Nie mogą się oglądać na innych
Cracovia pokonała na własnym stadionie Lechię Gdańsk, pokazując jednocześnie, że w tym sezonie nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa i do końca chce walczyć o szansę gry w europejskich pucharach.
Przez 90 minut meczu w Krakowie, goście nie byli w stanie oddać celnego strzału na bramkę. – Zdawaliśmy sobie sprawę, że Lechia będzie zmęczona po finale Pucharu Polski i będzie odczuwać to, co my po trzech meczach rozegranych w ciągu tygodnia – mówił na pomeczowej konferencji prasowej trener Cracovii Michał Probierz i kontynuował – Chcieliśmy od samego początku narzucić wysokie tempo i grać agresywnie. Wygraliśmy zasłużenie, ponieważ zdołaliśmy narzucić swój styl gry.
Zmiennicy
Dotychczas w grupie mistrzowskiej krakowskiej drużynie kiepsko się wiodło. W trzech meczach zanotowała trzy porażki. – Skreślano nas, ale zdołaliśmy się podnieść. Grając co dwa dni popełnialiśmy sporo błędów, ale w meczu z Lechią udało się tego uniknąć – zaznaczył szkoleniowiec, odnosząc się jednocześnie do roli zawodników wchodzących z ławki. – Ważne jest to, że zmiennicy wywiązywali się ze swoich zadań. Mateusz Wdowiak wszedł na podmęczonego przeciwnika i przeprowadził akcję, po której prowadziliśmy 2:0 – pokreślił trener Probierz.
Wychowanek Pasów wniósł sporo ożywienia na skrzydłach, dzięki czemu Cracovia stawała się coraz bardziej groźna. – Tempo meczu było dość wysokie. Pierwsza bramka zmieniła obraz gry, Lechia się otworzyła, przez co mieliśmy więcej miejsca z przodu. Były sytuacje, ale skończyło się 2:0. Bardzo nas cieszą dwa gole i trzy punkty – powiedział po spotkaniu z Lechią Mateusz Wdowiak.
22-letni zawodnik zaliczył asystę przy drugim golu Pasów, a tuż przed końcem spotkania zdecydował się na bezpośrednie uderzenie na bramkę, które jakimś cudem zdołał wybronić bramkarz przyjezdnych. – Cieszę się, że mogę dać coś drużynie wchodząc z ławki. Taka jest rola zmiennika. Szkoda, że nie udało się trafić, ale liczę, że uda mi się to w kolejnym meczu – podkreślił piłkarz.
Walka o puchary
Po serii porażek Cracovia w odpowiednim momencie wróciła na zwycięską ścieżkę i ciągle liczy się w walce o europejskie puchary. – Byliśmy źli na siebie. Długo pracowaliśmy na to, by znaleźć się na górze tabeli. Początek sezonu nie był najlepszy i długo musieliśmy gonić resztę. W spotkaniu z Lechią widać było w końcu naszą determinację i dużą pewność, dlatego mam nadzieję, że ten mecz jest takim sygnałem do walki i trzy pozostałe pojedynki będą podobne do tego. Nie możemy oglądać się na innych. Musimy grać swoje i wygrywać, a wtedy zobaczymy jaki kształt będzie miała tabela – zakończył Wdowiak.