„Nie mam sobie wiele do zarzucenia”. Zofia Gołubiew rezygnuje z funkcji dyrektora MNK
Zofia Gołubiew, która pełniła funkcję dyrektora Muzeum Narodowego w Krakowie przez 15 lat, końcem grudnia przechodzi na emeryturę. – Nie ukrywam, że jest to dla mnie pewne przeżycie. Wynika to jednak z dwóch powodów: z czasu, który poświęciłam dla muzeum i stopnia zaangażowania – przyznaje w rozmowie z LoveKraków.pl. - Trochę zaniedbałam rodzinę i własne życie prywatne.
Z samą instytucją Gołubiew była związana przez ponad 40 lat. Pełniła funkcję kierownika działu nowoczesnego malarstwa i rzeźby oraz zastępcy dyrektora ds. naukowych i oświatowych. W roku 2000 powołano ją na stanowisko dyrektora Muzeum Narodowego w Krakowie. Podczas jej kadencji, między innymi otwarto Pałac Emeryka Hutten-Czapskiego, gdzie powstało Europejskie Centrum Numizmatyki Polskiej, zmodernizowano wnętrze i wystawę w Sukiennicach oraz zaadaptowano Pałac Biskupa Erazma Ciołka, gdzie zagościła stała wystawa dotycząca sztuki I Rzeczypospolitej. Warto również wspomnieć o Gmachu Głównym Muzeum Narodowego, który stał się miejscem wielkich wystaw. Gołubiew jest również laureatką Lauru Krakowa XXI wieku.
„Jeszcze parę miesięcy męczenia się ze mną”
– Moja „kadencja” kończy się dopiero w grudniu. Proszę oczekiwać jeszcze paru miesięcy męczenia się ze mną – żartuje Zofia Gołubiew. - Czy jest mi żal? Myślę, że nie należy tego rozpatrywać w tych kategoriach. Właściwie nie mam sobie wiele do zarzucenia. Zostawiam instytucje w dobrym stanie i z konkretnymi planami rozwojowymi.
Jednym z takich planów jest powstanie w Krakowie budynku pierwszego w Polsce międzymuzelanego, naukowego i „zielonego” Centrum Konserwacji i Magazynowania Zbiorów. To przedsięwzięcie zaplanowane na obszarze projektu KRK NH2. Dodatkowo, ogłoszono również konkurs na remont Gmachu Głównego.
Czas na życie prywatne
– Nie ukrywam, że jest to dla mnie pewne przeżycie. Wynika to z dwóch powodów: czasu, który poświęciłam dla muzeum i stopnia zaangażowania. Przez cały czas działalności w muzeum byłam, jestem i jeszcze przez jakiś czas będę – przyznaje. - Trochę zaniedbałam rodzinę i własne życie prywatne. Więc to rzeczywiście jest wstrząs. Sama go sobie wywołałam, więc nie mogę teraz narzekać, że coś jest nie tak – śmieje się.
Plany na przyszłość? Gołubiew stwierdza, że jeszcze za wcześnie, aby je mieć. – Chociaż jeszcze nie pora, żeby o to pytać, zdradzę, że niektórzy namawiają mnie do napisania książki o „moim” muzeum. Poza tym mam sporo pracy w ogrodzie i domu, dużo zaniedbań w lekturze. Ponadto, chciałabym nadrobić również zaległości w muzyce.