„Nie potrafiłem wychować uczniów”. Zawieszony dyrektor XLIV LO przerywa milczenie

Dyrektor XLIV LO został zawieszony przez prezydenta po zgłoszeniu kuratora oświaty. Wokół decyzji narastają emocje, a sam Mariusz Graniczka przedstawia własną wersję wydarzeń.

Sprawa fryzury ucznia przesądziła?

24 listopada prezydent Krakowa Aleksander Miszalski zawiesił Mariusza Graniczkę w pełnieniu funkcji dyrektora XLIV Liceum Ogólnokształcącego. Do decyzji doszło kilka dni po tym, jak miasto otrzymało od Małopolskiego Kuratora Oświaty zawiadomienie o podejrzeniu naruszenia praw ucznia. Według ustaleń kuratora, dyrektor miał polecić niepełnoletniemu uczniowi udanie się podczas zajęć lekcyjnych do wskazanego fryzjera i wrócić z ogoloną głową, grożąc, że inaczej nie zostanie dopuszczony do szkoły. Rodzice nastolatka nie zostali o tym poinformowani.

Kurator zlecił wszczęcie postępowania dyscyplinarnego wobec Graniczki. W świetle przepisów Karty Nauczyciela organ prowadzący może zawiesić dyrektora, jeżeli zarzuty mają poważny charakter. Prezydent skorzystał z tego prawa, uznając, że sytuacja wymaga natychmiastowego działania.


Kurator: „Nie jest to pierwsza interwencja”. Skargi miały napływać od lat

Małopolska Kurator Oświaty Gabriela Olszowska podkreśla powagę sprawy. – Nigdy żadne zawieszenie funkcji dyrektora nie jest i nie może być satysfakcjonujące. Podkreślam, że dyrektor XLIV Liceum nie został odwołany. W mojej ocenie środki są stosowne do zaistniałej sytuacji – komentuje dla LoveKraków.pl.

Dodaje również, że to nie pierwsza reakcja kuratorium wobec placówki. – To nie jest pierwsza sytuacja w ciągu ubiegłych lat. Kuratorium oświaty wielokrotnie reagowało w tzw. trybie nadzoru pedagogicznego, wydając zalecenia dyrektorowi. Niestety skargi stale napływają. Dotyczą głównie oceniania oraz sposobu traktowania rodziców i uczniów.

XLIV Liceum Ogólnokształcące w Krakowie
XLIV Liceum Ogólnokształcące w Krakowie
Konrad Kozłowski/LoveKraków.pl

„Sprawa nie powinna być upolityczniona”

Jasne stanowisko zajęła przewodnicząca komisji edukacji Rady Miasta Krakowa Anna Bałdyga. – Sam czyn Pana dyrektora nie ma usprawiedliwienia. Decyzja zaskakuje, wręcz szokuje. Po pierwsze nieznajomość regulaminu, który mówi wprost, że fryzura nie jest elementem stroju i nie podlega ocenie – stwierdza w rozmowie z LoveKraków.pl.

Zwraca też uwagę na kwestie organizacyjne. – Nawet jeśli była sugestia zmiany fryzury, to powinna zostać dokonana po lekcjach, a nie w ich trakcie. To bardzo demotywujący przykład stosunku do nauki dla innych uczniów – komentuje.

Bałdyga ostrzegła jednak przed wykorzystywaniem sytuacji do walk politycznych. – Jako przewodnicząca komisji edukacji w Krakowie bardzo bronię naszych szkół przed upolitycznieniem. W szkole musi być szacunek, a nie polityka.

Dyrektor przedstawia swoją wersję

We wtorek Mariusz Graniczka spotkał się z mediami i po raz pierwszy publicznie zabrał głos. – Wyrok absolutnie został na mnie wydany – powiedział. – Nie wypowiadałem się, dopóki sprawa nie zostanie jakoś rozstrzygnięta. Wydaje się, że wczoraj została rozstrzygnięta na jakimś etapie.

Pani Maria Klaman, wiceprezydent, po rozmowie i po zapoznaniu się z moim stanowiskiem, w obecności wicedyrektora wydziału edukacji, uznała, że stanowię zagrożenie dla bezpieczeństwa i zdrowia psychicznego – opowiedział. 

Mariusz Graniczka
Mariusz Graniczka
Konrad Kozłowski/LoveKraków.pl

Szczegółowo opisał przebieg zdarzeń z 15 października: – Uczeń zapytał, czy może mieć taką fryzurę. Powiedziałem, że raczej nie, bo jasno to określa statut. Zapytałem, czy chce, to mogę umówić go do znajomego fryzjera. Zapytał, czy może teraz do niego pójść. Traktuję uczniów jak dorosłych, więc pozwoliłem mu wyjść.

Odnosząc się do konsekwencji, Graniczka przyznał: – Gdybym wiedział, jakie to będzie miało skutki, z pewnością użyłbym innych słów. Traktowałem go jako odpowiedzialnego faceta.

Jak przypominał, sprawa fryzury ucznia powróciła po trzech tygodniach. – 6 listopada uczniowie dwóch klas byli na lekcji muzealnej na wystawie Józefa Chełmońskiego w Muzeum Narodowym. Po tym wyjściu przyszły do mnie dwie panie nauczycielki, które były opiekunkami, jedna z nich jest wychowawczynią tej klasy, w której jest wyżej wspominany uczeń. Mówiły mi o skandalicznym zachowaniu uczniów – wspomina. 

XLIV Liceum Ogólnokształcące w Krakowie
XLIV Liceum Ogólnokształcące w Krakowie
Konrad Kozłowski/LoveKraków.pl

Według relacji dyrektora, nauczycielka chciała zabrać telefon jednemu z nich. – Następnie poszli, jak się później dowiedziałem, do kuratorium i złożyli na nauczycielkę skargę. Wtedy wówczas miała również zostać przedstawiona w innym świetle sprawa fryzury ucznia. Kłania nam się Pawlik Morozow. Doszliśmy już do czegoś takiego. Mam nadzieję, że to, przez co teraz przechodzę – konsekwencje – zasieją ziarno dobra. Musi się jakieś otrzeźwienie wśród nas wszystkich stać. To nie jest sprawa incydentu Graniczki i tych uczniów. Jest mi wstyd, że tak było, po prostu, że nie potrafiłem tak uczniów wychować, żeby tak nie działali – opowiada.  

Dzisiaj na pewno ktoś się cieszy, że ja dostaję tak po głowie. Nie wiem, czy są to moi decydenci, czy jeszcze ktoś inny
Mariusz Graniczka

Zapowiedział dalszą walkę o swoje dobre imię: – Zamierzam dalej opowiadać swoją wersję. Będę się odwoływał od tej decyzji.

Spotkanie z rodzicami

W trakcie poniedziałkowego spotkania z rodzicami większość uczestników opowiedziała się po stronie dyrektora. Jedna z osób, obecna także podczas wtorkowego spotkania, wprost stwierdziła: – To jest w sumie atak na nauczycieli. Dyrektor wspierał wychowawczynię, wspierał znieważanego publicznie nauczyciela. Jeżeli będziemy pozwalać na atakowanie nauczycieli, to co oni zrobią? Z góry na dół wystawią „piątki”, żeby mieć spokój.

Rodzic ostrzegał przed długofalowymi skutkami: – Nauczyciele będą zastraszani, będą się bać, odejdą. A znaleźć nowych jest bardzo ciężko.

Uczniowie, z którymi rozmawiali dziennikarze, również deklarowali poparcie dla Graniczki: – Prowadzi szkołę twardą ręką, ale organizuje setki wyjść i wycieczek. Nie można mu odmówić zasług.

Mariusz Graniczka
Mariusz Graniczka
Konrad Kozłowski/LoveKraków.pl

„Padliśmy ofiarą spirali hejtu”

Rada szkoły wydała oficjalne stanowisko, podkreślając, że nad placówką zaczęła wisieć medialna nagonka.

– Wykreowane przez wybrane środowiska fakty medialne służą ogólnopolskiej walce politycznej, a nie kwestii, którą należy wyjaśnić –  czytamy w dokumencie.

Rada wezwała do zakończenia eskalacji w internecie. – Prosimy o poszanowanie godności i dobrego imienia naszej społeczności – napisała.

Co dalej?

Postępowanie dyscyplinarne wobec dyrektora trwa. Do czasu jego zakończenia Mariusz Graniczka pozostaje odsunięty od obowiązków, a jego obecność w szkole, jak przekazała jego zastępczyni,  została oceniona przez urzędników jako niewskazana.