Nie zostawiła adresu. Profesor chce odnaleźć Krakowiankę
Czy jedna kartka pocztowa może uruchomić małe śledztwo? W Krakowie – jak się okazuje – tak. Profesor z Uniwersytetu Warszawskiego próbuje odnaleźć mieszkankę miasta, która po przeczytaniu jego artykułu wysłała mu słowa uznania.
Problem w tym, że kobieta podpisała się nazwiskiem, ale nie zostawiła żadnego kontaktu.
Kartka z Krakowa
List dotarł do prof. Andrzeja Wierzbickiego z Wydziału Nauk Politycznych i Studiów Międzynarodowych Uniwersytetu Warszawskiego. Po przeczytaniu artykułu w jednym z czasopism opinii mieszkanka Krakowa postanowiła napisać do autora.
W czasach, gdy – jak podkreślają osoby zaangażowane w poszukiwania – w przestrzeni publicznej częściej pojawia się krytyka niż słowa uznania, krakowianka zdecydowała się zrobić coś odwrotnego. Napisała list z podziękowaniem.
Kartka została wysłana 2 marca w Krakowie, najprawdopodobniej z jednego z centrów handlowych – wskazuje na to datownik pocztowy.
Podpisała się, ale nie zostawiła kontaktu
Nadawczyni podpisała się imieniem i nazwiskiem, ale nie podała żadnych danych kontaktowych. Nie ma adresu zwrotnego, numeru telefonu ani adresu mailowego.
Z treści kartki wynika jedynie, że kobieta studiowała w Krakowie, pracowała tu i nadal mieszka w mieście.
Profesor chciałby jej odpowiedzieć i podziękować za miły gest. Dlatego osoby, które znają autorkę pocztówki, proszone są o kontakt z naszą redakcją: redakcja@lovekrakow.pl
Poszukiwania „igły w stogu siana”
Cała historia przypomina trochę poszukiwanie igły w stogu siana. Ale – jak podkreślają organizatorzy akcji – Kraków nieraz pokazywał, że takie historie potrafią mieć szczęśliwy finał.
Dlatego pojawił się pomysł, by w poszukiwania włączyły się także media.
Być może ktoś rozpozna autorkę pocztówki – mieszkankę Krakowa, którą na razie można oznaczyć jedynie inicjałami K.M. – i pomoże dotrzeć do niej profesorowi z Warszawy.