Nie mogła normalnie żyć, dostała nowe płuca. Dziś zdobywa górskie szczyty

Dwa lata temu w Krakowskim Szpitalu Specjalistycznym im. św. Jana Pawła II pierwszy raz przeszczepiono płuca. Zabieg wykonano u pani Małgorzaty, która od dzieciństwa zmagała się z chorobą tego organu.

Przeszczepienie płuc to zabieg chirurgiczny, wykonywany u pacjentów z ciężkim, nieodwracalnym uszkodzeniem tego narządu, którzy wyczerpali już inne metody leczenia – farmakologiczne, rehabilitacyjne czy tlenoterapię. Pierwszą osobą, która przeszła ten zabieg w Krakowskim Szpitalu Specjalistycznym im. św. Jana Pawła II, była 40-letnia pani Małgorzata, która od wielu lat zmagała się ze zwłóknieniem płuc.

Jak wspomina: – Nauczyłam się z tym żyć, ale stan mojego zdrowia zaczął się pogarszać do tego stopnia, że miałam problem właściwie ze wszystkim w codziennym funkcjonowaniu – chodzeniem, jedzeniem, a nawet swobodnym mówieniem.

Stan kobiety pogorszył się tak dramatycznie, że została zakwalifikowana do przeszczepu płuc w trybie pilnym. W maju 2023 roku pani Małgorzata trafiła na Oddział Chorób Śródmiąższowych Płuc Transplantologii pod opiekę kierownika dr. n. med. Mirosława Nęckiego.

Jak relacjonuje szpital, gdy tylko pojawił się potencjalny dawca płuc, zespół transplantologów pod kierownictwem dr. hab. n. med. Jacka Piątka, zastępcy kierownika Oddziału Klinicznego Chirurgii Serca, Naczyń i Transplantologii, potwierdził, że zabieg się odbędzie.

Do akcji wkroczyły śmigła

Dzięki wsparciu 8 Bazy Lotnictwa Transportowego w Krakowie narząd został szybko przetransportowany do szpitala. Pani Małgorzata miała wówczas pełną świadomość, że będzie to pierwszy taki przeszczep w Krakowie. – Nie bałam się – mówi. W szpitalu spędziła wówczas dwa miesiące, dlatego jak sama podkreśla, nie bała się tego miejsca. – W szpitalu czułam się jak w domu – zaznacza.

Pionierski zabieg w Krakowie okazał się bardzo wymagający technicznie. Jak wyjaśnia szpital, ze względu na obustronne masywne zrosty w jamach opłucnowych, które utrudniały przeprowadzenie operacji.

Procedura trwała 14 godzin i dzięki dodatkowemu wsparciu doświadczonego zespołu transplantologów z Zabrza (kardiochirurdzy i anestezjolog) zakończyła się sukcesem. Pacjentka została wybudzona już drugiego dnia po operacji i mogła oddychać w pełni własnymi, nowymi płucami, bez konieczności wspomagania respiratorem. – Czułam się świetnie. Poza tym, że mogłam swobodnie oddychać, bez wspomagania się sprzętem medycznym, dr Mirosław Nęcki i cały jego zespół otoczyli mnie troskliwą opieką na każdym etapie leczenia – opowiada.

Dalej dodaje też: – Rozmowy, wsparcie – to wszystko dawało mi siłę, by iść do przodu. Szpital tworzą ludzie, wszyscy ludzie: mówię tutaj o lekarzach i pielęgniarkach, ale też fizjoterapeutach i psychologach. Absolutnie wszyscy! – opowiada kobieta.

Co przeszczep płuc oznacza dla pacjenta?

– Jeśli chodzi o ograniczenia, to ograniczam przebywanie w dużych skupiskach ludzi, bo nadal obawiam się infekcji z racji obniżonej odporności, ale natura jest dla mnie doskonałym miejscem na odpoczynek i regenerację. Teraz zdobywam Koronę Gór Polski – szczyt po szczycie: Babia Góra, Skrzyczne, Czupel, Tarnica i prowadzę szereg innych aktywności takich jak spacery, jazda na rowerze, a także wróciłam do prac w swojej małej pasiece. A czy muszę sobie czegoś odmawiać? Tak – cytrusów – ze względu na przyjmowane leki – opowiada kobieta.

– Jeśli chodzi o dr. Mirosława Nęckiego, to mam do niego ogromny szacunek i będę mu wdzięczna do końca życia. Jestem pod ogromnym wrażeniem wiedzy i umiejętności pana doktora, a przy tym wszystkim wielkiej empatii, spokoju, poświęcenia i zaangażowania w to, co robi – mówi.

Na kontrole przyjeżdża co trzy miesiące

Pani Małgorzata dodaje też, że myśli o dawcy. – Wiem, że dzięki tej wyjątkowej osobie otrzymałam szansę na życie bez ograniczeń. Od początku traktowałam nowe płuca jak swoje własne. Z punktu widzenia osoby, która bezpośrednio tego doświadczyła wiem, jak ważną dziedziną medycyny jest transplantologia.

Kobieta zwraca też uwagę, jak bardzo istotne jest uświadamianie i edukowanie ludzi na ten temat.

– Tylko nieustanne promowanie tej formy leczenia może sprawić, iż wielu z nas przynajmniej zastanowi się nad tym zagadnieniem i w związku z tym nad tą trudną kwestią, jaką jest zostanie potencjalnym dawcą organów. Nie podlega wątpliwości fakt, że podarowanie komuś swoich organów jest wyrazem ogromnej empatii i jednocześnie najcenniejszym darem, jaki człowiek może ofiarować drugiej osobie – podsumowuje.