Nie ma jeszcze zgody miasta na przebudowę „szkieletora”
Urząd Miasta Krakowa nie wydał jeszcze pozwolenia na przebudowę „szkieletora”. Jaki jest powód opóźnienia? Urzędnicy nie mogą dostarczyć zawiadomienia do jednej osoby i przez to cały proces się przedłuża.
Elżbieta Koterba, wiceprezydent Krakowa ds. rozwoju miasta, na początku tego roku zapewniała nas, że właściciel „szkieletora” najpóźniej 20 lutego otrzyma kluczową decyzję administracyjną, która pozwoli rozpocząć inwestycję. Okazuje się, że urzędnicy w dalszym ciągu nie mogą zrealizować zadania.
Przyczyny opóźnienia: jedna osoba nie odbiera poczty
Aby pozwolenie mogło być podpisane przez urzędników trzeba dostarczyć decyzję do wszystkich zainteresowanych stron postępowania. Zazwyczaj są to mieszkańcy, których nieruchomości znajdują się w bliskiej odległości od planowanej budowy. Okazuje się, że cały proces wstrzymany jest przez jedną osobę.
– Trwa ustalanie stron postępowania – mówi w rozmowie z LoveKraków.pl Filip Szatanik, zastępca dyrektora wydziału informacji w Urzędzie Miasta Krakowa. – Aktualnie mamy ustalone dwie strony postępowania, od jednej brakującej osoby urząd dostał zwrotkę korespondencji, zatem wciąż prowadzone są działania zmierzające do skutecznego jej doręczenia – wyjaśnia rzecznik prasowy magistratu.
Czy przez niedostarczenie decyzji można zablokować inwestycję? – Prawo jest prawem i musimy dostać potwierdzenie, że dana osoba odebrała korespondencję – dodaje Szatanik. Dopóki urzędnicy z Wydziału Architektury i Urbanistyki UMK nie ustalą gdzie aktualnie mieszka strona postępowania, to decyzja administracyjna pozostaje nieprawomocna.
Miasto naliczyło karę deweloperowi
Przebudowa „szkieletora” miała rozpocząć się w 2007 roku. Inwestor nie ruszył wtedy z pracami budowalnymi, mimo że taką deklarację zgłosił wcześniej w Urzędzie Miasta Krakowa. Zgodnie z prawem pracownicy magistratu naliczyli opłatę roczną, która wynosi 2,8 mln złotych.
Spółka Treimorfa Project odwołała się od decyzji do Naczelnego Sądu Administracyjnego w Warszawie. Sędziowie stwierdzili, że miejscy urzędnicy działali zgodnie z prawem i słusznie nałożyli na inwestora dodatkową opłatę. – W przypadku stwierdzenia niedotrzymania terminu realizacji inwestycji, gmina zobligowana jest do naliczenia dodatkowych opłat rocznych – mówi Filip Szatanik.