Niegdyś był "krakowskim Longchamps". Odpust Emaus na Zwierzyńcu

Kiedyś na straganach sprzedawano drewniane figurki, słodycze, gliniane gwizdki czy dzwonki. Taki właśnie był Emaus, czyli odpust odbywający się w drugi dzień świąt wielkanocnych. Jego nazwa wywodzi się od biblijnej wsi, do której podążał zmartwychwstały Chrystus. Krakowianie udawali się na wydarzenie po całym dniu świętowania, dlatego też po jakimś czasie przekształciło się w  zabawę o charakterze ludowym.

Emaus to odbywający się co roku na krakowskim Zwierzyńcu odpust, na który mieszkańcy miasta zaczęli tłumnie przybywać początkiem XX wieku. Jego tradycja sięga jednak czasów średniowiecza – wówczas mieszkańcy udawali się tam w religijnej procesji. Nazwa odpustu jest związana z biblijną wsią Emaus, do której podążał zmartwychwstały Chrystus.

– Nazwa Emaus pochodzi z Biblii, nawiązuje do nazwy miejscowości, do której szli uczniowie Jezusa w dzień Jego zmartwychwstania. W Krakowie początki tradycji emausowych sięgają średniowiecza. Odpust odbywa się każdego roku w Poniedziałek Wielkanocny. Mieszkańcy pielgrzymowali do kościołów położonych poza murami miasta. W Krakowie chodzono do kilku takich podmiejskich kościołów. Tradycja ta do dziś zachowała się tylko na Zwierzyńcu – mówi dr Wacław Szczepanik, z Muzeum Historycznego Miasta Krakowa.

Kramy pełne rózności

Krakowianie udawali się na wydarzenie po całym dniu świętowania, dlatego też po jakimś czasie przemieniło się to w zabawę o charakterze ludowym. Wydawany w latach 1848–1934 dziennik „Czas” nazywał to wydarzenie „krakowskim Longchamps”. Udawano się na niego konno, pieszo lub pojazdami. Tego samego dnia odwiedzano również kopiec Kościuszki.

Znajdujące się na odpuście kramy pełne były wymyślnych zabawek. – Na straganach sprzedawano m.in. drewniane figurki, słodycze, siekierki, bryczki i kołyski, gliniane gwizdki czy dzwonki. Znajdujące się na siekierkach słoneczka to symbole związane ze słowiańskimi obrzędami, pomagającymi odnowić się światu na wiosnę – mówi Karolina Pachla-Wojciechowska z Muzeum Etnograficznego w Krakowie.

Charakterystyczne dla zwierzynieckiego odpustu były też drewniane figurki żydowskich grajków.

Drugi dzień świąt to również Lany Poniedziałek. Jednak, jak podaje Adam Chmiel w „Szkicach Krakowskich”, „w drugie święto kwitł śmingus w całej pełni między młodzieżą, tylko że w tzw. wyższych klasach społeczeństwa obrzędową wodę zamieniano na perfumy”.