Nie ma chętnych na byłych wiślaków. Sześciu nadal bez klubu

Występy w ubiegłym sezonie T-Mobile Ekstraklasy najwyraźniej nie były najlepszą reklamą dla byłych wiślaków. Z ósemki, która latem opuściła Reymonta 22, tylko dwóch znalazło nowego pracodawcę.

Mowa oczywiście o Radosławie Sobolewskim i Tsvetanie Genkowie. Pierwszy z nich już kilka dni po pełnym łez rozstaniu z Białą Gwiazdą rozpoczął treningi z Górnikiem Zabrze. Zasilił tam "wiślacką kolonię" dowodzoną przez byłego zawodnika i trenera krakowskiego klubu, Adama Nawałkę.

Bułgar zdecydował się zaś na woltę i zamiast w Krakowie, przygotowania do sezonu rozpoczął w Sofii z tamtejszym Lewskim, pisemnie informując Wisłę o jednostronnym zerwaniu kontraktu z powodu zaległości płacowych. Spór z napastnikiem trwa do dziś. Klub uważa, iż nie dopełnił on wszelkich procedur określonych w regulaminie FIFA. Z tego powodu do Bułgarii nadal nie powędrował certyfikat Genkowa, co uniemożliwia mu grę w eliminacjach Ligi Europy.

Skrzydłowi w zawieszeniu

Pozostała szóstka nadal nie może znaleźć nowych klubów. W specyficznej sytuacji są Kamil Kosowski i Ivica Iliev. Obaj skrzydłowi wstrzymywali się z ostateczną deklaracją o zakończeniu karier, ale nie przejawiali też wielkiego entuzjazmu do ich kontynuacji. - Wszystko wskazuje, że mecz z Zagłębiem był moim ostatnim w profesjonalnej piłce, ale ogłoszenie zakończenia kariery odłożyłem o dwa-trzy tygodnie. Może pojawić się propozycja z dalekiej zagranicy i będzie na tyle korzystna, że ją przyjmę - mówił w jednym z wywiadów "Kosa".

Z kolei Serb wrócił do rodzinnego Belgradu, gdzie zamierza doglądać interesów. - Po zakończeniu kariery chcę zająć się kawiarnią. W Belgradzie mam też małą szkółkę piłkarską - opowiada. Do zawieszenia butów na kołku namawia go... żona: - Chciałaby mnie w końcu mieć częściej w domu. Pewnie uwierzy dopiero wtedy, gdy pierwszego września zobaczy mnie w domu.

Gotowy do dalszej gry jest za to 36-letni Sergei Pareiko. Estoński bramkarz zapewniał, że także w Polsce jest kilka klubów, w których mógłby występować, ale jak dotąd ćwiczy z Levadią Tallin. - Zajęcia mają mi pomóc w utrzymaniu formy, bo jeśli pojawi się jakaś oferta, muszę być gotowy do gry - wyjaśnia. Czas ucieka, a telefon Pareiki milczy. Na angaż w startującej za tydzień polskiej Ekstraklasie raczej nie ma już co liczyć, więc prawdopodobnie obierze inny kierunek.

"Sikor" nie będzie Sturmował


O Kew Jaliensie i Danielu Sikorskim trudno znaleźć jakiekolwiek informacje. Holenderskie media informowały niedawno, iż były reprezentant tego kraju jest w kręgu zainteresowań RKC Waalwijk, ale temat szybko ucichł. Pod koniec maja gruchnęła zaś wiadomość, iż Sikorski ma podpisać kontrakt z Sturmem Graz. Czwarty zespół austriackiej Bundesligi szykuje się właśnie do startu w Lidze Europy, ale w jego składzie próżno szukać "Sikora".

Najbliżej znalezienia nowego miejsca pracy jest nieoczekiwanie Daniel Brud. Odpalony bez żalu przy Reymonta, od pewnego czasu testowany jest przez Okocimskiego Brzesko. Wszystko wskazuje na to, że wkrótce znajdzie się na liście płac "Piwoszy". - Rozmowy trwają i jesteśmy coraz bliżej porozumienia. Może to nastąpić w ciągu najbliższych dni. Prawie wszystkie warunki są już uzgodnione - mówi sam zainteresowany.

Pozostali na razie nie mają jeszcze powodów do paniki. Okienko transferowe w Europie zamyka się z końcem sierpnia. Gołym okiem widać jednak, że na piłkarskim rynku nie są towarami pierwszego wyboru.