Nie będzie planu dla Toń

Na środowej sesji rady miasta radni odrzucili uchwałę o rozpoczęciu sporządzania planu miejscowego Tonie – Łąki. Decyzje o zabudowie na tym terenie będą więc dalej podejmowane na podstawie „wuzetek”. Na takie rozstrzygnięcie miał wpływ opór ze strony części mieszkańców, którzy obawiali się, że ich działki staną się bezużyteczne.

Po raz pierwszy radni zajmowali się tym tematem na sesji 18 marca. Pięć dni później Biuro Planowania Przestrzennego zorganizowało spotkanie dla mieszkańców, podczas którego wstępne założenia planu przedstawiła wiceprezydent Elżbieta Koterba. 1 kwietnia sprawę zamknęło jednak głosowanie na kolejnym posiedzeniu rady miasta, w którym radni odrzucili projekt uchwały o sporządzeniu planu.

Tylko kilkanaście wniosków o wuzetkę

Sprawa budziła wiele emocji. Miasto argumentowało, że potrzebna jest ochrona terenów zielonych wzdłuż potoku Sudół, które stanowią kanał przewietrzania miasta. Koncepcja planu zakładała więc wyłączenie znacznego obszaru Toń spod zabudowy. Takie plany spotkały się jednak z oporem ze strony tych mieszkańców, których działki miałyby się znaleźć na chronionym fragmencie.

Radny miejski Grzegorz Stawowy tłumaczy, że były dwa główne powody protestów. Działki objęte zakazem zabudowy miały być określone jako łąki, nieużytki i pastwiska, co z jednej strony oznacza niższą wartość, a z drugiej – brak perspektyw na wykup przez miasto z przeznaczeniem na park. Po drugie, mieszkańcy zwracali uwagę na to, że tuż obok, za granicą miasta, zabudowa nie jest ograniczana, powstają nowe osiedla i większe obiekty, a ich działki nie mogłyby zostać w ten sposób wykorzystane.

– W Toniach nie ma takiej presji inwestycyjnej, która powodowałaby, że trzeba ten plan koniecznie przygotować. Moim zdaniem Czyżyny, Ruczaj i Bronowice to tereny, gdzie znacznie bardziej potrzebne są plany miejscowe. W Toniach nie ma wniosków o budowę bloków, sieci handlowych, jakichś wielkich kompleksów, tylko o domy jednorodzinne. Nawet jeśli takich domów powstanie dwadzieścia, to one i tak nie stanowią żadnego problemu dla przewietrzania miasta – uważa radny.

Jakie są szanse na park?

Zupełnie innego zdania jest Jakub Kosek, radny miasta i przewodniczący dzielnicy Prądnik Biały. – W mojej ocenie ten plan powinien powstać, bo terenów zielonych mamy w Krakowie coraz mniej. Indywidualnie właścicielom takich działek trudno będzie się z tym pogodzić, ale z drugiej strony należy pamiętać, że tam nigdy nie było terenów inwestycyjnych, więc to nie jest tak, że komuś się coś zabiera – mówi. Jak twierdzi, zabudowa w Toniach powinna być rozszerzana, ale widać to już w pozostałych trzech planach zagospodarowania, które są obecnie procedowane. – Tam właśnie zwiększono odsetek terenów inwestycyjnych, zabierając część zielonych – dodaje.

Kosek chce, by nad Sudołem powstał park rzeczny, ponieważ w tej części miasta mieszkańcy nie mają do dyspozycji żadnego urządzonego ogrodu miejskiego. – Z zasadnością utworzenia parku nie dyskutują nawet ci mieszkańcy, którzy chcą zwiększenia powierzchni inwestycyjnej – podkreśla. Takie zapędy studzi jednak radny Stawowy. Jak mówi, w tym miejscu nigdy nie był planowany park i kwestia odrzucenia uchwały o przygotowaniu planu niczego w tej sprawie nie zmienia.