdzić na czerwonej trasie o urozmaiconym nachyleniu (max. 19 proc.), nie dość, że obsługiwanej przez szybką gondolę, to jeszcze oświetloną, a więc otwartą do późnego wieczora. Jest wreszcie snowpark ze osobnym orczykiem – oraz 14-kilometrowy szlak biegowy docierający aż do Gór Izerskich. A nieopodal – 25 km autem – kompleks biegowy w Jakuszycach ze 150 km tras!