Nielegalne wycinki, śmieszne kary. Trzeba lepiej chronić drzewa?

Radni miejscy przygotowali kolejną uchwałę, dzięki której drzewa w Krakowie miałyby być lepiej chronione. Urzędnicy nie kryją, że kary za nielegalne wycinki są dziś po prostu śmieszne.

Temat został poruszony podczas niedawnej komisji ochrony środowiska.

Radna miejska Joanna Hańderek z Nowej Lewicy podawała przykłady różnych inicjatyw z innych krajów, które mają na celu ochronę drzew.

– W Wielkiej Brytanii oraz Niemczech wprowadzono kategorię drzew weteranów. Taki ich status prawny powoduje, że są objęte specjalną ochroną. Każda nowa inwestycja, np. budowa bloku, musi uwzględniać ich istnienie. Takie drzewa są traktowane jako lokalne dziedzictwo – mówiła podczas komisji.

Przekonywała, że w podobnym kierunku idą zapisy proponowanej uchwały, której projekt przygotowała wspólnie z Małgorzatą Kot z Prawa i Sprawiedliwości

Dokument wskazuje, jakie działania w sprawie ochrony drzew powinny podjąć władze miasta. Wśród nich radni wymieniają m.in. zwiększenie kontroli nad wycinkami. Chodzi też o inwentaryzację drzew pod kątem wyłonienia spośród nich tych, które są szczególnie cenne przyrodniczo.

Najstarszy zabytek przyrody

„Od lat możemy obserwować w Krakowie wycinanie drzew bez poszanowania ich wartości dla przyszłych pokoleń. Drzewa to ważny element ekosystemu, potrzebny w mieście. Stare drzewa nie tylko stają się możliwością oczyszczenia powietrza, ale również historycznym świadectwem naszej przeszłości. Przykładem może być nasz krakowski dąb Henryk (dąb szypułkowy) z Borku Fałęckiego, znajdujący się przy ul. Zakopiańskiej, uznawany za najstarszy zabytek przyrody w rejonie dawnej wsi Borek” – czytamy w uzasadnieniu projektu uchwały.

Las
Las
Freepik.com

Autorki dokumentu wskazują, że krakowianie niejednokrotnie muszą walczyć o to, żeby drzew w mieście nie wycinać.

„Walka mieszkańców o zachowanie drzew, jak ostatnio w parku na Dębnikach, uświadamia, jak są one ważne dla ludzi” – napisano w uzasadnieniu.

Radne twierdzą, że częstą praktyką deweloperów jest wycinanie większej liczby drzew niż obejmuje wydane zezwolenie. Zwracają uwagę, że planując budynki, inwestorzy nie starają się wpisać drzew w nową przestrzeń. – To pokazuje konieczność chronienia naszego dziedzictwa – twierdzą radne.

„Dlatego polityka miasta powinna narzucić standardy zrównoważonego rozwoju i działania na rzecz zachowania drzew, zwłaszcza starych, o ekologicznej i historycznej wartości” – czytamy w projekcie uchwały.

Ochrona, ale i bezpieczeństwo

Zarząd Zieleni Miejskiej wyjaśnia, że priorytetem jest dla niego ochrona drzew, ale i kwestie bezpieczeństwa. Urzędnicy tłumaczą, że nie chcą ryzykować wypadku, dlatego tam, gdzie to konieczne, rośliny są wycinane, np. takie, które od środka są niszczone przez grzyby.

Wycinka drzew, zdjęcie poglądowe
Wycinka drzew, zdjęcie poglądowe
Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

W ZZM podkreślają, że już teraz podejmowane są w mieście działania, które mają na celu zachowanie cennych przyrodniczo drzew.

Od kilku lat wdrażamy program drzew weteranów, drzew sędziwych. W przestrzeni miejskiej nie ma ich aż tyle, ale mamy takie. Są odpowiednio wygradzane, ogradzane. Dążymy do tego, by wyłapywać je z przestrzeni i tam, gdzie to możliwe, zachowywać.
Zarząd Zieleni Miejskiej

Urzędnicy podkreślają, że obowiązuje uchwała rady miasta z 2020 roku, która zobowiązuje gminne jednostki do tego, by podczas realizacji inwestycji chroniły drzewa.

– To dobry dokument, ale problem jest z jego realizacją. Musimy położyć nacisk, żeby w przypadku dużych inwestycji drzewa były odpowiednio zabezpieczane. Jak również, aby na etapie projektowania wychwycone zostały te, które należy chronić – twierdzą w ZZM-ie.

Nielegalne wycinki, śmieszne kary

Urzędnicy zapewniają, że oczywiście w przypadku nielegalnych wycinek nakładane są kary, ale niejednokrotnie minimalne i symboliczne.

– Jeden z ministrów rolnictwa, pan Szyszko, wprowadził takie zmiany w rozporządzeniu, dotyczącym opłat i kar, że można powiedzieć kolokwialnie, że obecnie są one śmieszne – mówiła w trakcie posiedzenia komisji Ewa Olszowska-Dej, wicedyrektorka Wydziału Środowiska, Klimatu i Powietrza UMK.

I dodawała: – Kary są tak minimalne, że mówiąc wprost, inwestorowi czasem opłaca się wyciąć nielegalnie drzewo, zapłacić i mieć święty spokój. Poniósłby wyższe koszty, gdyby zapłacił za usługę wycięcia drzewa w ramach legalnej procedury, a następnie kupił nowe sadzonki.

Konkretnych przykładów i kwot jednak nie podała.

O zbyt niskich karach Olszowska-Dej alarmowała już w 2020 roku. Wówczas podała taki przykład: – Za wycięcie bez zezwolenia kasztanowca o obwodzie pnia 150 cm naliczona kara to 4,5 tys. zł.

Edyta Nowak z Koalicji Obywatelskiej podkreśliła, że radni z jej klubu wystosowali jakiś czas temu rezolucję do premiera w sprawie podniesienia kar za nielegalne wycinki, ale dotychczas nie otrzymali odpowiedzi.