Nie będzie placu zabaw przed Magistratem
Wczoraj na miejskich stronach internetowych pojawiła się lista zweryfikowanych wniosków do ogólnomiejskiego budżetu obywatelskiego. Lista niezwykle lakoniczna w przypadku projektów odrzuconych, a do tego przygotowana z arogancją i niedbałością. Odrzucono dokładnie, co do sztuki, 1/3 wniosków.
Weryfikacji nie przeszedł – co w zasadzie nie zaskakuje, bo to przecież urzędnicy decydują – projekt, który zrobił furorę w mediach społecznościowych. Co spodobało się krakowianom? Pomysł polegał na likwidacji parkingu dla urzędników na Placu Wszystkich Świętych, tuż przed Magistratem, i zastąpieniu go zieleńcem i placem zabaw. Dlaczego został odrzucony? Bo „teren przed zabytkowym pałacem Wielopolskich, obecnie stanowiącym gmach Urzędu Miasta Krakowa, siedzibę Prezydenta (…) pełni funkcję reprezentacyjną”. Cóż, trudno się zgodzić z tezą, że funkcję reprezentacyjną pełni parking dla urzędników – a tylko jego zlikwidowanie zakładał projekt.
Odrzucono także projekt Logicznej Alternatywy, złożony (bo regulamin nie pozwalał nam, jako stowarzyszeniu, tego zrobić, co skądinąd jest absurdem), przez wiceprzewodniczącą LA. Nasz wniosek, pod nazwą „SMOG-STOP”, dotyczył ustawienia w mieście tablic informujących o stanie powietrza, stworzenia bezpłatnej infolinii „smogowej” i emitowania informacji o aktualnym poziomie zanieczyszczeń w telewizjach autobusowej i tramwajowej. Projekt został odrzucony, ponieważ „koszt proponowanego zadania przekracza kwotę 3 milionów złotych”. W naszym kosztorysie było to niewiele ponad 1,5 miliona – ale takiej wyceny, zgodnie z regulaminem, nie musieliśmy nawet robić (§ 8 ust. 1: „Zgłaszający propozycję zadania MOŻE określić przybliżony koszt realizacji projektu według własnego oszacowania. Ostatecznej wyceny dokonuje Prezydent w procesie weryfikacji zgłoszonych zadań.”). Zgodnie z tym samym regulaminem (§ 10 ust. 1), „w razie stwierdzenia podczas weryfikacji, że złożony wniosek (…) jest niezgody z limitami finansowymi (…), osoba składająca formularz zostanie niezwłocznie poinformowana, telefonicznie i pocztą elektroniczną, o konieczności dokonania uzupełnień lub modyfikacji zakresu rzeczowego propozycji”. Z Adą Siudy, która była autorką wniosku, absolutnie nikt z magistratu się w tej sprawie nie kontaktował. Co więcej, sama próbowała się telefonicznie dowiedzieć, co z wnioskiem, ale urzędnicy nie byli w stanie odpowiedzieć, do jakiej miejskiej komórki został przekazany. „SMOG-STOP” został więc odrzucony bezprawnie. Złamanie regulaminu jest w tym przypadku tak ewidentne, że aż żenujące. I obawiam się, że to niejedyny taki przypadek.
Ciekawe są również wnioski dotyczące ustawienia w Krakowie tzw. pitników miejskich, czyli wodopojów dla mieszkańców i turystów. Jeden z tych projektów został zweryfikowany pozytywnie (nr 152/15), pozostałe dwa (nr 64/15 i 154/15) – odrzucone. Dlaczego? Informacja jest w obu przypadkach identyczna i bardzo krótka: „Nie ma możliwości realizacji przedmiotowego wniosku z uwagi na negatywną opinię Małopolskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków”. Co Konserwator Zabytków ma do pitników, wiedzą tylko urzędnicy. Ale nawet oni, jak sądzę, nie będą w stanie wytłumaczyć, dlaczego możliwa jest realizacja projektu „Pitniki Krakowskie (przywrócenie tradycyjnych wodopojów)”, a niemożliwa projektu „Pitniki z wodą dla mieszkańców i turystów na ulicach, placach miejskich i w parkach”. Zwłaszcza, że projekty te są niemal identyczne – oba dotyczą tego samego rodzaju „małej architektury” i w obu przypadkach wnioskodawcy dają urzędnikom w zasadzie wolną rękę co do miejsc, gdzie miałaby ona się pojawić.
Takich absurdalnych przykładów znaleźć można więcej. Zamieszczone na stronie internetowej miasta wnioski do BO są niekompletne i nieaktualne. Uzasadnienia odrzucenia projektów krótkie i często nic nie mówiące. Czyli niestety znów miało być pięknie, a wyszło jak zwykle.